Wściekły kontratak Drewniaka z kyokushin na MISJĘ SPECJALNĄ i jego dwie kolejne ciężkie klęski






  

Wściekły kontratak Drewniaka z kyokushin

na MISJĘ SPECJALNĄ
i jego dwie kolejne ciężkie klęski

  

Zdemaskowanie działalności Andrzeja Drewniaka w TVP

  

   W artykule SENSACJA: MISJA SPECJALNA – magazyn śledczy na temat karate: TVP Program I - 9 grudnia 2008 roku przedstawiliśmy sensacyjne informacje o zdemaskowaniu w najważniejszym programie śledczym Telewizji Polskiej działalności Andrzeja Drewniaka z Krakowa.

  

   W programie tym przedstawione zostały niektóre aspekty prawdziwej działalności Andrzeja Drewniaka jako lidera stylu karate kyokushin, prowadzonej między innymi w ramach Polskiego Związku Karate. Nepotyzm, korupcja, sprzeniewierzanie publicznych pieniędzy, a nawet ... pedofilia to tylko niektóre z zarzutów, jakie padły w tym programie pod adresem Polskiego Związku Karate i jego działaczy.

  

   Niezorientowanym wyjaśniamy, że Polski Związek Karate jest organizacją dotowaną przez Ministerstwo Sportu (dotacją w wysokości ponad miliona złotych rocznie). Władzę w tej organizacji przejął poprzez manipulacje w 1983 roku wspomniany Andrzej Drewniak (uprzednio usunięty z niej dyscyplinarnie za różne przekręty, głównie finansowe – ten ciekawy temat przedstawimy na naszej stronie i opublikujemy związane z nim dokumenty).

  
   Od tamtej pory Andrzej Drewniak wykorzystuje publiczne pieniądze, przekazywane przez Ministerstwo Sportu, a ponadto czyni to z naruszaniem obowiązujących przepisów, co każdorazowo wykazywały kontrole przeprowadzane w tej organizacji.

  

   Nie byłoby pod adresem Drewniaka szeregu zarzutów, gdyby dotyczyło to pieniędzy uzyskanych w ramach prywatnej działalności gospodarczej lub w organizacji nie korzystającej z pieniędzy publicznych.

  

   Pomimo jednoznacznych wyników wspomnianych kontroli w Polskim Związku Karate (wskazujących na liczne nieprawidłowości) od lat nic się w tej dziedzinie nie zmieniało, a Andrzej Drewniak ciągle czuł się bezkarny i nadal dysponował tymi publicznymi pieniędzmi. W opisanym programie śledczym TVP przedstawiono jednak, dlaczego tak się dzieje i kto za tym stoi.

  

   Przedstawiono konkretnie (choć jeszcze nader pobieżnie) osobę Mieczysława Bigoszewskiego, zatrudnionego w Ministerstwie Sportu. Wykazano, że od lat współpracuje on z Andrzejem Drewniakiem i Polskim Związkiem Karate  i – jak na to wskazują fakty – lobbuje w kwestii przyznawania tej organizacji dotacji państwowych (oczywiście pomimo wykazywanych przez kontrole nieprawidłowości).

  

   W programie TVP jednoznacznie wykazano też związki o nader wyraźnym charakterze nepotycznym i korupcyjnym, a mianowicie:

  • córka Mieczysława Bigoszewskiego urzędnika z Ministerstwa Sportu Marzena Bigoszewska zatrudniona jest jako księgowa w Polskim Związku Karate, gdzie zajmuje się między innymi księgowaniem tych dotacji uzyskanych z Ministerstwa Sportu oraz otrzymuje za to wynagrodzenie ... z tychże dotacji,
  • sam Mieczysław Bigoszewski „podróżuje” z Andrzejem Drewniakiem i ekipą Polskiego Związku Karate po różnych krajach jako „osoba towarzysząca”, między innymi do Norwegii oraz Włoch, naturalnie nie za swoje pieniądze.

   W opisanym programie telewizyjnym pokazano kompromitujące dla Drewniaka jego kłamliwe wypowiedzi, w których zaprzecza, jakoby Mieczysław Bigoszewski jeździł z nim do różnych krajów. Stwierdził nawet, że Bigoszewski nigdy z nim nigdzie nie jeździł.

