UWAGA: Teksty przeprosin, wraz z imieniem i nazwiskiem głównego bohatera, które on z wiadomych powodów stara się za wszelką cenę ukryć, znajdziesz na stronie www.sfd.pl w dziale "Sztuki walki", w rozdziale "Style tradycyjne", a w nim w artykule "K A R A T E T S U N A M I". Początkowo zamieściliśmy tu tylko link odsyłający do tego artykułu, jak to się czyni w takich przypadkach. Jednakże jeden z głównych sprawców cyberataku na Tsunami, kierujący tym przestępczym cyberatakiem i inspirujący do zamieszczania zniesławiających nas tekstów, w ostatnim czasie po raz kolejny dopuścił się manipulacji. Zarządzając tą stroną www.sfd.pl kilkakrotnie – w ramach wskazanej manipulacji - zamieniał ten link na inny, aby wprowadzić czytających w błąd. Czynił tak specjalnie, ponieważ wskazany artykuł obnaża haniebne postępowanie sprawców słowami ich samych i to na stronie www.sfd.pl, którą zarządzają. Jest to treść tak wstydliwa dla nich, że za wszelką cenę, także za pomocą takich manipulacji, starają się ją ukryć. W związku z powyższym także o tej kolejnej manipulacji poinformujemy kierownictwo AGORY S.A., która – jak wynika z ogólnodostępnych dokumentrów (WHOIS) – stała się właścicielem domeny www.sfd.pl Z kolei w trakcie procesów sądowych złożymy wnioski o podanie wyroków do wiadomości publicznej, wskutek czego nazwiska sprawców przedstawionych haniebnych czynw opinia publiczna pozna w pełnej aureoli prawa, pomimo ich manipulacji. Tymczasem wszystkich zainteresowanych tym frapującym tematem informujemy, że ów niebywały tekst przyznania się sprawców do winy i unizonych przeprosin za to znajdziecie wyłącznie w artykule „K A R A T E T S U N A M I” w rozdziale „Style tradycyjne” w dziale „Sztuki walki” na stronie www.sfd.pl Rewelacyjny „ZLOT” 24 października 2009 roku w Warszawie relacja, która obnaża prawdę PRZEDMOWA: Zmiany w tekście wskutek doniesień zainteresowanych W tekście tym wprowadziliśmy kilka zmian, polegających na usunięciu nazwisk i imion kilku bohaterów tego "zlotu", a także fotografie przedstawiające ich na tym "zlocie". Zmiany te wprowadziliśmy w związku z doniesieniami do GIODO (Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych), które złożyło dwóch bohaterów tej relacji, używających pseudonimów: "MarKos" i "wuxia".
Złożyli oni skargi (o identycznej treści: "MarKos" 19 listopada 2009 roku, a "wuxia" 23 listopada 2009 roku), że w poniższej relacji podaliśmy ich nazwiska i imiona bez ich zgody, wizerunki (choć w przypadku pierwszego jego fotografii nie zamieściliśmy - ale przepisując tekst skargi nawet się w tym nie połapał), a w przypadku drugiego - także uprawiany przez niego styl, którego on nie chce ujawniać.
Widocznie doszli do wniosku, że na "zlocie" tym rzeczywiście nie wypadli najlepiej, skoro zażądali usunięcia swoich imion i nazwisk, a w przypadku "wuxia" nawet swojego stylu.
Jednak mają do tego prawo, a my usunęliśmy ich nazwiska i wizerunki z pełną przyjemnością.
Wydarzenie to tylko potwierdza, jak faktycznie osoby te wypadły na tym "zlocie" i jaki poziom zaprezentowały swoim zachowaniem.
W tym miejscu na podkreślenie zasługują jeszcze dwa znamienne fakty: 1. Z przywołanych w niniejszej relacji autentycznych i publicznych wypowiedzi obu bohaterów wynika jasno, że wcześniej to właśnie oni sami najbardziej natarczywie domagali się zamieszczenia przez nas relacji z tego "zlotu", a nawet nie mogli się jej doczekać. Łatwo się o tym przekonać. A gdy została zamieszczona, to żądają usunięcia swoich nazwisk i wizerunków.
Na przykład ów „wuxia” 26 października 2009 19:19 publicznie wyraził obawy, że tsunamiści w ogóle zaprzeczą, jakoby byli na tym „zlocie”, i napisał: „W sumie to szkoda, że wspólnej fotki z Mistrzami Tsunami sobie nie zrobiliśmy bo za jakiś czas może okazać się , że nasze spotkanie nigdy nie miało miejsca a wszystko co zostało napisane jest wyssane z palca”. Jak widać z tej jego publicznej wypowiedzi, "wuxia" wyraził rozczarowanie, że nie zrobił sobie "wspólnej fotki z Mistrzami Tsunami", a gdy okazało się, że jednak takie fotki zostały zrobione i je zamieściliśmy w tej relacji, to złożył na nas za to skargę do GIODO.
To jest właśnie poziom zakłamania, niespotykany w żadnej innej dziedzinie.
2. Obaj bohaterowie tej relacji bardzo natarczywie domagali się upublicznienia filmu z tego "zlotu", który nakręcił kyoshi Marek Furman 5 dan. Wręcz o mało nie wyszli z siebie, publicznie domagając się ujawnienia tego filmu. I teraz już wiemy, że gdyby został on ujawniony, to dopiero podnieśliby rwetes, jak to ich wizerunki są przez tsunamistów opublikowane. A przecież jednej fotografii, będącej odpowiednikiem jednej klatki z filmu, nie da się nawet porównać z całym filmem, który zawiera ogromną liczbę takich klatek.
3. Z kolei bohater o pseudonimie "MarKos" 29 grudnia 2009 23:15 na stronie sfd.pl zamieścił publiczną wypowiedź. Zarzucił w niej pod adresem Ryszarda Murata, że ten - gdyby został moderatorem tej strony - to napisałby "mały donosik".
A tymczasem, jak widać, to własnie on sam, "MarKos" już 19 listopada 2009 roku napisał taki właśnie "donosik" (doniesienie do GIODO), choć szyderczo zarzucał to temu, na kogo sam napisał ów donos. To jest dopiero niewyobrażalny, a jednak autentyczny poziom zakłamania i myślenie w stylu Kalego.
Zachowanie to, tak sprzeczne, jest kolejnym dowodem poziomu, jaki prezentują owi "bohaterowie". Ponadto z własnej inicjatywy "oczyściliśmy" tę relację z imion i nazwisk oraz fotografii przedstawiających innych bohaterów opisywanego "zlotu", zwłaszcza bohaterów o pseudonimiach: "OloKK" i "Jodan". Ci bowiem już w kilka godzin po "zlocie" zdali sobie sprawę, jaki poziom na nim zaprezentowali i w rozpaczliwy sposób publicznie wezwali do niepodawania ich danych, choć później kilkakrotnie zmieniali zdanie, wzywając zwłaszcza do ujawnienia filmu z tego "zlotu". Z wielką przyjemnością "oczyściliśmy" więc tę relację z ich nazwisk i fotografii, bo naprawdę fotografie te przedstawiają poziom, którego "bohaterowie" słusznie się wstydzą. A ich nazwiska i imiona i tak znamy, ponieważ sami - i to z własnej i nieprzymuszonej woli - podali je nam publicznie w czasie tego "zlotu". Ich wygląd też poznaliśmy na tym "zlocie" w całej okazałości, a jeszcze bardziej prezentowany przez nich "poziom". Na zakończenie tego wstępu dodajemy, że obecni na "zlocie" tsunamiści nie wstydzą się ani swoich nazwisk, ani uprawianego stylu, ani tym bardziej wizerunków.
Jest to najlepszym dowodem na to, kto jak wypadł na tym "zlocie" i jaki poziom sobą tak naprawdę prezentuje.
Każdy przyzna (także sami "bohaterowie", żądający usunięcia ich wizerunków, których życzenia spełniliśmy), że teraz - bez ich fotografii - relacja z opisywanego "zlotu" jest jeszcze bardziej frapująca. Dalej przedstawiamy już tę relację. UWAGA: Teksty tych przeprosin, wraz z imieniem i nazwiskiem głównego bohatera, które on z wiadomych powodów stara się za wszelką cenę ukryć, znajdziesz na stronie www.sfd.pl w dziale "Sztuki walki", w rozdziale "Style tradycyjne", a w nim w artykule "K A R A T E T S U N A M I". Początkowo zamieściliśmy tu tylko link odsyłający do tego artykułu, jak to się czyni w takich przypadkach. Jednakże jeden z głównych sprawców cyberataku na Tsunami, kierujący tym przestępczym cyberatakiem i inspirujący do zamieszczania zniesławiających nas tekstów, w ostatnim czasie po raz kolejny dopuścił się manipulacji. Zarządzając tą stroną www.sfd.pl kilkakrotnie – w ramach wskazanej manipulacji - zamieniał ten link na inny, aby wprowadzić czytających w błąd. Czynił tak specjalnie, ponieważ wskazany artykuł obnaża haniebne postępowanie sprawców słowami ich samych i to na stronie www.sfd.pl, którą zarządzają. Jest to treść tak wstydliwa dla nich, że za wszelką cenę, także za pomocą takich manipulacji, starają się ją ukryć. W związku z powyższym także o tej kolejnej manipulacji poinformujemy kierownictwo AGORY S.A., która – jak wynika z ogólnodostępnych dokumentrów (WHOIS) – stała się właścicielem domeny www.sfd.pl Z kolei w trakcie procesów sądowych złożymy wnioski o podanie wyroków do wiadomości publicznej, wskutek czego nazwiska sprawców przedstawionych haniebnych czynw opinia publiczna pozna w pełnej aureoli prawa, pomimo ich manipulacji. Tymczasem wszystkich zainteresowanych tym frapującym tematem informujemy, że ów niebywały tekst przyznania się sprawców do winy i unizonych przeprosin za to znajdziecie wyłącznie w artykule „K A R A T E T S U N A M I” w rozdziale „Style tradycyjne” w dziale „Sztuki walki” na stronie www.sfd.pl Prezent z okazji Święta Zmarłych Opisany tu rewelacyjny „zlot” odbył się w sobotę 24 października 2009 roku w Warszawie. Zapowiadany był od dawna na stronie www.sfd.pl przez jego rewelacyjnych bohaterów, zwłaszcza „OloKK”, „MarKosa” i „Jodana”. |  |
Obecne na nim osoby, ukrywające się pod pseudonimami i zniesławiające Tsunami na internetowej stronie www.sfd.pl, zwane tu krótko „zniesławiaczami”, wypadły krańcowo fatalnie w sensie umiejętności technicznych, a nawet organizacyjnych. Na „zlocie” okazało się bowiem w sposób niezbity, że ich wszelkie umiejętności są na poziomie żenująco niskim. Będziesz miał niezły ubaw, czytając o tym dalej, zwłaszcza w zestawieniu z ich buńczucznymi przechwałkami. „Zniesławiacze” już o tym wiedzą i tym bardziej reagują nerwowymi zachowaniami. Ponadto w jeszcze głębszą depresję wpędza ich nieznośna świadomość, że zostało to udokumentowane za pomocą fotografii i filmu, których zwyczajnie oszukać się nie da. Z tego powodu w okresie pierwszego tygodnia po tym „zlocie” osoby te zamieściły na stronie www.sfd.pl w specjalnym temacie „Zlot Tradycyjnych – vol. 2 relacja” mnóstwo niezwykle nerwowych „wypowiedzi”, pełnych lamentu, pisku, skowytu, no i przede wszystkim kłamstw i wszechobecnego jadu. Łącznie ponad 50 stron. UWAGA: Teksty tych przeprosin, wraz z imieniem i nazwiskiem głównego bohatera, które on z wiadomych powodów stara się za wszelką cenę ukryć, znajdziesz na stronie www.sfd.pl w dziale "Sztuki walki", w rozdziale "Style tradycyjne", a w nim w artykule "K A R A T E T S U N A M I". Początkowo zamieściliśmy tu tylko link odsyłający do tego artykułu, jak to się czyni w takich przypadkach. Jednakże jeden z głównych sprawców cyberataku na Tsunami, kierujący tym przestępczym cyberatakiem i inspirujący do zamieszczania zniesławiających nas tekstów, w ostatnim czasie po raz kolejny dopuścił się manipulacji. Zarządzając tą stroną www.sfd.pl kilkakrotnie – w ramach wskazanej manipulacji - zamieniał ten link na inny, aby wprowadzić czytających w błąd. Czynił tak specjalnie, ponieważ wskazany artykuł obnaża haniebne postępowanie sprawców słowami ich samych i to na stronie www.sfd.pl, którą zarządzają. Jest to treść tak wstydliwa dla nich, że za wszelką cenę, także za pomocą takich manipulacji, starają się ją ukryć. W związku z powyższym także o tej kolejnej manipulacji poinformujemy kierownictwo AGORY S.A., która – jak wynika z ogólnodostępnych dokumentrów (WHOIS) – stała się właścicielem domeny www.sfd.pl Z kolei w trakcie procesów sądowych złożymy wnioski o podanie wyroków do wiadomości publicznej, wskutek czego nazwiska sprawców przedstawionych haniebnych czynw opinia publiczna pozna w pełnej aureoli prawa, pomimo ich manipulacji. Tymczasem wszystkich zainteresowanych tym frapującym tematem informujemy, że ów niebywały tekst przyznania się sprawców do winy i unizonych przeprosin za to znajdziecie wyłącznie w artykule „K A R A T E T S U N A M I” w rozdziale „Style tradycyjne” w dziale „Sztuki walki” na stronie www.sfd.pl UZUPEŁNIENIE: Z kolei po zamieszczeniu przez nas tego artykułu w dniu 2 listopada 2009 roku zaczął się jeszcze głośniejszy pisk „zniesławiaczy”, lamentujących na www.sfd.pl, jacy to jesteśmy „fe” przedstawiając tu prawdę i fakty o tym rewelacyjnym „zlocie”. I znów ten sam wszechobecny jad, skowyt i kłamstwa „zniesławiaczy” w wypowiedziach pełnych podstawowych błędów językowych i gramatycznych. Jak nerwowe były te reakcje najlepiej świadczy fakt, że natychmiast po „zlocie”, to jest w tym samym dniu 24 października 2009 roku główny bohater wśród obecnych na nim „zniesławiaczy” „OloKK” kilkakrotnie wzywał nas do niepublikowania żadnych materiałów przedstawiających go na tym „zlocie”, zaklinając nas na wszystko i grożąc nawet przepisami prawa. Te jego dramatyczne wezwania przytaczamy dalej. Wtórował mu inny główny „zniesławiacz” z www.sfd.pl o pseudonimie „Jodan” (skopmoromitował się na tym "zlocie" tak samo, jak "OloKK"), który na www.sfd.pl w temacie „ZLOT 2 24 PAŹDZIERNIKA” również tego samego dnia 24 października 2009 21:13 napisał: „również nie życzę sobie, aby wykorzystywać zdjęcia i nagrania wideo ze mną bez mojej pisemnej zgody”. Z drugiej strony „zniesławiacze” - nie wytrzymując napięcia – w swoich innych „wypowiedziach” na tej samej stronie wręcz ostentacyjnie wzywali nas do ujawnienia tych fotografii oraz filmu. Co dziwne, czynili tak szczególnie ci sami "OloKK" i "Jodan", którzy - jak to wynika z przytoczonych wypowiedzi - nie chcą zgodzić się na upublicznienie "zdjęć i nagrań wideo z nimi". Tego typu skrajnie przeciwne reakcje „zniesławiaczy” Tsunami świadczą tylko o zakłóceniach spokojnego rozumowania, krańcowym zdenerwowaniu, zestresowaniu i napięciu sięgającym zenitu. No i o bezsilności, która targa nimi niczym wiatr liśćmi spadającymi o tej porze roku z drzew. Oczywiście znów owi „zniesławiacze” Tsunami w tych „wypowiedziach” opluwali nas jadem na wszelkie możliwe sposoby. Przez przeszło tydzień swoim zwyczajem zachowywaliśmy pełny spokój i zupełnie nie reagowaliśmy na to opluwanie nas. W tym czasie „zniesławiacze” wyartykułowali swoje jadowite opinie, za które niektórzy z nich – zgodnie z dobrymi zwyczajami i polskim prawem – odpowiedzą sądownie. Karać ich bowiem za te ich czyny biciem nawet nie zamierzamy z kilku przyczyn, które występują równocześnie: litości i miłosierdzia, które okazujemy im pomimo ich haniebnych czynów, żenująco niskiego poziomu ich umiejętności, o czym przekonaliśmy się naocznie i utrwaliliśmy na fotografiach i filmie, z powodu dobrych obyczajów i norm zachowania się w cywilizowanym społeczeństwie, z powodu przepisów prawa, które zakazuje wymierzania im takiej kary.