  

   Wtedy prowadząca z nim wywiad red. Małgorzata Cecherz zapytała go o Stavanger (w Norwegii), na co Drewniak w ujęciu telewizyjnym nie wie, co odpowiedzieć w obliczu tak oczywistego kłamstwa. Ponadto w programie pokazano  dokument jednoznacznie potwierdzający „wyjazd” M.Bigoszewskiego do Włoch i fotografię, ukazującą go razem z Drewniakiem !

 Drewniak

    

  

W MISJI SPECJALNEJ Andrzej Drewniak jak zwykle pomimo oczywistych faktów zaprzeczał wszystkim stawianym

mu zarzutom.

Na tej fotografii widać jego minę po wykazaniu przez red. Małgorzatę Cecherz jednego z jego kłamstw

(że do Stavanger pojechał

z Mieczysławem Bigoszewskim, a przed chwilą przysięgał, iż ten urzędnik Ministerstwa Sportu nigdzie nie jeździł

z ekipą PZK).

 Bigoszewski Bigoszewski

 Przedstawiony w MISJI SPECJALNEJ dokument jednoznacznie potwierdzający „wyjazd” Mieczysława Bigoszewskiego do Włoch z ekipą Polskiego Związku Karate.

 Przedstawiona w MISJI SPECJALNEJ fotografia, ukazująca Mieczysława Bigoszewskiego (od lewej)

z popieranym przez niego Andrzejem Drewniakiem.

   W programie tym pokazano też, jak Wacław Antoniak ze Szczecina (pomocnik Andrzeja Drewniaka w ramach Polskiego Związku Karate i z jego woli prezes PZK) dosłownie „wije się” w swoich wypowiedziach, próbując „wytłumaczyć”, dlaczego w PZK zatrudniona jest córka urzędnika Ministerstwa Sportu Mieczysława Bigoszewskiego i otrzymuje tak wysokie wynagrodzenie.

 Antoniak
   Ponadto słowami nauczyciela Rafała Lalika z Mikołowa, a także instruktora tego samego stylu kyokushin z Poznania Tomasza Olejnika przedstawiono, jak Drewniak tworzy fikcyjne kluby karate kyokushin, istniejące jedynie na papierze i w rejestrze stowarzyszeń. Oczywiście nie trzeba już wykazywać, po co to czyni.   
 Lalik Olejnik

 Rafał Lalik, nauczyciel z Mikołowa, przedstawił szereg patologii w wykonaniu Drewniaka oraz w PZK.

 Tomasz Olejnik, instruktor tego samego stylu kyokushin

z Poznania, ujawnił kulisy „działalności” Drewniaka.

   W MISJI SPECJALNEJ wspomniano też (ale na razie pobieżnie) o powiązaniach Andrzeja Drewniaka (i jego pomocników) z komunistycznym aparatem władzy, dzięki którym mógł i nadal może prowadzić swoją działalność. Swoistego smaczku tej kwestii dodaje fakt, że dotychczas to Andrzej Drewniak swoim przeciwnikom zarzucał takie powiązania, a faktycznie jest dokładnie odwrotnie. Ten arcyciekawy temat będziemy bardzo dokładnie przedstawiać, publikując frapujące fakty oraz dokumenty.

  

   W opisywanym programie telewizyjnym ujawniono związki Andrzeja Drewniaka z PZPR oraz gen. Edwinem Rozłubirskim, w stanie wojennym komisarzem w GKKFiS (w 1983 roku Drewniak przejął władzę w PZK). Ciekawostką jest, że w swojej wypowiedzi wyemitowanej w programie Drewniak zaprzecza jednemu i drugiemu (pomimo oczywistych faktów) i nawet twierdzi, że w ogóle nie kojarzy nazwiska Rozłubirski ani też o takim nigdy nie słyszał !

  

   Z oczywistych przyczyn, dokładnie ograniczonego czasu programu telewizyjnego, sformułowane zarzuty pod adresem Andrzeja Drewniaka przedstawiono bardzo pobieżnie, a ponadto pominięto inne, jeszcze bardziej frapujące aspekty „działalności” tego bohatera.

  

   W opisywanym programie TVP krótko przedstawiono też sylwetkę soke Ryszarda Murata 10 dan (jak stoi w Honbu Dojo w Warszawie i tylko patrzy) z informacją, że w ramach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w latach 1980-tych prowadził postępowanie w sprawie „działalności” Andrzeja Drewniaka. Ukazano kopie dokumentów związanych z „działalnością” Andrzeja Drewniaka oraz oficera śledczego, który dokumenty te przegląda. Z tego względu szereg osób twierdzi, że sylwetka tego oficera śledczego to właśnie Ryszard Murat sprzed trzydziestu lat.

  

 Murat dokumentyoficer 

   Przedstawione w MISJI SPECJALNEJ: sylwetka soke Ryszarda Murata, niektóre dokumenty z „działalności” Drewniaka

i sylwetka oficera śledczego prowadzącego postępowanie.

  

   Wymieniony telewizyjny program śledczy MISJA SPECJALNA obejrzała ogromna liczba osób, w zasadzie wszyscy, którzy uprawiają sztuki walki w Polsce, w tym niemal wszyscy tsunamiści. Ich ocena – na podstawie przedstawionych informacji oraz obrazów – jest jednoznaczna i miażdżąca dla Andrzeja Drewniaka.

  

   W świetle ukazanych faktów nie ulega wątpliwości, że zdemaskowana została prawdziwa działalność Andrzeja Drewniaka. W opinii oglądających, swoimi wypowiedziami, reakcjami i mimiką twarzy, klucząc i wyraźnie kłamiąc w programie skompromitował się on też jako działacz i „mistrz karate”.

  

   W tym miejscu warto przytoczyć wypowiedź jednego z oglądających ten program, kardiologa z Warszawy prof. dr hab. Andrzeja Krupienicza, który nazajutrz po programie powiedział do soke Ryszarda Murata 10 dan:
   - Niezależnie od treści i faktów przedstawionych w tym programie, a tylko na podstawie samego wyglądu i zachowania Drewniaka oraz soke, w przypadku ewentualnego starcia pomiędzy wami nie postawiłbym na Drewniaka nawet 2 złotych w stosunku do 100 zł, które postawiłbym na naszego soke.
   - I dobrze uczyniłbyś – odpowiedział soke Ryszard Murat – bo jeśli Drewniak w ewentualnym starciu ze mną wytrzymałby 2 sekundy, to i tak byłby to cud.

  

Wściekły kontratak Drewniaka
 jako reakcja na sensacyjną MISJĘ SPECJALNĄ

  

   Już nazajutrz po programie MISJA SPECJALNA, w środę 10 grudnia 2008 roku Andrzej Drewniak przypuścił wściekły kontratak ... na redakcję MISJI SPECJALNEJ.

  

   Stosując swoje stare metody, wystosował w imieniu opanowanego przez siebie Polskiego Związku Karate dwa oficjalne pisma protestacyjne, które zaadresował do:

  • Prezesa Zarządu TVP S.A. - Andrzeja Urbańskiego,
  • Ministra Sportu i Turystyki - Mirosława Drzewieckiego.

   W obu pismach posłużył się – jak zwykle w takich sprawach – swoim pomocnikiem Wacławem Antoniakiem ze Szczecina, który z jego woli pełni funkcję prezesa Polskiego Związku Karate i podpisuje tego typu pisma, a którego postać również zdemaskowano w opisanej MISJI SPECJALNEJ.

  

   Wszystko wskazuje na to, że treść obu pism na polecenie Drewniaka zredagował jego bliski pomocnik, dziennikarz Wojciech Szczawiński z Krakowa, pełniący z woli Drewniaka rolę rzecznika Polskiego Związku Karate. Podpisał je jednak, jak zwykle, Wacław Antoniak, ponieważ Andrzej Drewniak od wielu lat z wiadomych względów unika podpisywania jakichkolwiek pism.

  

   W tym miejscu nadmieniamy, że nawet sfałszowaną Petycję Kyokushinkai do Sejmu PRL z 19 maja 1981 roku, w której Drewniak sfałszował pieczęcie i podpisy szeregu osób, w tym nawet jednej już nieżyjącej (nota bene osoby te były w większości działaczami instytucji i organizacji komunistycznych, np. Wojskowej Akademii Politycznej, KW MO w Wałbrzychu, ZSMP), sam Drewniak także nie podpisał, choć namówił do tego podległych sobie instruktorów kyokushin.