Jednak przez ponad tydzień w tych piskliwych i jadowitych „wypowiedziach” uporczywie wzywali nas do opublikowania naszej relacji z tego „zlotu”, wręcz nie wytrzymując napięcia i nie mogąc się jej doczekać (pseudonim „searme” - 25 października 2009 12:39; pseudonim „Miro86” - 25 października 2009 13:36 itd.). Oto przykłady tego nerwowego zachowania pseudonimów: 26 października 2009 17:45 jeden z uporczywych „zniesławiaczy” różnych stylów na sfd.pl - „cynik75” (który wyjątkowo fatalnie wypadł na tym „zlocie”), nie mogąc doczekać się naszej relacji, napisał: „nuda. U Tsunamistów cisza, tutaj też nie piszą. Pewnie dlatego, że ekipa danów zderzyła się z bandą dzieciaków i honor nie pozwala się z plebsem mieszać Moglibyście (bo wiadomo, że czytacie) skrobnąć kilka słów”. Inny bohater tego „zlotu” o pseudonimie „ziutalek” 29 października 2009 23:29 na stronie www.sfd.pl napisał: „...no i nie doczekamy sie podzielenia materialami operacyjnymi...” A pseudonim „wuxia” (który przedstawił się na „zlocie” jako ...) 26 października 2009 19:19 wyraził obawy, że tsunamiści w ogóle zaprzeczą, jakoby byli na tym „zlocie”, pisząc dwulicowo: „W sumie to szkoda, że wspólnej fotki z Mistrzami Tsunami sobie nie zrobiliśmy bo za jakiś czas może okazać się , że nasze spotkanie nigdy nie miało miejsca a wszystko co zostało napisane jest wyssane z palca”. Wygląda jednak na to, że ów „wuxia” już po przeczytaniu tylko tego artykułu będzie żałował wykazanego tu tupetu. Jak na razie zasłynął on tym, że siedząc przy komputerze z wyjątkową pasją zniesławiał inne style, zwłaszcza JKD (jeet kune do), zamiast skupić się na ćwiczeniu swojego stylu .... Tak się jednak składa, że tsunamiści wykonali na tym rewelacyjnym „zlocie” wiele fotografii, a pierwsze z nich przedstawiamy w tym artykule. Z uwagi na wspomniane dramatyczne wezwania „OloKK”, aby fotografii nie publikować, w jego przypadku robimy wyjątek i z litości fotografii ukazujących jego uroczą sylwetkę, buźkę, włosy, łydki i kolana nie przedstawiamy (z drobnymi wyjątkami, kiedy widnieje on gdzieś w tle). W związku z tym z okazji Święta Zmarłych w dniu 1 listopada 2009 roku czynimy „zniesławiaczom” miły prezent w postaci niniejszej relacji. Jest to prawdziwy prezent dla nich, ponieważ sami go tak bardzo pożądali i oczekiwali, zwłaszcza „cynik75” i „wuxia”. Ponadto dzięki niemu opuści ich napięcie i stres, które – jak można zorientować się po treści ich „wypowiedzi” - są już dla nich nie do zniesienia. Litujemy się więc pod raz kolejny nad nimi i dajemy im ten prezent. Zatem, „zniesławiacze” Tsunami, pomimo iż opluwacie nas wyjątkowym jadem, to jednak my życzymy Wam, aby stres, nerwowe emocje, depresje, zazdrość, zawiść, nienawiść i wszelki jad, którym nas opluwacie, opuściły Was. Życzymy Wam, abyście wskutek tego w końcu uspokoili swoje nerwy i aby radość oraz pogoda ducha zagościły w Waszych sercach, umysłach i na twarzach. Jednak ci, którzy popełnili czyny karalne, odpowiedzą za nie przed wymiarem sprawiedliwości. Sprawiedliwość jest bowiem podstawą funkcjonowania zdrowego społeczeństwa. Mało tego, jak brzmi ogromny napis na gmachu Sądów w Warszawie, w którym też niektórzy z Was będą pojawiać się z wiadomych powodów: „SPRAWIEDLIWOŚĆ JEST OSTOJĄ MOCY I TRWAŁOŚCI RZECZYPOSPOLITEJ”. 
Słynny napis: "SPRAWIEDLIWOŚĆ JEST OSTOJĄ MOCY I TRWAŁOŚCI RZECZYPOSPOLITEJ" na frontonie gmachu Sądów w Warszawie. Fot. shihan Krzysztof Paluchowski 6 dan. I to jest w pełni słuszne, a my zrobimy wszystko, aby te zasady zostały zastosowane. Dla dobra państwa, dla dobra społeczeństwa, dla dobra Tsunami i wreszcie nawet dla dobra Was samych, choć Wy - „zniesławiacze” nie zrozumiecie tego. Prezent ten, z okazji Święta Zmarłych, czynimy też wszystkim tsunamistom oraz wszelkim innym ludziom, którzy będą czytać tę relację. Niech oni także na podstawie tego prezentu wzmocnią swoje przekonania, uradują swoje serca, a spokój, pogoda ducha i miły uśmiech niech nigdy nie schodzą z ich twarzy. Wstęp: okoliczności i kontekst opisywanych wydarzeń Od szeregu lat na internetowej stronie www.sfd.pl kilkanaście osób, tak zwanych „zniesławiaczy” zamieszczało zniesławiające wypowiedzi na temat różnych stylów walki, między innymi aikido, taekwondo, wing chun kung-fu, jeet kune do, capoiera, shorin-ryu karate i oyama karate, a także pomówienia na temat przedstawicieli tych stylów. Pomówienia te będziemy tu stopniowo przedstawiać. Tych kilkanaście osób - „zniesławiaczy” zawsze dopuszczało się tego karalnego zniesławiania pod pseudonimami, które w ich mniemaniu mają zapewniać im anonimowość i bezkarność. Dobrze bowiem zdają sobie sprawę z niestosowności i karalności ich czynów, ale wyśmiewają się nawet z tego oraz możliwości pociągnięcia ich do odpowiedzialności. Tych kilkunastu „zniesławiaczy” – jak łatwo poznać po treści i sensie ich anonimowych „wypowiedzi” - nie ma zielonego pojęcia o stylach, które zniesławiali, a niektórzy z nich nawet publicznie przyznali, że nie ćwiczyli i nie widzieli treningów tych stylów i ich przedstawicieli. Jednak cynicznie w tych wypowiedziach przedstawiają się jako niebywali znawcy wszelkich sztuk walki, mający jakoby ogromną wiedzę, doświadczenie i umiejętności w tym zakresie. Oczywiście wszystkie te twierdzenia „zniesławiaczy” są kłamstwami i przechwałkami nie mającymi żadnego pokrycia w rzeczywistości. Ta ich wiedza, doświadczenie i umiejętności faktycznie bowiem istnieją jedynie w ich wyobraźni i w ich „wypowiedziach”, którymi nakręcają się wzajemnie. Typowy przykład takiego „nakręcania się” przez „OloKK” i „Caviora” przytaczamy dalej. Niektórzy z tych „zniesławiaczy”, zwłaszcza występujący pod pseudonimem „OloKK”, wielokrotnie wyzywali przedstawicieli zniesławianych stylów (np. Michała Czaplę z JKD - jeet kune do) na sparringi i przechwalali się publicznie, że w tych sparringach „pobiją” go i nauczą sztuki walki. Wymieniony „OloKK” wielokrotnie wyzywał wspomnianego Michała Czaplę na sparring i publicznie zniesławiał nazywając go „tchórzem” i obrzucając podobnymi zniewagami. Warto przytoczyć przynajmniej kilka takich charakterystycznych „wypowiedzi” „OloKK” o Michale Czapli z jeet kune do, w których wyzywa go na sparring, co jest niebywałym zuchwalstwem w kontekście dalej opisanego zachowania tegoż „OloKK” na „zlocie”. Na stronie sfd.pl w temacie „Tang soo do” tak oto pisał „OloKK” o swoim sparringu z Michałem Czaplą:
„I tak by nie przyszedł tchórzliwy kundel...Oczywiście nikt bić Michała, jeśli ten nie będzie bardzo prosił, nie chce, żeby nie było” - 22 października 2009, 15:14 „Co do Michała ... Mogę nawet podpisać oświadczenie, że mu krzywdy nie zrobię, jeśli będzie chciał. Tylko pod warunkiem, że będzie filmował całe zajście by nie zamarkować obrażeń poza moją obecnością” - 22 października 2009, 17:04 „Ja innego Michała nie znam, widać polskie JKD w linii Wonga jest promowane przez tchórza” - 22 października 2009, 18:30 „Jeśli się BOISZ Michale to mogę złożyć oświadczenie, że nie pobiję Cię razem z kolegami tylko ewentualnie w pojedynkę” - 29 sierpnia 2009 22:43 w temacie „Rocznica śmierci Bruce Lee”, „Michale, nie wiem skąd agresja u innych, ja sam generalnie jestem agresywny i uszczypliwy z natury” - tamże 12 sierpnia 2009 17:10 „..nie ćwiczyłeś jednak niczego pełnokontaktowego i pierwszą pełnokontaktową SW z jaką miałeś styczność było JKD, które to ćwiczyłeś stosunkowo krótko, na pewno w porównaniu do mnie Kyokushin” - 26 sierpnia 2009 00:37 w temacie „Rocznica śmierci Bruce Lee” oraz „Mój trener Kyokushin trenował w Japonii u samego źródła Kyokushin” - tamże 26 sierpnia 2009 00:46.
Owych kilkunastu „zniesławiaczy” ze szczególną uporczywością pomawia, zniesławia i znieważa zwłaszcza system Karate Tsunami i jego przedstawicieli, wśród nich szczególnie jego założyciela soke Ryszarda Murata 10 dan. W związku z tym warto porównać tu te osoby, aby choćby w ten sposób – przemawiający w sposób oczywisty do świadomości każdemu normalnemu człowiekowi – wykazać, jak wielka jest przepaść w niemal wszystkim pomiędzy tymi „zniesławiaczami”, a osobami przez nich zniesławianymi, na przykład soke Ryszardem Muratem. I tak soke Ryszard Murat napisał i opublikował kilkanaście książek, w tym jedną w języku angielskim, która stała się bestsellerem światowym. Dla porównania żaden z tych „zniesławiaczy” nie opublikował choćby jednej książki. Za swoją użyteczną działalność soke Ryszard Murat otrzymał wiele pisemnych podziękowań od różnych instytucji i dostojników, w tym od wojewodów, marszałków województw, prezydenta m.st. Warszawy, a nawet – co jest ewenementem, gdyż był to tylko jeden taki przypadek w sztukach walki, od parlamentu – Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej. Z kolei od głowy państwa – Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej soke Ryszard Murat otrzymał państwowe odznaczenie Krzyż Zasługi o nazwie nie budzącej wątpliwości, do czego się odnosi. Dla porównania znów żaden z tych „zniesławiaczy” nie otrzymał choćby jednego takiego podziękowania czy odznaczenia za zasługi. Z uwagi na swoją działalność soke Ryszard Murat jest powszechnie znany zarówno w kraju, jak i za granicą i nie wstydzi się swojego nazwiska. Odwrotnie znów „zniesławiacze”. Występują jedynie pod pseudonimami i starannie oraz wstydliwie ukrywają swoje nazwiska, gdyż dobrze zdają sobie sprawę z tego, że ich czyny są haniebne i godne wyłącznie pogardy. Sami „zniesławiacze” – wkładając w to niemały trud – starają się bardzo, aby nikt nie poznał ich nazwisk. Z kolei na stwierdzenia, że ich nazwiska zostaną ustalone, reagują zawsze bardzo nerwowo i histerycznie, zwłaszcza „zniesławiacze” ukrywający się pod pseudonimami „Cavior” i „kopt”. Podnoszą wtedy niebywały rwetes, że ich nazwisk ujawnić nie wolno i że to bezprawne. Takie ich zachowanie jest skrajnie kompromitujące i ukazujące to, co sobą faktycznie reprezentują. UWAGA: Teksty tych przeprosin, wraz z imieniem i nazwiskiem głównego bohatera, które on z wiadomych powodów stara się za wszelką cenę ukryć, znajdziesz na stronie www.sfd.pl w dziale "Sztuki walki", w rozdziale "Style tradycyjne", a w nim w artykule "K A R A T E T S U N A M I". Początkowo zamieściliśmy tu tylko link odsyłający do tego artykułu, jak to się czyni w takich przypadkach. Jednakże jeden z głównych sprawców cyberataku na Tsunami, kierujący tym przestępczym cyberatakiem i inspirujący do zamieszczania zniesławiających nas tekstów, w ostatnim czasie po raz kolejny dopuścił się manipulacji. Zarządzając tą stroną www.sfd.pl kilkakrotnie – w ramach wskazanej manipulacji - zamieniał ten link na inny, aby wprowadzić czytających w błąd. Czynił tak specjalnie, ponieważ wskazany artykuł obnaża haniebne postępowanie sprawców słowami ich samych i to na stronie www.sfd.pl, którą zarządzają. Jest to treść tak wstydliwa dla nich, że za wszelką cenę, także za pomocą takich manipulacji, starają się ją ukryć. W związku z powyższym także o tej kolejnej manipulacji poinformujemy kierownictwo AGORY S.A., która – jak wynika z ogólnodostępnych dokumentrów (WHOIS) – stała się właścicielem domeny www.sfd.pl Z kolei w trakcie procesów sądowych złożymy wnioski o podanie wyroków do wiadomości publicznej, wskutek czego nazwiska sprawców przedstawionych haniebnych czynw opinia publiczna pozna w pełnej aureoli prawa, pomimo ich manipulacji. Tymczasem wszystkich zainteresowanych tym frapującym tematem informujemy, że ów niebywały tekst przyznania się sprawców do winy i unizonych przeprosin za to znajdziecie wyłącznie w artykule „K A R A T E T S U N A M I” w rozdziale „Style tradycyjne” w dziale „Sztuki walki” na stronie www.sfd.pl Niebawem na naszej stronie będziemy przytaczać tego typu konkretne „wypowiedzi” owych „zniesławiaczy” i poddawać je analizie: językowej – pod kątem niesłychanie niskiego poziomu kultury językowej i wulgarności, sensowej – pod kątem sensu tego, o czym piszą, prawnej - pod kątem pociągnięcia wymienionych do odpowiedzialności sądowej, którą przewiduje prawo w przypadku ich karalnych czynów.
Informujemy przy tej okazji, że w odniesieniu do niektórych z tych „zniesławiaczy” (choć oni jeszcze to lekceważą, wyśmiewają i nadal - obecnie w warunkach zwanych fachowo recydywą - zajmują się „zniesławianiem”) już zostały podjęte kroki prawne, a ich sprawy znajdują się w Sądach i Policji. Niektórzy z nich, na przykład pseudonim „Cavior” (jego sprawa jest już w Sądzie – sygn. akt ...) publicznie naigrawał się z tych postępowań, wyśmiewając te procesy sądowe i tym samym wymiar sprawiedliwości. Przyjdzie więc czas, kiedy i za te czyny – popełnione publicznie – odpowie przed tym wymiarem sprawiedliwości. „Cavior” nie rozumie, że wymiar sprawiedliwości działa wolno, ale nieubłaganie. Ale my wiemy i jesteśmy spokojni. Dodać należy, ponieważ jest to ważna kwestia, że wymieniona strona internetowa www.sfd.pl należy do ... pseudonim „MaTEO” z .... Ponadto – według publicznych twierdzeń jego samego – należeć ma też do ... pseudonim „BULMASTIF SOKE 12,5 DAN” z ... koło Mosiny. Jest to ważne o tyle, że – jak to wykazaliśmy w innych artykułach – to oni inspirowali i zachęcali „zniesławiaczy” do zniesławiania nas oraz umożliwiali im to zniesławianie na swojej stronie internetowej (sprawy te już zresztą trafiły do Sądu – sygn. akt IV K 648/09 oraz IV K 771/09). Ponadto ustalono ponad wszelką wątpliwość, że współpracująca z nimi adwokat ..., ukrywająca się pod pseudonimem „Amazone” zachęcała „zniesławiaczy” do popełniania tych karalnych czynów, a nawet zapewniała ich pisemnie o bezkarności z tego tytułu. Dama ta zapomniała, że już lepsi adwokaci, prowadzący sprawę Lwa Rywina, pociągnięci zostali do odpowiedzialności, co zostało upublicznione przez media. Ten proceder ... i ... prowadzą z wykorzystaniem ich strony sfd.pl za pośrednictwem głównie trzech „zniesławiaczy”, ukrywających się pod pseudonimami: „Cavior”, „kopt” i „OloKK” oraz damy ukrywającej się pod pseudonimem „searme” (w jęz. angielskim „zwiędła”, przy czym sama wybrała ów trafny pseudonim). UZUPEŁNIENIE: Już po zamieszczeniu tego artykułu na naszej stronie „searme” (3 listopada 2009 11:35, temat „Zlot Tradycyjnych vol. 2 – relacja” na stronie sfd.pl) tak publicznie sama potwierdziła to nasze trafne tłumaczenie jej pseudonimu: „Zwiędła ale jednak 'dama'. Wymienieni „zniesławiacze” na tej stronie pełnią rolę moderatorów, czyli osób odpowiedzialnych za jej treść. Faktycznie zaś – jak łatwo się zorientować – zamiast kontrolować treść tej strony, sami zamieszczali najbardziej zniesławiające „wypowiedzi”, a ponadto podjudzali, inspirowali i zachęcali innych do popełniania na tej stronie podobnych czynów karalnych. Kwestie te wykazaliśmy w artykułach, do których odsyłamy: KARATE TSUNAMI - Wyszydzanie i fakty oraz uniżone przeprosiny głównych sprawców z sfd.pl Pierwszy proces z ... - o skazanie go na 2 lata pozbawienia wolności i 150 tys. zł nawiązki Proces karny z ... - o skazanie go na 2 lata pozbawienia wolności i 150 tys. zł nawiązki UWAGA: Teksty tych przeprosin, wraz z imieniem i nazwiskiem głównego bohatera, które on z wiadomych powodów stara się za wszelką cenę ukryć, znajdziesz na stronie www.sfd.pl w dziale "Sztuki walki", w rozdziale "Style tradycyjne", a w nim w artykule "K A R A T E T S U N A M I". Początkowo zamieściliśmy tu tylko link odsyłający do tego artykułu, jak to się czyni w takich przypadkach. Jednakże jeden z głównych sprawców cyberataku na Tsunami, kierujący tym przestępczym cyberatakiem i inspirujący do zamieszczania zniesławiających nas tekstów, w ostatnim czasie po raz kolejny dopuścił się manipulacji. Zarządzając tą stroną www.sfd.pl kilkakrotnie – w ramach wskazanej manipulacji - zamieniał ten link na inny, aby wprowadzić czytających w błąd. Czynił tak specjalnie, ponieważ wskazany artykuł obnaża haniebne postępowanie sprawców słowami ich samych i to na stronie www.sfd.pl, którą zarządzają. Jest to treść tak wstydliwa dla nich, że za wszelką cenę, także za pomocą takich manipulacji, starają się ją ukryć. W związku z powyższym także o tej kolejnej manipulacji poinformujemy kierownictwo AGORY S.A., która – jak wynika z ogólnodostępnych dokumentrów (WHOIS) – stała się właścicielem domeny www.sfd.pl Z kolei w trakcie procesów sądowych złożymy wnioski o podanie wyroków do wiadomości publicznej, wskutek czego nazwiska sprawców przedstawionych haniebnych czynw opinia publiczna pozna w pełnej aureoli prawa, pomimo ich manipulacji. Tymczasem wszystkich zainteresowanych tym frapującym tematem informujemy, że ów niebywały tekst przyznania się sprawców do winy i unizonych przeprosin za to znajdziecie wyłącznie w artykule „K A R A T E T S U N A M I” w rozdziale „Style tradycyjne” w dziale „Sztuki walki” na stronie www.sfd.pl Okoliczności, w jakich doszło do „zlotu” i obecności na nim kilku tsunamistów
W wielu zniesławiających wypowiedziach, a zamieszczanych na stronie sfd.pl, owi „zniesławiacze” publicznie wyśmiewali Karate Tsunami. „Zniesławiacze” wypisywali, że Karate Tsunami jest jakoby stylem bezwartościowym i nieprzydatnym – nieskutecznym, ponieważ opracowany został w Polsce i przez polskiego autora (którego przy tej okazji też wyjątkowo znieważali), a ponadto zawiera bezsensowne i całkowicie nieskuteczne techniki, rozwiązania i zasady. Jako paradoks dodać warto, że równocześnie w tych „wypowiedziach” sami przyznawali, że nigdy nie trenowali Karate Tsunami ani nawet nie widzieli choćby jednego treningu tego stylu, co świadczy o wyjątkowych meandrach ich myślenia. Nawet główny bohater sfd.pl pseudonim „OloKK” w publicznej wypowiedzi na tej stronie 1 listopada 2009 17:02 przyznał rozbrajająco o sobie i swoich kolegach „zniesławiaczach”: „... w zasadzie prawie każdy ćwiczy coś innego a Tsunami zna tylko ze strony internetowej, książki lub wspomnianego zlotu. Ja sam z Tsunami mam styczność tylko wtedy kiedy ono samo do mnie zawita...” Ponadto „zniesławiacze” publicznie wyśmiewali przedstawicieli Karate Tsunami, że jakoby nie mają żadnych umiejętności, a to tylko z racji tego, że uprawiają Karate Tsunami. Dalej pomawiali tsunamistów, że unikają sparringów, że boją się sparringów, a nawet że rzekomo w tych sparringach oni, czyli ci „zniesławiacze” pokonaliby wszelkich tsunamistów. Mało tego, owi „zniesławiacze” publicznie wyśmiewali się z Karate Tsunami, że sami przyszliby na trening tego stylu, aby poznać go i udowodnić, jak jest on bezwartościowy, a nadto że na tym treningu pokonaliby wszystkich tsunamistów, ale nie wiedzą, gdzie te treningi się odbywają. Jak jest to wielka niedorzeczność, ocenić może łatwo