  

   Tę ciekawą kwestię, doskonale ilustrującą niezwykłe manipulacje w wykonaniu Andrzeja Drewniaka z kyokushin, przedstawimy w przyszłości w szczegółach, w tym wszelkie dokumenty, między innymi tej nieżyjącej osoby (Stefana Wełny), która pomimo tego, że nie żyła, to „podpisała” pismo zredagowane przez Drewniaka i broniące go.

  

   Powróćmy jednak do omawianej tu kwestii dwóch protestacyjnych pism, które stanowiły wściekły kontratak ze strony Andrzeja Drewniaka.

  

   Pierwsze z nich (L.dz. 170/12/08) skierowane zostało na ręce Mirosława Drzewieckiego – Ministra Sportu i Turystyki.

  

   Drugie z nich (L.dz. 171/12/08) skierowane zostało na ręce Andrzeja Urbańskiego – Prezesa Zarządu TVP S.A.

  

   Co znamienne, treść obu tych pism ani słowem merytorycznie nie ustosunkowuje się do zarzutów przedstawionych w MISJI SPECJALNEJ, ponieważ nie przywołuje choć jednego faktu, zbijającego zarzuty przedstawione w tym programie TVP. Treść tych pism zawiera typowy bełkot, którego zadaniem jest jedynie wywołanie błędnego wrażenia u adresatów, że kierujący te pisma jest rzekomo niezwykle uczciwy i szlachetny.

  

   Oba te pisma w swojej treści zaprzeczają przedstawionym w MISJI SPECJALNEJ zarzutom, ale na poparcie tym zaprzeczeniom – w przeciwieństwie do MISJI SPECJALNEJ – nie przedstawiają już żadnego merytorycznego faktu.

  

   Pisma o takiej treści są zresztą charakterystyczne dla Andrzeja Drewnika. W takim też samym stylu zredagował on wspomnianą sfałszowaną Petycję Kyokushinkai do Sejmu PRL z 19 maja 1981 roku.

  

   Zresztą fakt, że do stwierdzonego faktu, iż Drewniak nie zbija choćby jednego z zarzutów przedstawionych w MISJI SPECJALNEJ, przyznał się nawet oficjalnie wspomniany już pomocnik Drewniaka Wojciech Szczwiński rzecznik Polskiego Związku Karate w Post Scriptum do swojego artykułu pt. „MISJA NIESPECJALNIE UDANA”, który opublikował nazajutrz po tym programie 10 grudnia 2008 roku:

  

   „PS Zarząd Polskiego Związku Karate nie widzi powodu, by odnosić się do treści zawartych w programie „Misja specjalna”, który wyemitowano w TVP1 9 grudnia 2008 r. o godz. 22.25. Kwestie w nim poruszone znane są bowiem od dawna, a stanowisko Zarządu wobec przedstawionych insynuacji było wielokrotnie prezentowane i nie uległo zmianie. Zainteresowane sprawą osoby, w tym władze Ministerstwa Sportu, znają je doskonale.
   Jako rzecznik PZK informuję również, że zadaniem Zarządu PZK nie jest ustosunkowywanie się do konfabulacji i stanu kondycji psychicznej osób działających w polskim środowisku sztuk walki, lecz praca nad dalszymi sukcesami sportowo-organizacyjnymi w polskim karate.

                                                                               Wojciech Szczwiński

                                                                    rzecznik Polskiego Związku Karate”

  

   Treść obu tych pism przedstawiamy tu, aby nikt nie miał wątpliwości, co zostało w nich napisane. Bełkot i zaprzeczenia oczywistym faktom, ale bez powołania jakichkolwiek faktów.

  

 Drzewiecki Drzewiecki Urbański

   Od lewej: przedstawione pismo do Ministra Sportu i Turystyki Mirosława Drzewieckiego;

od prawej: pismo do Prezesa Zarządu TVP S.A. Andrzeja Urbańskiego.

  

Dwie kolejne ciężkie klęski Drewniaka

  

   Decydując się na przesłanie obu adresatom przedstawionych pism, Andrzej Drewnika liczył, że w ten sposób nie tylko uratuje się przed demaskowaniem jego działalności, ale wręcz odniesie wielkie i spektakularne zwycięstwa.