każdy normalny człowiek. Skoro Karate Tsunami uprawiany jest w wielu miejscowościach w całej Polsce, to choćby już z tego wynika, że chętni nie mają żadnego kłopotu, aby znaleźć te miejsca, zapisać się na jego treningi lub też uczestniczyć w sparringach. Miejsca treningów Karate Tsunami podawane są bowiem publicznie i to masowo na plakatach, w ogłoszeniach, ulotkach, prospektach, w prasie, a nawet na wielu stronach internetowych. Także miejsce, gdzie znajduje się Honbu Dojo (Centralna Szkoła Karate Tsunami) w Warszawie, jest przecież na naszej stronie podane nie tylko otwarcie (i to w kilku miejscach), ale nawet podany jest sposób dojazdu w to miejsce wszelkimi środkami komunikacji. Ale oczywiście „zniesławiacze”, choć uważnie czytają naszą stronę i publicznie to przyznają, udają, że tych informacji już nie zauważają. I nadal w kółko zamieszczają te same kłamstwa i pomówienia. W związku z powyższym jeszcze raz nawet tu podajemy informacje dla wszystkich, którzy rzeczywiście i szczerze zainteresowani są treningami Karate Tsunami w Honbu Dojo w Warszawie. Zaznaczamy też, że prowadzi je prezes Federacji soke Ryszard Murat 10 dan. Adres i kontakt: Centralna Szkoła Karate Tsunami Warszawa Radość, ul. Patriotów 247 e-mail: ryszard.murat@neostrada.pl tel./fax. 022 615-71-46 Serdecznie zapraszamy na te treningi także „OloKK”, „ziutalka”, "searme", "cynika75" i "wuxia". Od razu uspokajamy też ich, że pozwolimy im przed tymi treningami umalować się, postawić włosy, założyć szałowe ciuszki, a nawet ogolić łydki, ale pod warunkiem, że te ich przygotowania nie będą przeszkadzać normalnie ćwiczącym członkom Honbu Dojo. Zastrzegamy też, że w czasie tych treningów będą musieli podporządkować się porządkowi, jaki zwykle panuje na treningach Karate Tsunami, a także - dla ich bezpieczeństwa - niedozwolone będzie ewentualne noszenie przez nich kolczyków, łańcuszków i innych wisiorków, choćby były one najbardziej cudne. Oczywiście będziemy też wykonywać im dużo fotografii, a nawet kręcić filmy z ich występami, zwłaszcza jak bryka "wuxia" (rzekomo "człowiek forteca"). Serdecznie zapraszamy. „Zniesławiacze” zapowiadali też buńczucznie, że oni sami (zwłaszcza wymienieni moderatorzy) pokonaliby w tych sparingach wszystkich tsunamistów, ale ci boją się stanąć z nimi do tych sparringów. Wielokrotnie też szydzili z tsunamistów i rozpowszechniali kłamstwa, że już nie raz wyzywali tsunamistów na te sparringi, ale nigdy żaden z tsunamistów nie stawił się na taki sparring. Faktycznie natomiast zawsze sytuacja wyglądała dokładnie odwrotnie. Gdy jakiś tsunamista, np. shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan ogłosił na naszej stronie - w artykule: Shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan w Szwajcarii – i żałosne popiskiwanie „kopta”, że w sytuacji oszczerstw i wyzwań ze strony „kopta” i „Caviora” chce przeprowadzić sparring równocześnie z „koptem” i „Caviorem” (obaj rzekomo – według ich słów - ćwiczą aikido w Krakowie), tylko niech ujawnią swoje nazwiska, to ich odnajdzie w Krakowie. Wówczas obaj „zniesławiacze”: „kopt” i „Cavior” siedząc za komputerami podnieśli niesłychany rwetes, skowycząc i kwicząc w swoich „wypowiedziach na sfd.pl, że tak być nie może, że tak nie wolno, że to jest zabronione, że chce ich pobić, i że z tego powodu nigdy nie ujawnią swoich nazwisk. Podobna była reakcja tych „zniesławiaczy” w sytuacji, kiedy to sprowokowani identycznymi szyderstwami i wyzwaniami shihan Krzysztof Paluchowski 6 dan i kyoshi Marek Furman 5 dan zorganizowali dla owych „zniesławiaczy” specjalne „seminarium tsunami” w szkole w Stanisławowie koło Warszawy w dniu 25 lipca 209 roku. Naturalnie początkowo na stronie sfd.pl owych kilkunastu „zniesławiaczy” buńczucznie zapowiadało swój przyjazd na to „seminarium tsunami”. Jednak szybko okazało się, że nie przyjechał żaden, ponieważ – jak twierdzili – bali się prowokacji, która według ich rozpaczliwej wyobraźni miała polegać na tym, że na tym seminarium zostaliby zakajdankowani (dosłownie!) i wywiezieni czarnym autem do lasu albo na tak zwany „dołek” (czyli do policyjnego aresztu) – to według wersji różnych z nich. Jeden z tych „zniesławiaczy” i zarazem moderatorów strony sfd.pl kilkakrotnie publicznie pomówił soke Ryszarda Murata, że ten jakoby wysłał do niego „SMS” z groźbami o tym, co ma się z nimi stać na tym „seminarium tsunami”. Za owo pomówienie „zniesławiacz” ten również odpowie przed wymiarem sprawiedliwości, jak to polskie prawo przewiduje. Następnie, we wrześniu i październiku 2009 roku ci sami „zniesławiacze” znów zaczęli w zmasowany sposób szydzić z tsunamistów w tym samym temacie „seminarium tsunami” na sfd.pl. Tym razem ogłosili, że organizują swój „zlot” w Warszawie w sobotę 24 października 2009 roku o godz. 14 i zapraszają tsunamistów na tę imprezę, na „prezentację” tsunami i na sparringi. Oczywiście znów czynili to w sposób skrajnie szyderczy, twierdząc, że tsunamiści nic nie potrafią, nie mają niczego wartościowego do zaprezentowania i że są tchórzami, gdyż żaden z nich na ten „zlot” nie przyjdzie. A oto konkretne przykłady wypowiedzi, w których owi „zniesławiacze” „zapraszali” tsunamistów na ten „zlot” , na prezentację tsunami i na sparringi - wszystkie w temacie „seminarium tsunami” na sfd.pl: pseudonim „kopt” 14 października 2009 godz. 12:26 napisał, że on i jego przyjaciele z sfd.pl nie migają się od sparringów z tsunamistami: „Co do sparingów na neutralnym terenie to o ile mnie pamięć nie myli nikt się nie migał. Wszyscy jesteśmy otwarci”. pseudonim „Tenshin” 14 października 2009 godz. 15:29 napisał: „Wpadnie ktoś z tsunami na zlot? Może tam mogliby zorganizować prezentację?” pseudonim „OloKK” 14 października 2009 godz. 18:15 napisał: „A ja bym chętnie jakiegoś Tsunamistę na zlocie zobaczył Wyjaśniłbym gdzie błędy robi względem oryginalnego karate... „ pseudonim „OloKK” 14 października 2009 godz. 18:39 powtórnie wyraził chęć „zobaczenia na zlocie jakiegoś tsunamisty i wyjaśnienia mu błędów”, pseudonim „Cavior” 15 października 2009 godz. 10:54 wyśmiewał tsunamistów, pseudonim „kopt” 15 października 2009 godz. 12:21, napisał, że tsunamiści migają się od sparringów, pseudonim „cynik75” 15 października 2009 godz. 17:13 zaprosił tsunamistów na ten zlot, pisząc cynicznie: „Zlot2 jest otwarty - czas i miejsce znane. Tsunamiści są zaproszeni jak najbardziej, przyjechać mogą wszak Honbu Dojo jest w stolicy, jakichś tsunamiścy dysponukący wolnym czasem znaleźć się powinni. Naprawdę najlepszą metoda na przekonanie mnie do zalet Tsunami jest pokazanie się na zlocie”. pseudonim „kopt” 15 października 2009 godz. 17:16, napisał o tsunamistach: „Nie widzisz zarzutu migania się przed sparingiem? ... ja jasno pisałem, że wystarczy mi miesiąc, dwa (z uwagi, że ostatnio sytuacja życiowa zmusza mnie do ćwiczenia góra raz w tygodniu) i mogę walczyć z dowolnym tsunamistą w mojej wadze, ale na przejrzystych zawodach z dala od tsunami. Podobnie zareagował OloKK. Tymczasem nasi czynni zawodnicy (np Cynik) zadeklarowali się, że mogą stawać z marszu ale ich zignorowano. Podobnie zignorowano Bula, który oficjalnie proponował uczciwy sparing samemu Muratowi ... Na koniec podpiszę się pod tym, co powiedział Cynik. Będzie neutralny zlot i tsunami też może się tam zaprezentować. Nikt z nas nie był w SB, nie ma powodu aby bać się policyjnych prowokacji ani "wywożenia autem" itp.”
Przy okazji zwracamy uwagę na zawarte w tej wypowiedzi kłamstwa owego „kopta” na temat soke Ryszarda Murata, które tylko świadczą o jego wyjątkowo oślizłym charakterze. Bo przecież wiadomo, że ów „Bul” (czyli ... pseudonim „BULMASTIF SOKE 12,5 DAN”), co sam otwarcie przyznał w Honbu Dojo w Warszawie, nie ma żadnych umiejętności w dziedzinie sztuk walki, podobnie jak kłamiący "zniesławiacz" o pseudonimie „kopt”. UWAGA: Teksty tych przeprosin, wraz z imieniem i nazwiskiem głównego bohatera, które on z wiadomych powodów stara się za wszelką cenę ukryć, znajdziesz na stronie www.sfd.pl w dziale "Sztuki walki", w rozdziale "Style tradycyjne", a w nim w artykule "K A R A T E T S U N A M I". Początkowo zamieściliśmy tu tylko link odsyłający do tego artykułu, jak to się czyni w takich przypadkach. Jednakże jeden z głównych sprawców cyberataku na Tsunami, kierujący tym przestępczym cyberatakiem i inspirujący do zamieszczania zniesławiających nas tekstów, w ostatnim czasie po raz kolejny dopuścił się manipulacji. Zarządzając tą stroną www.sfd.pl kilkakrotnie – w ramach wskazanej manipulacji - zamieniał ten link na inny, aby wprowadzić czytających w błąd. Czynił tak specjalnie, ponieważ wskazany artykuł obnaża haniebne postępowanie sprawców słowami ich samych i to na stronie www.sfd.pl, którą zarządzają. Jest to treść tak wstydliwa dla nich, że za wszelką cenę, także za pomocą takich manipulacji, starają się ją ukryć. W związku z powyższym także o tej kolejnej manipulacji poinformujemy kierownictwo AGORY S.A., która – jak wynika z ogólnodostępnych dokumentrów (WHOIS) – stała się właścicielem domeny www.sfd.pl Z kolei w trakcie procesów sądowych złożymy wnioski o podanie wyroków do wiadomości publicznej, wskutek czego nazwiska sprawców przedstawionych haniebnych czynw opinia publiczna pozna w pełnej aureoli prawa, pomimo ich manipulacji. Tymczasem wszystkich zainteresowanych tym frapującym tematem informujemy, że ów niebywały tekst przyznania się sprawców do winy i unizonych przeprosin za to znajdziecie wyłącznie w artykule „K A R A T E T S U N A M I” w rozdziale „Style tradycyjne” w dziale „Sztuki walki” na stronie www.sfd.pl W związku z takimi wezwaniami „zniesławiaczy” kilku tsunamistów, uczestniczących w sobotę 24 października 2009 roku w roboczym zebraniu w Honbu Dojo, postanowiło udać się na ten „zlot”, aby przeprowadzić prezentację tsunami. Warto podkreślić, że soke Ryszard Murat apelował do nich przed wyjazdem, aby – pomimo haniebnej postawy „zniesławiaczy” w postaci opluwania jadem Tsunami - oszczędzali ich i nie wyrządzili im jakiejkolwiek krzywdy. Apel ten miał wpływ na przebieg owego „zlotu”, ponieważ tsunamiści obchodzili się z obecnymi tam kilkoma „zniesławiaczami” jak z przysłowiowymi jajkami. Naturalnie szybko wyszło na jaw, że dwóch najważniejszych „zniesławiaczy”: „Cavior” i „kopt”, którzy zamieszczali najbardziej oszczercze treści i zażarcie głosili rzekomo niski poziom umiejętności tsunamistów i ich rzekome „miganie się” przed sparringami, są mocni jedynie w gębie i przy klawiaturze. Obaj bowiem „zniesławiacze”: „Cavior” i „kopt” już z dużym wyprzedzeniem ogłosili, że na tym „zlocie” nie pojawią się:
pseudonim „Cavior” ogłosił to w temacie „ZLOT 2 – 24 PAŹDZIERNIKA” 12 października 2009 godz. 10:15 pisząc: „Coś nie mam szczęścia do tych zlotów ... tym razem seminarium z Tissierem w Krakowie ... nie bardzo chcę to odpuścić”. pseudonim „kopt” ogłosił to w temacie „seminarium tsunami” 14 października 2009 godz. 21:09 pisząc: „Na zlocie niestety mnie nie będzie”.
Z kolei trzeci pseudonim „OloKK”, który – jak to wykazaliśmy – dwukrotnie 14 października 2009 roku wyzywał tsunamistów na sparring z nim, przybył na ten „zlot”, gdyż nie przewidział obecności tsunamistów. Jednak – wbrew tym swoim buńczucznym wyzwaniom - przerażony „OloKK” chował się w czasie treningu za plecami innych, później w kącie sali, a do sparringu nie stanął, a nawet uporczywie odmawiał udziału w nim pomimo wielokrotnie wezwań, co zostało dokładnie zarejestrowane na filmie. Mało tego, zrozpaczony swoją sytuacją, zgodził się nawet, abyśmy „napisali o tym na stronie”, co też zostało wyraźnie zarejestrowane na filmie. TU BYŁA FOTOGRAFIA, USUNIĘTA NA ŻĄDANIE PSEUDONIMÓW Tak wojowniczy przy klawiaturze „OloKK” na tym rewelacyjnym „zlocie” wstydliwie chował się za plecami innych, choć miał przecież piękne galotki i wyeksponowane łydki. Na tej fotografii widać, jak zwraca się do niego shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan, a nawet „zniesławiacze” Karate Tsunami: „cynik75”, „wuxia” i „Jodan” patrzą ze zdziwieniem na zachowanie „OloKK”. Znamienne reakcje wielkiego „wojownika klawiaturowego” sfd.pl „OloKK”, który wyzwał już na sparringi niemal wszystkich, nawet nieżyjącego Bruce'a Lee (autentycznie!), na pojawienie się tsunamistów na „zlocie” tak trafnie opisał kyoshi Marek Furman 5 dan (sfd.pl, 5 listopada 2009 22:28): „olokk przy monitorze jest miszczem, a na sali miał takie rozbiegane oczka i jąkał się jak go zapytałem czy to na pewno ON :D, dwa razy musiałem pytać ...” (sfd.pl, 5 listopada 2009 22:28): (sfd.pl, 5 listopada 2009 22:28): Na owym filmie widać też jednoznacznie, że umiejętności tego „OloKK” są po prostu żenujące, o czym piszemy szerzej w dalszej części. Zniknięcie ze "zlotu" w wielkim pośpiechu zniesławiacza pseudonim "Markos" z wioski ... Warto też odnotować, że na ten „zlot” przybył zamieszkały w wiosce ... inny pseudonim „MarKos”. W Internecie ten pseudonim – występując właśnie pod tym pseudonimem - też podaje się za wielkiego „mistrza” o niebywałych umiejętnościach, a także wiedzy na niemal każdy temat z zakresu sztuk walki. W przeszłości niczym wielki znawca wypowiadał się w Internecie także na temat Tsunami, oczywiście zawsze pod pseudonimem. Kiedy jednak w trakcie „zlotu” od jednego ze swoich "przyjaciół" dowiedział się, że przybyło kilku tsunamistów, pseudonim "MarKos" natychmiast i to w wielkim pośpiechu zniknął, choć był przebrany i już próbował ćwiczyć pod kierunkiem przedstawiciela yong chun. Gdy zobaczył tsunamistów, to ów "MarKos" tak szybko zmykał, że mało się nie zabił w drzwiach i na schodach. A potem tego samego dnia 24 października 2009 23:00, siedząc już daleko, w bezpiecznym - według niego miejscu - przy klawiaturze, ów bohaterski "MarKos" z wioski ... niecierpliwie dopytywał się innych "zniesławiaczy" o relacje z tego „zlotu”. Tymczasem ów „MarKos” wyszydzał publicznie szereg osób twierdząc, jakoby boją się sparringów. Na przykład tak jadowicie pomawiał wspomnianego już Michała Czaplę z Brodnicy (jeet kune do) na www.sfd.pl w temacie „Rocznica śmierci Bruce Lee” 22 września 2009 00:22, naturalnie siedząc bezpiecznie w nocy przy klawiaturze w wiosce ... i udając generała wywiadu, co wywołuje śmiech i krańcowe zniesmaczenie: „Moi szpiedzy donoszą: michalczapla@onet.eu i nr gg 4783414 - proszę umawiać się na spotkania, dalsze info w trakcie ustalania, choć słyszałem, że Michał chce uciekać z Brodnicy ....” A tak oto 20 września 2009 09:18 tenże „MarKos” z niesłychanym tupetem próbował zastraszać tego Michała Czaplę: „Panowie, jest nadzieja - poprosiłem znajomych z Brodnicy o adres sekcji, nie wiem czy to jest to samo, bo ktoś mi już pisał o Michale Czapli - to ten nasz Michałek? Bo szkoda, by przez nieporozumienie ktoś musiał ponosić za jakiegoś **** konsekwencje”. I tenże „MarKos” kontynuował to zastraszanie 20 września 2009 11:50, pisząc: „Trenuj Michałku, albowiem zbliża się dzień, gdy będziesz mógł udowodnić wyższość swojego ego...” I dalej to samo 17 września 2009 21:17, kiedy to „MarKos” napisał: „No to gdzie masz w końcu miejsce treningów, też chętnie wpadnę do Brodnicy”. No i jeszcze jeden przykład, jak ów tak odważny „MarKos” oczywiście siedząc przy klawiaturze naśmiewał się z innych (17 września 2009 17:05): „hahaha co to za łamaga z tego Stefka? On Cię uczy kopać? hehe to już wiem dlaczego uważają Cię na SFD za oszołoma a jak tak kopiesz jak ten z filmu i uczysz tak ludzi, to szybciutko oddaj ludziom kasę i zapisz się do jakieś klubu gdzie nauczą Cię kopać Michałku vel BursieLi, nie jest za późno dla Ciebie, to nic że śmieją się z Ciebie, to nic że uważają Cię ... przygłupa (ja nie mówię, że nim jesteś, tylko że taką masz opinię), jak dorośniesz wszystko zmienisz, będzie dobrze”. Przyjdzie czas, że przedstawimy tu dokładnie anonimowe (zamieszczane pod pseudonimem „MarKos”) „wypowiedzi” w Internecie tego pseudonima „MarKosa” (ukrywa się pod nim ... z wioski ...), w których zniesławia różne osoby, zwłaszcza z tego samego stylu, który sam uprawia - ..., jak kompromituje się swymi wypowiedziami, a także jakie ma faktyczne osiągnięcia. Pomożemy też poradami prawnymi zniesławianym przez niego osobom. O typowym dla niego postępowaniu świadczy jeszcze takie zdarzenie. Pomimo, że ten „MarKos” w takim pośpiechu zniknął ze „zlotu”, gdy pojawili się tsunamiści, to na stronie www.sfd.pl 24 października 2009 roku godz. 22:11, jeszcze nie znając relacji z tej rewelacyjnej imprezy, ale już siedząc bezpiecznie przy klawiaturze, napisał z tupetem: „Ja żałuję że nie mogłem być do końca, bo chętnie bym poćwiczył, bo miałem dziś fajny nastrój , może bym nawet powalczył (oczywiście podpisując stosowne oświadczenia”. W związku z tym oświadczamy: Jeśli „MarKosie” (... z wioski ...) tak bardzo chcesz „powalczyć” z tsunamistami, to zapraszamy Cię na Mistrzostwa Polski 14-15 listopada 2009 roku w Łowiczu, gdzie możesz spełnić swoje marzenia „oczywiście podpisując stosowne oświadczenia”. Ale jest pewne, że „MarKos” nie stawi się, bo znów „nie będzie mógł być”. Taki to już jest ten „MarKos” z ..., mocny w gębie i przy klawiaturze.
Z kolei inny ze wspomnianych „zniesławiaczy”, występujący pod pseudonimem „cynik75” - jak to również bezspornie widać na filmie – skompromitował się nie tylko w trakcie treningu, na którym zwyczajnie nie radził sobie nawet z najbardziej podstawowymi technikami. Ponadto wyzwał on do sparringu jednego z tsunamistów – sensei Jacka Łukawczyka 2 dan i w sparringu tym – jak to też jednoznacznie widać na filmie – sam zaprezentował zupełny brak umiejętności i jakiejkolwiek skuteczności, którą się tak przechwalał. W dalszej części tego artykułu fakt ten przedstawimy dokładniej, ponieważ ów pseudonim „cynik75” - zgodnie ze znaczeniem swojego pseudonimu, który wybrał nie bez przyczyny – już po tym „zlocie” wielokrotnie, cynicznie i skrajnie kłamliwie wypowiadał się, wbrew prawdzie i oczywistym faktom (widocznym na filmie oraz fotografiach, które dalej przedstawiamy), że to on dał w tym sparringu nauczkę tsunamiście. Tymczasem, jak wiadomo, fotografie nie kłamią, a ponadto „zlot” ten zarejestrowaliśmy na filmie. TU BYŁA FOTOGRAFIA, USUNIĘTA NA ŻĄDANIE PSEUDONIMÓW | „Cynik75” (prawdopodobnie ...), tak cynicznie zniesławiający Karate Tsunami przy klawiaturze, skompromitował się na „zlocie” zupełną bezradnością i brakiem jakiejkolwiek skuteczności w walce. Szczególnie nie potrafił zastosować ani jednej ze swoich dźwigni, którymi tak się podniecał i epatował. Sam natomiast zainkasował dwa potężne „frontalne” kopnięcia „na klatę” (jak sam o tym napisał w przytoczonej dalej jego własnej relacji), po których aż się zwinął. Na tej fotografii widać, jak po potężnym trafieniu „cynika75” „frontalnym kopnięciem” sensei Jacek Łukawczyk 2 dan (od prawej) zwyczajnie lituje się nad nim i nie wymierza mu kolejnego ciosu pięścią prosto między oczy, na których wyjątkowo nie miał ciągle zaparowanych ze stresu okularów. Dopiero wtedy „cynik75” i jego koledzy z sfd.pl zaczęliby kwiczeć! Ale cyniczny „cynik75” i tak głosi, że to on był lepszy w tym sparringu lub „mówiąc językiem piłkarskim zakończył się on wynikiem 0:0”. Tacy to już są owi „wojownicy” z sfd.pl - „wojownicy klawiaturowi”. |
I w tym leży przyczyna dramatu i stresu „zniesławiaczy”, które są dla nich już nie do zniesienia. Wymownie świadczy o tym fakt, że już tego samego dnia 24 października 2009 roku zaczęli oni wzywać nas dramatycznie, abyśmy nie publikowali tych materiałów bez ich zgody, ponieważ będzie to niesłychane naruszenie prawa. Najbardziej dramatyczne wezwania w tym zakresie wysyłał pseudonim „OloKK”, który wcześniej – jak to udowodniliśmy – tak ochoczo i uporczywie wyśmiewał tsunamistów i publicznie wyzywał ich na sparringi. W temacie „Rocznica śmierci Bruce Lee” na www.sfd.pl inny pseudonim zadał mu pytanie, w którym nawiązał do tego wyzywania przez „OloKK” tsunamistów na sparringi: „Pominajac juz cala dyskusje o JKD - Olokk przestan juz umawiac sie na sparingi. Umawiales sie juz w temacie o Tsunami ...” Na to „OloKK” odpowiedział (19 października 2009 15:16) twierdząco, buńczucznie wypowiadając się o swojej „formie”, którą miał okazję tak rewelacyjnie zaprezentować na „zlocie” kilka dni później: „I co ja tam mówiłem? Że muszę wrócić do formy? Wróciłem i w czym problem?”
No właśnie, "OloKK" "wrócił do formy" i na tym rewelacyjnym "zlocie" dał pełny pokaz swoich umiejętności i tej "formy", podobnie zresztą jak "cynik75" i "wuxia". I tak to – zgodnie z powiedzeniem „wychodzi szydło z worka” - bezlitosna prawda została ujawniona, a „zniesławiacze” coraz bardziej obnażają faktyczny, kompromitujący ich poziom zarówno swoich umiejętności, jak i „wypowiedzi”. Przebieg „zlotu” W tej części przedstawimy bardzo szczegółowo przebieg „zlotu”. Jak już zaznaczyliśmy, został on zarejestrowany na filmie, a ponadto uwieczniony na fotografiach, które tu przedstawiamy. Dowody te w oczywisty sposób wykluczają jakąkolwiek manipulację. Przy okazji w części tej udowodnimy, jakich kompromitujących kłamstw już dopuścili się i to publicznie obecni na tym „zlocie” „zniesławiacze”, zwłaszcza „cynik75” i „wuxia”, przedstawiając na stronie www.sfd.pl swoje zmanipulowane i kłamliwe relacje z tego zlotu, pełne jadu, zawiści i nienawiści. Jak już wspomnieliśmy, na „zlot” udało się kilku tsunamistów, obecnych na zebraniu w Honbu Dojo w Warszawie: shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan (Zurich) - logistyk i manager, kyoshi Marek Furman 5 dan (Żychlin) - funkcjonariusz Policji, renshi Konrad Urbanek 4 dan (Warszawa) - prawnik, sensei Jacek Łukawczyk 2 dan (Kutno) - właściciel firmy, sensei Janusz Popiołek 1 dan (Warszawa) - właściciel firmy, sempai Maciej Rogosz 1 kyu (Warszawa) - uczeń LO.