  

   Adresując pismo do Mirosława Drzewieckiego – Ministra Sportu i Turystyki Andrzej Drewniak liczył, że uda mu się zmanipulować jego osobę, odwrócić uwagę od roli Mieczysława Bigoszewskiego i jego córki Marzeny Bigoszewskiej oraz nieprawidłowości w Polskim Związku Karate.

  

   Pismo to miało też za zadanie odegrać jeszcze większą rolę – dodatkowo wspomóc działania Mieczysława Bigoszewskiego w Ministerstwie Sportu i Turystyki w zakresie lobbowania interesów Drewniaka i Polskiego Związku Karate.

  

   Jednak te wielkie plany Andrzeja Drewniaka zakończyły się niezwykle ciężką klęską, której nie przewidywał Drewniak.

  

   Oto bowiem 23 grudnia 2008 roku Minister Sportu Mirosław Drzewiecki zapowiedział w TVP Info, że 11 stycznia 2009 roku szykuje się ... kontrola w Polskim Związku Karate, która ma związek z doniesieniami o nadużyciach finansowych i nepotyzmie w tej organizacji.

  

 Drzewiecki Drzewiecki

   Od lewej: główna strona Onetu www.wiadomosci.onet.pl, na której wieczorem 23 grudnia 2008 roku opublikowano

za TVP Info wypowiedź Ministra Sportu Mirosława Drzewieckiego o kontroli w Polskim Związku Karate.

Od prawej: fotografia Ministra M.Drzewieckiego (Leszek Szymański/PAP) zamieszczona na przywołanej stronie Onetu.

  

   Cięższej klęski Drewniak nie mógł na siebie ściągnąć. Swoim zmanipulowanym w treści pismem do Ministra Sportu z 10 grudnia 2008 roku nie tylko nie uratował swojej skóry, ale jeszcze zwrócił na siebie większą uwagę.

  

   Kontrola ta bez wątpienia potwierdzi bowiem wcześniej formułowane zarzuty o rozlicznych nieprawidłowościach, które zresztą już zostały udokumentowane w trakcie poprzednich kontroli w Polskim Związku Karate. Informacje o niej będziemy przekazywać na naszej stronie.

  

   Z kolei adresując pismo do Andrzeja Urbańskiego – Prezesa Zarządu TVP S.A. Andrzej Drewniak liczył, że za jego pomocą niemal dosłownie zmiażdży redakcję programu MISJA SPECJALNA, ponieważ w reakcji na jego pismo Andrzej Urbański zwolni z TVP osoby, które w tym programie pracują. Przypuszczalnie ważną rolę w tych planach Drewniaka miał odegrać jego inny pomocnik Witold Gadowski, który jest dyrektorem TVP Oddział w Krakowie i od lat współpracuje z Drewniakiem w wypisywaniu bzdur na temat Drewniaka i jego przeciwników.

  

   W tych swoich planach Drewniak miał nadzieję, że wyrzucenie z TVP przez Prezesa Zarządu TVP S.A. Andrzeja Urbańskiego redakcji programu śledczego MISJA SPECJALNA będzie dla niego tym większym sukcesem, ponieważ w ten sposób skutecznie zastraszy innych dziennikarzy przed pisaniem prawdy o jego działalności.

  

   Kiedy wszyscy dziennikarze – mniemał Drewniak w swoich planach – dowiedzą się, za co zwolniona została z TVP (w przypadku realizacji jego planu) obsada MISJI SPECJALNEJ, a konkretnie dlatego, że wyemitowała odważny program demaskujący działalność Drewnika, to już nikt z dziennikarzy nie zechce kiedykolwiek publikować na jego temat nieprzychylnych mu treści.

  

   Tymczasem, ku rozpaczy Drewniaka, wszyscy dowiedzieli się, że kilka dni po napisaniu tego pisma (dokładnie 19 grudnia 2008 roku) w TVP faktycznie zaszły wielkie zmiany osobowe, ale zupełnie inne, niż planowane przez Drewniaka.   
 Urbański

     

  

   Konkretnie bowiem zwolniona została nie redakcja programu MISJA SPECJALNA, lecz zawieszony został cały Zarząd TVP S.A.  na czele z Prezesem Andrzejem Urbańskim. Dokonała tego Rada Nadzorcza TVP S.A.

  

  

  

  

  

  

  

Andrzej Urbański.
Foto:
www.wprost.pl

   Wielkie plany Drewniaka w postaci spektakularnej rozprawy ze środowiskiem dziennikarskim zamieniły się więc w jego kolejną klęskę.