 Grupa tsunamistów 24 października 2009 roku o godz. 13 przed wyjazdem z Honbu Dojo na ów rewelacyjny „zlot”. Od lewej: sensei Janusz Popiołek 1 dan (Warszawa), sempai Maciej Rogosz 1 kyu (Warszawa), renshi Konrad Urbanek 4 dan (Warszawa), shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan (Zurich), mistrz systemu czerwonego eniksa Jarosław Duczmalewski 7 dan (Warszawa), sensei Jacek Łukawczyk 2 dan (Kutno) i kyoshi Marek Furman 5 dan (Żychlin). Udali się oni na ten „zlot” w odpowiedzi na publiczne zaproszenie ich na tę imprezę w celu „prezentacji tsunami” (zwłaszcza przez pseudonimy „Tenshin” i „cynik75”) i stoczenia sparringów (takie buńczuczne „zaproszenia” - jak to już wykazaliśmy – publicznie przedstawiał zwłaszcza pseudonim „OloKK”). Ponadto celem ich udania się na ten „zlot” było udowodnienie każdemu „zniesławiaczowi”, że tsunamiści, i to nie jeden, a wielu – w przeciwieństwie do nich i kłamliwych treści ich „wypowiedzi” - potrafią udać się do każdego z nich, a także odnaleźć go, jak i miejsce jego ewentualnego treningu. Na „zlot” ten udał się także – również obecny na zebraniu w Honbu Dojo – członek Zarządu Głównego Polskiej Federacji Dalekowschodnich Sztuk i Sportów Walki, mistrz systemu czerwonego feniksa Jarosław Duczmalewski 7 dan (Warszawa). Tak się bowiem złożyło, że „zniesławiacze” również i jego zniesławiali publicznie na stronie www.sfd.pl, a „OloKK” nawet buńczucznie pojawił się na jego treningu, jednak skompromitował się na nim zupełnym brakiem jakichkolwiek umiejętności (wraz z towarzyszącą mu kobietą o pseudonimie „ziemon”, która taki sam poziom umiejętności zaprezentowała także na opisywanym „zlocie”, ale o tym dalej). Spośród wymienionych dwóch: mistrz Jarosław Duczmalewski 7 dan i sempai Maciej Rogosz 1 kyu zajmowali się wykonywaniem fotografii, zaś kyoshi Marek Furman 5 dan rejestrowaniem „zlotu” na filmie. Miejsce „zlotu” wybrali sami „zniesławiacze”. Odbył się on w niewielkiej salce Klubu Sportowego „Movement Designers” przy ul. Kolejowej 9/11 w Warszawie (w rejonie Dworca Zachodniego). Mieści się ona w przemysłowej dzielnicy, w zielonym budynku z napisem „ELMET”. Salka ta – sądząc po jej wyglądzie - znajduje się w byłym korytarzu, w piwnicy tego budynku. Kompromitacja "zniesławiaczy" pod względem organizacyjnym Już od razu po przybyciu na miejsce tego „zlotu” tsunamiści naocznie przekonali się, jak kompromitujący poziom nawet pod względem organizacyjnym prezentują „zniesławiacze”. Jak wiadomo, w swoich kłamliwych i buńczucznych „wypowiedziach” na stronie www.sfd.pl stwarzają oni wrażenie, jakoby tych „zniesławiaczy” było w Polsce bardzo dużo, wręcz setki i tysiące, a nawet całe dywizje. I że wszyscy podzielają ich bzdurne i jadowite opinie. Tymczasem co się okazało ? Otóż znów wyszło na jaw, że tych „zniesławiaczy” jest zaledwie kilku i to jeszcze mocno zestresowanych, wystraszonych i zdezorientowanych. Jednoznacznie widać to zarówno na filmie, jak i na przedstawionych tu fotografiach, a także dowidzi tego przebieg „zlotu”. Nic więc dziwnego, że tsunamiści byli mocno zniesmaczeni już tym faktem, gdyż jest to dla nich niepojęte, jak można się tak skompromitować: buńczucznie zapowiadać wielki „zlot”, a następnie nie pojawić się na nim. Po prostu żenada. Kolejną kompromitacją „zniesławiaczy” był całkowity brak jakiegokolwiek porządku i organizacji na tym „zlocie”. Kiedy tsunamiści przybyli na „zlot”, panował tu rozgardiasz nie do opisania, a zebranych kilku „zniesławiaczy” („cynik75”, „wuxia”, „Jodan”, „OloKK”, „Tenshin” i „ziutalek”) po prostu nawet nie wiedziało, co robić i jak to robić. Zresztą w końcowej części tego artykułu przytaczamy ich relacje, w których sami ujawniają, że podobna sytuacja panowała tam po wyjściu tsunamistów. W tym zakresie „zniesławiaczy” od tsunamistów dzieli po prostu przepaść w sensie zorganizowania, porządku i skuteczności logistycznej. Dosłownie „lata świetlne”, aby nawiązać do trafnego stwierdzenia jednego ze „zniesławiaczy” („cynika75” lub „wuxia” - będzie to ustalone dokładnie), który tak podsumował na koniec „zlotu” te różnice dzielące ich od obecnych tam mistrzów Tsunami: „Do mistrzów to nam brakuje lat świetlnych !”, co zostało zarejestrowane na filmie. Alkohol - głównym celem zainteresowania "zniesławiaczy", zwłaszcza młodocianego "OloKK" Ale nie ma się czemu dziwić. Przecież pseudonim „OloKK”, tak buńczucznie wyzywający tsunamistów na sparringi, a na „zlocie” uporczywie odmawiający stanięcia do nich, publicznie na stronie www.sfd.pl zapowiedział, że uczestników tego „zlotu” interesuje głównie picie alkoholu. Aby udowodnić tę kolejna rewelację, przytaczamy tu jedną z typowych „wypowiedzi” "OloKK", w których jak zwykle sam zdradza swój poziom umysłowy, językowy oraz sedno swoich zainteresowań, pomimo iż jest przecież tak młodym człowiekiem, że wydaje się być dzieckiem – w sensie wyglądu oraz sposobu myślenia i zachowania.
W temacie „ZLOT 2 24 PAŹDZIERNIKA” 24 października 2009 16:46 ów młodociany „OloKK” publicznie ujawnił, co na tym „zlocie” najbardziej interesuje zarówno jego, jak i – w domyśle – pozostałych „zniesławiaczy”: „No właśnie. Najważniejsze pytanie - GDZIE PIJEMY ALKOHOL?” Na to ważne pytanie tak (24 października 2009 00:16) odpowiedział mu jego przyjaciel „wuxia” , który był również jednym z głównych bohaterów „zlotu” (przedstawił się jako ..., styl ...): „wychodzi na to że pod mostem...część towarzyska się odbędzie”. Po prostu nawet nie chcemy tego komentować - tych charkterystycznych wypowiedzi "OloKK" i jego przyjaciela oraz kompana "wuxia". A tak oto swoje kompromitujące wyczyny w stanie upojenia alkoholowego ów „OloKK” sam opisał na stronie www.sf.dpl w temacie „pomoc w wybraniu stylu” 18 października 2009 roku godz. 16:25: „... to w barze było. Typ uderzył kumpla, ja złapałem i go udusiłem Wszyscy byliśmy pijani ... Ostatni raz biłem się przed wakacjami (też pijany) bo sie z rozmówcą rozmijałem jeśli chodzi o przekonania polityczne”. Po prostu żenada, co ten młodociany człowiek „OloKK” wypisuje i co wyczynia (według jego własnych słów). Pojawienie się tsunamistów na "zlocie" i zdrętwienie "zniesławiaczy" Ale wróćmy do naszego rewelacyjnego „zlotu”. Na początku filmu z tego „zlotu” widać, jak po wejściu tsunamistów na salę sensei Janusz Popiołek 1 dan ogłosił całkowicie zdezorientowanym „zniesławiaczom”, że są tsunamistami i przybyli tu na ich publiczne zaproszenie i wobec tego chcą usłyszeć, czego oczekują od nich.
Zaskoczenie i dezorientacja „zniesławiaczy” nie miała granic. Niektórzy z tsunamistów nawet nosem poczuli skutki tego stresu „zniesławiaczy” w postaci charakterystycznego zapachu. Po pewnym czasie, gdy już ten zapach się rozszedł, a „zniesławiacze” nieco ochłonęli, jeden z nich pseudonim „cynik75”, któremu wcześniej z przerażenia aż zaparowały okulary, doszedł do siebie i stwierdził nieśmiało, że chcieliby, aby pokazać im Tsunami. Wówczas shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan jako najstarszy stopniem (zgodnie z porządną tradycją w Tsunami grupą tsunamistów kieruje zawsze najstarszy stopniem, co odbywa się niezwykle sprawnie) ogłosił, że w takim razie przedstawiony zostanie typowy trening Tsunami - na poziomie podstawowym. Następnie zarządził, aby wszyscy obecni ustawili się w rzędach. Podporządkowanie się "zniesławiaczy" tsunamistom jak stadko baranów pasterzowi z kijem Podkreślić należy, że „zniesławiacze” bez szemrania podporządkowali się poleceniom shihan Włodzimierza Parfieniuka 7 dan, jak stadko baranów pasterzowi z kijem. Jednak – jak to widać na filmie - dużo czasu zajęło im ustawienie się w tych rzędach, gdyż widocznie nawet z takimi podstawowymi metodami organizacyjnymi na treningu nie są zapoznani. Zresztą potwierdzili to w zamieszczonych po „zlocie” swoich „wypowiedziach”, że to ustawienie w rzędach i w ogóle porządek na treningu nie podobało im się i było dla nich dziwne. To ich kolejna żenująca kompromitacja, zwłaszcza "cynika75" i "wuxia". Oto przykłady takich kompromitujących „wypowiedzi” owych „zniesławiaczy” o tym porządku na treningach Tsunami, które świadczą, że nie mają nawet podstawowej orientacji, jak faktycznie wyglądają treningi i porządek na treningach w sztukach walki: 25 października 2009 00:16 „cynik75” (który siedząc przy komputerze uporczywie zniesławiał różne style, zwłaszcza JKD - jeet kune do oraz Tsunami) tak opisał ten porządek na treningach Tsunami: „Pierwsze wrażenie: Na treningu Panuje dyscyplina jak w pruskiej armii. Bardzo wyraźnie widać kto jest szefem, kto pomocnikiem szefa a kto ma się słuchać. Jak dla mnie po bjjotowskim luzie szok”. Z kolei 26 października 2009 23:00 pseudonim „wuxia” (..., styl ..., który też wyspecjalizował się w zniesławianiu różnych stylów, zwłaszcza JKD - jeet kune do, a obecnie Tsunami) napisał: „... nie podobało mi się, że potraktowano Nas z "góry" tzn. przejęcie prowadzenia treningu, ustawienie Nas w rzędach i prowadzenie w sposób nie znoszący sprzeciwu treningu...” W tej wypowiedzi „wuxia” uwagę, zwłaszcza psychologom, zwraca dwukrotne napisanie przez niego słowa „Nas” z dużej litery, które bardzo wiele mówi o jego psychice. Tak samo ów „wuxia” biadolił przy klawiaturze 26 października 2009 23:27: „Jak ja przychodzę w gościnę to dostosowuję się do gospodarza a nie przejmuję imprezę”. Ten lament "wuxia" porównać można do beczenia barana po czasie, gdy chciał sobie pobrykać, a pastrz zagonił go kijem na pastwisko. Odpowiadamy więc temu lamentującemu „wuxia”: to trzeba było wykazać się na „zlocie”, a nie stać bezradnie i jeszcze prosić tsunamistów o poprowadzenie treningu. Dopiero dwa dni po „zlocie” ten "wuxia" - wypisujący na sfd.pl z rzekomo wielkim znawstwem różne brednie na temat wszelkich stylów, zwłaszcza kung-fu, jeet kune do i Tsunami - doszedł do siebie, ochłonął z przerażenia i zaczął lamentować, już bezpieczny przy klawiaturze, jak to mu się ten porządek nie podoba. TU BYŁA FOTOGRAFIA, USUNIĘTA NA ŻĄDANIE PSEUDONIMÓW | Na tym rewelacyjnym „zlocie” „wuxia” musiał bezradnie i ku swojej rozpaczy podporządkować się porządkowi, jaki panuje na treningach Karate Tsunami. Był z tego bardzo niezadowolony, bo chciał sobie pobrykać, ale mu się to wcale nie udało. Mało tego, na zlocie tym wyszło w całej okazałości, że ów „wuxia” nie radził sobie z większością ćwiczonych podstawowych technik Karate Tsunami, a przy niektórych nie mógł się w ogóle odnaleźć. Nie byłoby oczywiście w tym niczego dziwnego, jak w przypadku każdej osoby początkującej, gdyby nie dwa fakty. Po pierwsze: sam „wuxia” siedząc przy klawiaturze zniesławiał Karate Tsunami, wypisując na jego temat różne brednie, choć nigdy nie ćwiczył tego stylu ani nie był w stanie wykonać nawet jego podstawowych technik. Po drugie: inni „zniesławiacze” uważają tego „wuxia” za „człowieka fortecę” (dosłownie!). Jeśli więc widoczny na tej fotografii „wuxia”, próbujący tu nieporadnie przyjąć jakąś pozycję walki, jest „fortecą”, to widoczny od tyłu rozkraczony „OloKK” jest przy nim – pancernikiem. Warto też zwrócić uwagę na drobny fakt, że ów „wuxia” jest tak delikatny,
że nawet na macie ćwiczy w adidaskach. „OloKK” zaprezentował na „zlocie” przynajmniej – jak to widać na fotografii – kształtne kolana i łydki, z których jest tak bardzo dumny, jak to wynika z przytoczonych tu jego wypowiedzi. Przyznajemy, że są to największe atuty "OloKK". Przepraszamy go też, że na tym „zlocie” żaden tsunamista nie zwrócił uwagi, czy te łydki miał ogolone. UZUPEŁNIENIE: Już po zamieszczeniu tego artykułu „wuxia” bardzo obruszył się, że napisaliśmy w nim, że na „zlocie” niemrawo wykonywał ćwiczone techniki Karate Tsunami. Jako dowód, że nie jest „niemrawy” „wuxia” zaprezentował nawet filmik ze swoimi najlepszymi występami. Faktycznie, przyznajemy, że na tym filmiku bryka on rączo niczym kozica i pokazuje kopnięcia, za każdym razem kopiąc – w swoje ręce ! Korzystając z okazji, apelujemy więc do tego „wuxia”: zamiast oczerniać Karate Tsunami, na którym nie znasz się zupełnie, zacznij w końcu porządnie ćwiczyć i naucz się chociaż podstaw. W przeciwnym wypadku znów skompromitujesz się, jak na tym „zlocie” i znów będziesz kwiczał, że ktoś „potraktował cię z góry”. | W związku z tym warto byłoby polecić tym „zniesławiaczom”, zwłaszcza „wuxia” (który podobno cwiczy styl ...), aby po raz 87-my obejrzeli film Bruce'a Lee „Wejście smoka” i przedstawione na tym filmie typowe treningi w różnych stylach kung-fu i karate. Być może oglądając ten film po raz 87-my „zniesławiacze” ci, zwłaszcza uprawiający styl ... "wuxia", w końcu zorientują się, jak wygląda ustawienie w rzędach i porządek na treningach we wschodnich sztukach walki, a może i trochę innej wiedzy zdobędą, zwłaszcza w zakresie skromności, tolerancji i szacunku dla przedstawicieli innych stylów. Przydoałoby im się to szczególnie teraz, gdy tak skompromitowali się na tym rewelacyjnym "zlocie" i teraz kwiczą z rozpaczy. TU BYŁA FOTOGRAFIA, USUNIĘTA NA ŻĄDANIE PSEUDONIMÓW Ustawienie się w rzędach i w ogóle porządek na treningu Karate Tsunami bardzo nie podobały się „zniesławiaczom”, a nawet ich szokowały, jak stwierdzili: „cynik75” i „wuxia”. Na tej fotografii widać, po minach stojącego od lewej „cynika75” (w zaparowanych ze stresu okularach) i stojącego po prawej zrezygnowanego „Jodana”, jak im było źle z powodu tego porządku, który narzucił im shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan (na pierwszym planie), ale równocześnie jak byli bezradni. Widać też gołym okiem, że na tym wielkim „zlocie” „zniesławiaczy” było ich zaledwie kilku, a tsunamiści uratowali go od zupełnej klapy pod względem organizacyjnym i finansowym. Warto również zwrócić uwagę, jak sprytnie ukrywa się „OloKK” za stojącym od lewej strony renshi Konradem Urbankiem 4 dan, tak sprytnie i skutecznie, że widać mu zaledwie kawałeczek jego pięknej lewej łydki i tylko czubeczek uroczej czuprynki. "OloKK" jest podobno lepszy od Bruce'a Lee według niego i innych "zniesławiaczy" No, ale chyba nawet to do "zniesławiaczy" nie dotrze, bowiem wspomniany pseudonim „OloKK” już kilkakrotnie wypowiedział się publicznie na stronie sfd.pl, że on ma lepsze umiejętności od samego Bruce'a Lee, głównego bohatera filmu „Wejście smoka”. Nie wierzycie, bo to niesłychane ? No to zacytujemy tu niektóre z tych kompromitujących „wypowiedzi” pseudonima „OloKK” o tym, że jego umiejętności są jakoby wyższe od Bruce'a Lee: 17 września 2009 13:46 na www.sfd.pl w temacie „Rocznica smierci Bruce Lee” ów „OloKK” tak się zachłystuje: „Generalnie dobrze mi idzie stosowanie kopnięć w wolnej walce... chyba nawet lepiej niż Bruce Lee...” 11 sierpnia 2009 20:55 w tym samym temacie „Rocznica śmierci Bruce Lee” nasz „OloKK” znów publicznie ogłosił, jaki potencjał w nim drzemie: „potrafię kopać nie uszkadzając przeciwnika - zupełnie jak Lee. Generalnie uważam, że niczym mu nie ustępuję”. 20 września 2009 17:09 „OloKK” napisał w temacie „Rocznica smierci Bruce Lee” do Michała Czapli z jeet kune do: „Załatw mi sparring z Bruce Lee ... Ogólnie mam nadzieję, że niedługo dojdzie do naszego spotkania i będę mógł nauczyć Cię jak się poprawnie kopie i dlaczego Wasze kopnięcia, uderzenia oraz pozycje są gorsze ...”.
TU BYŁA FOTOGRAFIA, USUNIĘTA NA ŻĄDANIE PSEUDONIMÓW Na tej fotografii widać, jak „OloKK” na „zlocie” w swoich pięknych galotkach robi szpagat, i widać wyraźnie – jak twierdzi w przytoczonych wypowiedziach - „zupełnie jak Bruce Lee”. Żenada. Obok niego podobny szpagat wykonuje inny klawiaturowy wojownik o pseudonimie „Tenshin”, który podobno trenuje kyokushin. Za „OloKK” widać jeszcze innego wojownika z sfd.pl pseudonim „ziutalek”, który tylko podziwia szpagaty „OloKK” i „Tenshina”, gdyż nawet w ten sposób wykonać ich nie potrafi. TU BYŁA FOTOGRAFIA, USUNIĘTA NA ŻĄDANIE PSEUDONIMÓW | Po przeczytaniu tego tekstu „OloKK” bardzo się zdenerwował i postanowił udowodnić nam, że jest lepszy od Bruce'a Lee i jednak szpagat potrafi wykonać. Na sfd.pl 6 listopada 2009 12:40 zamieścił nawet rozpaczliwą fotografię, którą dla jego przyjemności reprodukujemy obok. Przyznajemy, że „OloKK” zrobił tu nie tylko szpagat (może znów zażył BCAA Olimp ?), ale prawdopodobnie również w spodnie, o czym świadczy jego mina. |
I inne rozbrajające publiczne wyznanie „OloKK” (15 września 2009 21:17), w co wierzy tylko on sam i kilku innych „zniesławiaczy”, zwłaszcza „Cavior”, „wuxia”, „cynik75” i „Jodan”: „Ćwiczyłem walkę, mam pojęcie o walce i możemy naszą wiedzę w ten sposób skonfrontować”. A 21 września 2009 18:15 ten sam „OloKK” w tym samym temacie „Rocznica śmierci Bruce Lee” przyznał publicznie: „O Bruce wiem w zasadzie tyle co każdy przecietny fan, książki i filmy”. Dalej, 21 września 2009 19:32 w tym samym temacie „OloKK” zwrócił się do innego głównego „zniesławiacza”, ukrywającego się pod pseudonimem „Cavior” (który jako moderator przoduje w „zniesławianiu” na www.sfd.pl, np. o wspomnianym Michale Czapli napisał publicznie, że „ma wyprany przez sektę mózg” itp. zniewagi): „Cavior, przyznasz, że nieraz się biłem z przedstawicielami innych stylów i to na ulicy bez zasad?” , Oczywiście będący na takim samym żenującym poziomie umiejętności pseudonim „Cavior” przyznał mu rację (21 września 2009 19:42): „O ile wiem na pewno sparrowałeś z różnymi ludźmi, z różnych stylów. Ale nie wiem na ile często pakujesz się w uliczne rozpierduchy. Choć z tego co słyszałem-dałbyś sobie radę tak w dojo jak i poza nim. ... Potwierdzam! Wszystko potwierdzam!” Nakręcony w ten sposób przez podobnego mu „Caviora” młodociany „OloKK” (21 września 2009 19:46) już w pełni otwarcie przedstawił „wielkość” swoją i tego „Caviora”, aż zachłystując się sobą: „No. Mam takich kumpli jak Bruce Lee. Mogę jeszcze zatrudnić osoby do nakręcenia o mnie filmu dokumentalnego a Cavior by mówił jakim byłem wojownikiem”. A w innej publicznej wypowiedzi w tym samym temacie „Rocznica śmierci Bruce Lee” 29 sierpnia 2009 21:46 ów młodociany „OloKK” tak epatował się swoimi rzekomymi „umiejętnościami”: „Mój film to film fabularny... Technika nie gorsza od Bruce Lee”. Takie kompromitujące postępowanie jest charakterystyczne dla każdego „zniesławiacza”, a „OloKK” i „Cavior” są tylko przykładami. TU BYŁA FOTOGRAFIA, USUNIĘTA NA ŻĄDANIE PSEUDONIMÓW | Na tym rewelacyjnym „zlocie” buńczuczny „OloKK” pokazał, że niczego nie potrafi. Ta fotografia ukazuje go w całej jego potędze, jak jest zupełnie bezradny i zagubiony w trakcie ćwiczenia podcięcia de-ashi-barai z shihan Parfieniukiem, który ulitował się nad nim, ponieważ ten kwiczał, aby go nawet nie szarpał przy tym podcięciu za szałową koszulkę, bo mu się ona porwie. „OloKK” jako wybitny wojownik klawiaturowy z wielkim przekonaniem głosi na sfd.pl, że jest nie gorszy, a nawet lepszy od Bruce'a Lee i aby „załatwić mu sparring z Bruce Lee”. Przy tej okazji dodajemy, że w te przechwałki „OloKK” wierzą inni „zniesławiacze” Karate Tsunami z sfd.pl, którzy tworzą swoiste kółko wzajemnej adoracji. W kółku tym określają się nawzajem wielkimi wojownikami, np. niejakiego „wuxia”, który tak skompromitował się na „zlocie”, określają górnolotnym mianem „człowiek forteca”. Jeśli zatem „wuxia”, który na „zlocie” zachowywał się wyjątkowo niemrawo, a później za pomocą kompromitującego filmiku przekonywał nas, że potrafi też rączo brykać (gdy w pobliżu nie ma ewentualnych przeciwników i pasterza z kijem), jest „człowiekiem fortecą”, to widoczny na tej fotografii „OloKK” - „człowiekiem pancernikiem”. Przecież gołym okiem na tej fotografii widać potęgę „OloKK”, za pomocą której – jak głosi – mógłby pokonać w sparringu nawet Bruce'a Lee. |