  

   Mało tego, zainteresowani dziennikarze dowiedzieli się o tych „staraniach” Drewniaka, co oczywiście jeszcze dla niego zaprocentuje. Prawdopodobnie w przyszłości przedstawimy jeszcze bliższe frapujące szczegóły w omawianej kwestii.

  

   Naturalnie nie jest pewne, czy Drewniak zrealizowałby swój plan nawet w sytuacji, kiedy Andrzej Urbański pozostałby na stanowisku Prezesa Zarządu TVP S.A. Wszystko wskazuje na to, że Andrzej Urbański wyrzuciłby analizowane pismo Drewniaka do kosza, chyba że swoją rolę odegrałby tu wspomniany Witold Gadowski, który przecież nie bez powodu został mianowany dyrektorem Oddziału TVP w Krakowie. Przy tej okazji dodajemy, że Andrzej Urbański mieszka w Warszawie Radości, tuż koło Honbu Dojo.

  

   Podnieść należy jeszcze jeden znaczący wątek planów Drewniaka, związany z przedstawionymi pismami do Ministra Sportu i Prezesa Zarządu TVP S.A.

  

   Drewniak liczył bowiem słusznie, że kierując do wymienionych adresatów owe pisma osiągnie jeszcze jeden bardzo ważny cel – propagandowy.

  

   W zasadzie w zakresie propagandy Drewniak liczył na osiągnięcie od razu aż trzech ważnych celów:

  1. pierwszy propagandowy cel Drewniaka polegał na specyfikowaniu coraz bardziej negatywnych nastrojów w środowisku karate kyokushin, w którym po emisji programu MISJA SPECJALNA wielka liczba osób przeżyła szok związany ze zdemaskowaniem prawdziwego oblicza Drewniaka i wykazaniem, że fakty w zakresie jego „działalności” są dokładnie odwrotne do propagandy, którą karmił to środowisko przez kilkadziesiąt lat,
  2. drugi propagandowy cel Drewniaka polegał na zastraszeniu wszystkich jego przeciwników, aby bali się przekazywać informacje o prawdziwej „działalności” Drewniaka w obawie przed grożącymi im konsekwencjami,
  3. trzeci propagandowy cel Drewniaka polegał na wykazaniu wszystkim swojej siły i możliwości, pokazaniu, że jest bezkarny w każdej sytuacji, i że pomimo wszystkiego liczą się z nim wpływowe osoby w państwie, jak Minister Sportu oraz Prezes Zarządu TVP S.A.

   Ale Drewniak przeliczył się i poniósł – na swoje życzenie – dwie kolejne ciężkie klęski. Można nawet powiedzieć, że sam je na siebie ściągnął swoim wściekłym kontratakiem.

  

   Jego klęski mają w zasadzie jeszcze większy wymiar nie tylko z tych powodów, że nie zrealizował zamierzonych celów, a osiągnął dokładnie odwrotne skutki.

  

   Otóż pod względem propagandowym Drewniak potwierdził po raz kolejny to, co już wykazała MISJA SPECJALNA ukazując jego mętne wypowiedzi i dziwaczne reakcje oraz mimikę twarzy.

  

   Wyszło bowiem to, że:

  1. Drewniak nie jest w stanie spacyfikować negatywnych nastrojów w środowisku karate kyokushin i udowodnić, że nie kłamie, że nie oszukuje, że nie wprowadza tego środowiska w błąd;
  2. Drewniak nie jest w stanie zastraszyć swoich przeciwników, a dokładnie odwrotnie, tylko mobilizuje ich do demaskowania jego „działalności”;
  3. Drewniak nie ma faktycznie żadnych możliwości w centralnych organach władzy (poza rolą odgrywaną przez Mieczysława Bigoszewskiego), a Minister Sportu potraktował jego osobę oraz Polski Związek Karate po prostu tak, jak na to zasługują;
  4. Drewniak nie ma też żadnych możliwości w srodowisku dziennikarskim, oczywiście poza wspomnianym Witoldem Gadowskim z Krakowa (który już wypisywał pod jego dyktando różne bzdury o środowisku sztuk walki) oraz Wojciechem Szczwińskim z Krakowa (któremu w ramach PZK płaci za redagowane przez niego teksty).

   Coraz trudniejsza sytuacja Drewniaka

  
   W jednym tylko miesiącu, grudniu 2008 roku Andrzej Drewniak poniósł zatem trzy ciężkie klęski, którymi są:

  1. MISJA SPECJALNA, demaskująca jego „działalność” i wyemitowana 9 grudnia 2008 roku,
  2. zapowiedziana w dniu 23 grudnia 2008 roku kontrola Ministerstwa Sportu w Polskim Związku Karate jako skutek zarówno tego programu, jak też pisma Drewniaka do Ministra Sportu,
  3. zawieszenie w dniu 19 grudnia 2008 roku Andrzeja Urbańskiego na funkcji Prezesa Zarządu TVP S.A. i upadek planów Drewniaka w postaci zwolnienia z TVP dziennikarzy MISJI SPECJALNEJ.

   W związku z tymi trzema klęskami, zwłaszcza oczekując na zapowiedzianą kontrolę w Polskim Związku Karate, Drewniak przeżywa trudne chwile w Święta Bożego Narodzenia oraz w Sylwestra 2009 roku. Ale to dopiero początek jego kłopotów.

  

   Drewniak nie wie bowiem o jeszcze jednej swojej klęsce, już czwartej z kolei w grudniu 2008 roku, która – jak się wkrótce okaże - będzie dla niego najcięższą klęską. Chodzi o wydarzenie, które zaszło w Warszawie 17 grudnia 2008 roku, a było bezpośrednim skutkiem jego wściekłego kontrataku. Gdyby Drewniak o nim poznał szczegóły, to nie tylko w święta miałby jeszcze gorszą minę i złe sny.

    

   W związku z troską o jego zdrowie psychiczne na razie nie będziemy podawać informacji o tym wydarzeniu i kolejnej klęsce, choć ma ona stokroć ważniejsze znaczenie dla końca „działalności” Drewniaka, niż trzy ciężkie klęski poniesione przez niego w grudniu 2008 roku. Zostawimy to już na przyszły 2009 rok.

  

   Jednak za kilka dni przedstawimy tu artykuł z informacją o jeszcze innej, piątej klęsce Drewniaka w grudniu 2008 roku. Już niebawem ...

  

„Propaganda” dewiantów w „obronie” Drewniaka

  

   W tym miejscu zwrócimy uwagę na jeszcze jeden charakterystyczny aspekt propagandy, związanej z „działalnością” Andrzeja Drewniaka.

  

   Jak wiadomo z innych naszych artykułów, kilkunastu szyderców prowadzi w Internecie bardzo ożywioną „działalność” na korzyść Andrzeja Drewniaka, starając się wprowadzać zamieszanie w środowisku sztuk walki, skłócać i wyszydzać inne style i ich mistrzów, w tym także tsunami i soke Ryszarda Murata 10 dan, ponieważ zdają sobie sprawę z roli, jaką odgrywa on w demaskowaniu działalności Drewniaka.

  
  Stopniowo będziemy demaskować także te osoby - szyderców oraz ich „propagandową aktywność”. Wiele osób bardzo zdziwi się, gdy przedstawimy, kto i co „wyczynia” w tej dziedzinie. Wyczyny pierwszego, używającego pseudonimu Wally,  „działającego" w firmie PARASOFT S.A. z Krakowa, przedstawimy już niebawem.

  

   A oto przykład takiej „propagandowej aktywności” jednego z owych dewiantów.

  

   Na głównej stronie Onetu www.wiadomosci.onet.pl wieczorem w dniu 23 grudnia 2008 roku opublikowano za TVP Info wypowiedź Ministra Sportu Mirosława Drzewieckiego o kontroli w Polskim Związku Karate.

  

  Oto treść tego artykułu:
http://wiadomosci.onet.pl/1886374,11,item.html

  

   „tvp.info, Pog/19:25

  

Drzewiecki rusza na wojnę z kolejnym związkiem sportowym?

  

PAP Minister sportu Mirosław Drzewiecki zapowiedział, że 11 stycznia szykuje się kontrola w Polskim Związku Karate - informuje serwis tvp.info. Czyżby minister próbował się "odkuć" po porażce z kontrolą w PZPN? To jednak dopiero początek, bo minister zapowiada kontrole w innych związkach sportowych.


Nieoficjalnie wiadomo, że kontrola w PZK może mieć związek z doniesieniami mediów (m.in. "Misji specjalnej" TVP) o nadużyciach finansowych i nepotyzmie, które od dłuższego czasu mają trawić związek. Minister Drzewiecki dodaje, że sygnały o ewentualnych nieprawidłowościach docierają do niego także od samych sportowców i działaczy. - Zakończyliśmy już kontrolę w szermierce, a do 9 stycznia przedłużyliśmy sprawdzanie lekko-atletyki - dodaje Mirosław Drzewiecki.

  

Szef resoru sportu i turystyki zapewnia, że w niektórych związkach widać już pierwsze efekty kontroli. - Krok po kroku i dojdziemy do normalności - podkreśla Drzewiecki.”

  

   Do artykułu tego – jak zwykle w Onecie – jest możliwość dodawania komentarzy.

  

  Już o godz. 19,54 w tym samym dniu 23 grudnia 2008 roku jeden z dewiantów zamieścił tu komentarz, podszywając się pod osobę soke Ryszarda Murata. Treścią tego komentarza ów dewiant próbował odciągnąć uwagę czytelników od właściwego tematu, to jest nieprawidłowości i kontroli w Polskim Związku Karate.

 

   Oto wypowiedź tego dewianta – fałszerza:

  

KARATE TSUNAMI!!

Jedyne prawdziwie skuteczne karate. Reszta to mało praktyczna akrobatyka.

~rysio m , 23.12.2008 19:54

 

   Do tej wypowiedzi inny dewiant (a może ten sam) wpisał kolejny komentarz o treści:

  

tak ... tsunami... praktycznie leżysz zalany do góry nogami ...
... i akrobacji też niemało. Znalazł się trójzębny Posejdon..

~dusizlot, 23.12.2008 21:52

 dewiant

  

  

  

   

   

  

 Przedstawiony komentarz z Onetu dewianta-fałszerza, który w „obronie” Drewniaka popełnił przestępstwo podszywając się pod soke Ryszarda Murata. Niewykluczone, że niebawem

dewiant ten zostanie zdemaskowany

i pociągnięty do odpowiedzialności.

   Treść tych komentarzy jest kolejnym dowodem niezwykłego umysłowego upadku ich autorów. Świadczy to też o tym, jakich niskich metod chwytają się „obrońcy” Drewniaka i że nawet podszywają się pod inne osoby.

  

   Dowodzi to też, że nie mają czym „bronić” Drewniaka oraz że ich sposób szkodzenia tsunami jest jak zwykle żenujący.

  

   Naturalnie dewianci ci nie mają odwagi podpisać się pod swoimi komentarzami prawdziwymi nazwiskami, a podpisują je jedynie pseudonimami bądź, jak w tym przypadku, podszywają się pod kogoś innego, aby dodatkowo wprowadzić opinię publiczną w błąd.

  

   Przy tej okazji dodajemy, że nasza Federacja wystąpiła do Onetu o udostępnienie IP komputera, z którego ów dewiant-fałszerz, podszywający się pod soke Ryszarda Murata, dokonał tego wpisu. Na tej podstawie może on zostać zdemaskowany, a wtedy znajdzie się w sytuacji, której naprawdę nikomu nie życzymy. Dewiant ten bowiem nawet nie zdaje sobie sprawy, że popełnił poważne przestępstwo i jakie konsekwencje mu za nie grożą.

  

   Podsumowując ten temat można stwierdzić:
Jaką „działalność” Drewniak prowadzi, takich też ma „obrońców”.

  

   Temat będzie kontynuowany - dla dobra społecznego i wszystkich osób uczciwie uprawiających sztuki walki w Polsce.




Użyte tu fotografie i teksty należą do właściciela tej strony. Kopiowanie lub wykorzystywanie jakichkolwiek fotografii
lub fragmentów tekstu bez pisemnej zgody właściciela strony jest zabronione. Naruszenie tych praw w razie ujawnienia
grozi odpowiedzialnością cywilną i karną.

160789

Do poprzedniej strony Na górę strony Strona główna Kontakt Kliknij, aby powiększyć Kliknij, aby powiększyć Kliknij, aby powiększyć Kliknij, aby powiększyć Kliknij, aby powiększyć