Warto przytoczyć jeszcze jedną buńczuczną wypowiedź „OloKK” (31 sierpnia 2009 23:51 w temacie „Rocznica śmierci Bruce Lee”), w której wymienia on soke Ryszarda Murata 10 dan i mistrza Jarosława Duczmalewskiego 7 dan (do którego – jak już wspomnieliśmy - poszedł na sparring, ale okazało się, że sam niczego nie potrafi): „Ja się ze starymi ludźmi nie biję, czy to Stefanami czy innymi Ryszardami lub Jarosławami”. Kompromitacja i rozpacz "zniesławiaczy" przy przedstawianiu się - wstydliwe podawanie swoich nazwisk Ale powróćmy do naszego rewelacyjnego „zlotu”. Następnie kyoshi Marek Furman zaproponował, że przed wspólnym treningiem wypada, aby obecni przedstawili się sobie. W związku z tym shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan przedstawił kolejno najpierw siebie, a potem pozostałych tsunamistów, a także mistrza Jarosława Duczmalewskiego 7 dan z systemu czerwonego feniksa. Głośno, wyraźnie i bez wstydu wymówione zostały nazwiska tych osób, co dobrze przedstawia film. Marek Furman – znany ze swej skromności – nie chciał się przedstawiać, że jest mistrzem i posiada mistrzowski stopień 5 dan, tylko powiedział po prostu: „Marek Furman – wystarczy”. Przytaczamy ten drobny fakt nie bez powodu. Już bowiem po „zlocie” „zniesławiacze” kłamliwie podawali na stronie www.sfd.pl, pod adresem obecnych tsunamistów, z sugestią zwłaszcza pod adresem Marka Furmana, że w przeciwieństwie do nich nikt z tych „zniesławiaczy” „nie pajacował jakim to nie jest mistrzem”. Ten drobny fakt też świadczy o tym, jak ogromna przepaść w dziedzinie kultury, skromności i prawdy dzieli tsunamistów od „zniesławiaczy”. Dalej należy podkreślić, że w przeciwieństwie do tsunamistów obecni na „zlocie” „zniesławiacze” podawali swoje imiona i nazwiska z takim niespotykanym zażenowaniem i wstydem – co wyraźnie widoczne jest na filmie – jakby chcieli je za wszelką cenę ukryć. Podawali je cicho i niewyraźnie, że nawet stojący obok nich shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan miał kłopot z usłyszeniem ich nazwisk. Łatwo się o tym przekonać oglądając ów sławny film. I tak „cynik75” przedstawił się jako prawdopodobnie ... – prawdopodobnie, ponieważ umyślnie uczynił to w sposób słabo słyszalny. Na podkreślenie zasługuje fakt, że osoba ta nawet w trakcie treningu chodzi w okularach, a do tego mocno zaparowanych ze stresu i zdenerwowania, nie zdając sobie sprawy z niebezpieczeństw, jakie to dla niego niesie. Ów „cynik75” – zgodnie ze znaczeniem swojego pseudonimu – w skrajnie cyniczny i zakłamany sposób ujawnił charakter i intencje „zniesławiaczy”, gdy już na samym początku treningu powiedział do tsunamistów: „Nieważne, co tu pokażecie, my i tak was obsmarujemy na forum”. I tak też się stało, co tylko świadczy o żenującym poziomie „zniesławiaczy”. Dodać warto, że ów „cynik75” w Profilu Forumowicza www.sfd.pl podał, że z zawodu jest „biurwa”, ma lat 34, stan cywilny - „samotny”, a o swoim mizerniutkim stażu w sztukach walki tak: „bjj od 2004, judo kiedyś 3 lata, boks kiedyś 1 rok”. Dalej przedstawił się „wuxia” jako prawdopodobnie „..., styl ...” - prawdopodobnie, gdyż uczynił to tak nieśmiało i niewyraźnie, że stojący obok shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan dwukrotnie musiał się go pytać o nazwisko. Ów „wuxia” w Profilu Forumowicza www.sfd.pl podał, ile ma lat, że długo ćwiczy i ”... nadal się uczę”. I słusznie tak napisał, gdyż biorąc pod uwagę jego „umiejętności”, które zaprezentował na ”zlocie”, "wuxia" faktycznie powinien się dużo uczyć, dużo i długo. I mniej czasu spędzać przy klawiaturze na zniesławianiu innych. UZUPEŁNIENIE: Już po zamieszczeniu tego artykułu na naszej stronie (2 listopada 2009 21:31, temat „Zlot Tradycyjnych vol. 2 – relacja” na stronie www.sfd.pl) tak publicznie sam „wuxia” potwierdził to nasze trafne spostrzeżenie na jego temat: „do Mistrzostwa to jeszcze mi daleko....piszę to szczerze ...” Następnie „Jodan” przedstawił się wstydliwie jako prawdopodobnie ..., prezes jakiegoś klubu, ... – prawdopodobnie, gdyż on także przedstawiał się wyjątkowo niewyraźnie. Na „zlocie” wykazał się on tylko tym, że nic nie potrafi, co zostało utrwalone na filmie. Podnieść należy, że ów „Jodan” wyróżniał się widoczną wielką szramą na głowie, a także aparatem słuchowym w uchu. Być może te nieszczęścia są przyczyną jego haniebnego zachowania, które sprowadza się do wyjątkowo uporczywego opluwania jadem w Internecie od wielu lat Tsunami i tsunamistów, zwłaszcza soke Ryszarda Murata 10 dan. Jest to jednak dziwne, ponieważ z tego, co wiemy, nikt z tsunamistów nie przyczynił się do jego nieszczęść, a tymczasem to nas opluwa. Wymienionego „Jodana” czekają liczne procesy sądowe (karne i cywilne) z uwagi na jego wyjątkowo uporczywe zniesławianie soke Ryszarda Murata 10 dan i Tsunami, na co stracił on niesłychanie wiele czasu - wymyślając różne „sagi” i „opowieści”, a w nich najrozmaitsze kłamstwa i pomówienia (setki, jeśli nie tysiące). Osobnik ten popełnił wyjątkowo haniebne czyny, za które przyjdzie mu odpowiedzieć przed sądami i słono zapłacić. A pieniędzy na grzywny, nawiązki i odszkodowania – jak już się zorientowaliśmy – ów „Jodan” nie ma. Zresztą to naturalne, bo tracąc tak wiele czasu na wymyślanie tych zniesławiających treści nie może on tego czasu przeznaczać na normalne zarobkowanie (chyba, że ktoś mu za to płaci, co zostanie przed sądami ujawnione). Tymczasem my w tak prosty sposób na tym „zlocie” dowiedzieliśmy się i to od niego samego, jak ów „Jodan” nazywa się i gdzie mieszka, a to było nam potrzebne do wytoczenia mu tych procesów za jego karalne czyny, co też zostanie uczynione. Zresztą wystarczy popatrzeć na tę osobę na fotografiach. Aż trudno wyobrazić sobie, aby tak niepozornie wyglądający człowiek i do tego jeszcze z widoczną szramą na głowie i aparatem w uchu mógł popełnić tak wielką liczbę czynów karalnych. Później „Ziutalek” przedstawił się jako prawdopodobnie ... – prawdopodobnie, ponieważ i on wymówił swoje nazwisko wyjątkowo niewyraźnie. Za to szczerze i już wyraźnie – co dobrze widać na filmie – określił swoje kompetencje w sztukach walki: „amator totalny”. Ma to znaczenie, gdyż w swoich późniejszych „wypowiedziach” na www.sfd.pl z wyjątkowym jadem kłamał i opluwał tsunamistów i ich umiejętności. Chowający się za plecami innych „OloKK” też musiał się w takiej sytuacji przedstawić. Przedstawił się jako ..., a jego nazwisko poznaliśmy już wcześniej – 29 listopada 2008 roku, kiedy to wraz ze swoim mocodawcą ... i damą o pseudonimie „Amazone” pojawił się w Honbu Dojo, aby przeprosić soke Ryszarda Murata 10 dan za zniesławianie go na www.sfd.pl W artykule: KARATE TSUNAMI - Wyszydzanie i fakty oraz uniżone przeprosiny głównych sprawców z www.sfd.pl przedstawiliśmy fotografię z tego wydarzenia, na której widnieje ów młodociany „OloKK” z pięknymi, długimi włosami, upiętymi w uroczy kucyk.
UWAGA: Teksty tych przeprosin, wraz z imieniem i nazwiskiem głównego bohatera, które on z wiadomych powodów stara się za wszelką cenę ukryć, znajdziesz na stronie www.sfd.pl w dziale "Sztuki walki", w rozdziale "Style tradycyjne", a w nim w artykule "K A R A T E T S U N A M I". Początkowo zamieściliśmy tu tylko link odsyłający do tego artykułu, jak to się czyni w takich przypadkach. Jednakże jeden z głównych sprawców cyberataku na Tsunami, kierujący tym przestępczym cyberatakiem i inspirujący do zamieszczania zniesławiających nas tekstów, w ostatnim czasie po raz kolejny dopuścił się manipulacji. Zarządzając tą stroną www.sfd.pl kilkakrotnie – w ramach wskazanej manipulacji - zamieniał ten link na inny, aby wprowadzić czytających w błąd. Czynił tak specjalnie, ponieważ wskazany artykuł obnaża haniebne postępowanie sprawców słowami ich samych i to na stronie www.sfd.pl, którą zarządzają. Jest to treść tak wstydliwa dla nich, że za wszelką cenę, także za pomocą takich manipulacji, starają się ją ukryć. W związku z powyższym także o tej kolejnej manipulacji poinformujemy kierownictwo AGORY S.A., która – jak wynika z ogólnodostępnych dokumentrów (WHOIS) – stała się właścicielem domeny www.sfd.pl Z kolei w trakcie procesów sądowych złożymy wnioski o podanie wyroków do wiadomości publicznej, wskutek czego nazwiska sprawców przedstawionych haniebnych czynw opinia publiczna pozna w pełnej aureoli prawa, pomimo ich manipulacji. Tymczasem wszystkich zainteresowanych tym frapującym tematem informujemy, że ów niebywały tekst przyznania się sprawców do winy i unizonych przeprosin za to znajdziecie wyłącznie w artykule „K A R A T E T S U N A M I” w rozdziale „Style tradycyjne” w dziale „Sztuki walki” na stronie www.sfd.pl TU BYŁA FOTOGRAFIA, USUNIĘTA NA ŻĄDANIE PSEUDONIMÓW Pamiętna fotografia z przeprosin Pazdana za zniesławianie na sfd.pl soke Ryszarda Murata 10 dan, wykonana w Honbu Dojo (Centralnej Szkole Tsunami) w Warszawie 29 listopada 2008 roku. W centrum widać głównego bohatera sfd.pl „OloKK” z jego pięknymi, długimi włosami. Przyznajemy, że piękniejsza od „OloKK” jest jedynie siedząca obok niego dama o pseudonimie „Amazone” (adwokat Urszula Feltynowska), a z mężczyzn tylko ... pseudonim „BULMASTIF SOKE 12,5 DAN”, zwłaszcza jak napręży swoje muskuły i ogoli łydki. Wszystkim tsunamistom, a nawet widocznemu w prawej części fotografii Pazdanowi daleko do nich pod względem urody i aparycji, choćby ogolili sobie łydki, a nawet uda. Na „zlocie” „OloKK” miał ścięte swoje dotychczas długie i piękne włosy, a występował w krótkich galotkach, co w połączeniu z zaprezentowanym przez niego żałosnym poziomem umiejętności powodowało, że obecni tsunamiści mieli wyjątkowy ubaw. Jednak dzięki tym galotkom „OloKK” miał możliwość zaprezentować wszystkim swoje łydki i kolana. UZUPEŁNIENIE: Już po zamieszczeniu tego artykułu na naszej stronie „OloKK” tak publicznie (3 listopada 2009 00:48, temat „Zlot Tradycyjnych vol. 2 – relacja” na stronie sfd.pl) potwierdził to nasze spostrzeżenie: „ja mam naprawdę ładne nogi, to grzech ich nie eksponować”. W czasie „zlotu”, jak wynika ze zgodnych relacji, „OloKK” - pomimo stresu, jaki przeżywał – epatował się swoim wyglądem w lustrze. UZUPEŁNIENIE: Już po zamieszczeniu tego artykułu na naszej stronie „OloKK” tak publicznie (3 listopada 2009 01:20, temat „Zlot Tradycyjnych vol. 2 – relacja” na stronie sfd.pl) również potwierdził te spostrzeżenia, pisząc że faktycznie na „fotkach” ze „zlotu”: „popatrzeć można jak się przeglądam w lustrze”. Zresztą upodobania „OloKK” zauważyli nawet obecni na „zlocie” tsunamiści. Świadczy o tym zdanie, w którym na stronie sfd.pl kyoshi Marek Furman (31 października 2009, godz. 08:56) zwrócił się do „OloKK” w kontekście filmu, który nakręcił na „zlocie”: „olokk ja z natury jestem miłym i sympatycznym człowiekiem o czym wiedzą znający mnie, ty natomiast jeseś NARCYZEM myślącym o swojej pięknej buzi i zerkającym co chwile w lustro zachwytem w oczach - "jaki to ja jestem piękny", widać to wyraźnie na filmie i tego się obawiasz żeby nie było publicznie pokazane, ale ..... może wytnę te kawałki i puszczę na yuotube - fajne są”. Narcystyczne upodobania, którym dawał wyraz na „zlocie”, „OloKK” przeżywał jeszcze tydzień po „zlocie”, ponieważ w dniu 31 października 2009 roku, godz. 18:04 na stronie sfd.pl „OloKK” tak sam napisał o swoim wyglądzie na tym „zlocie”: „...żal, że mogłem fajniejszą koszulkę założyć, ogolić się, włosy postawić...” A oto inna typowa wypowiedź „OloKK” na sfd.pl z 31 października 2009 roku godz. 18:21, w której także zdradza swoje najważniejsze ciągotki: „A jak ja się ogolę i odstawię w szałowe ciuszki? Czy poza Tsunamistami tylko kobiety zwracają uwagę na moją aparycję?” Przytoczymy tu jeszcze jedną wypowiedź głównego bohatera sfd.pl o pseudonimie „OloKK”, ponieważ wiemy, że sprawi ona wszystkim czytającym wielką radość. Na stronie tej 29 października 2009 23:36 w prawdziwie dramatyczny sposób „OloKK” uzasadnił, dlaczego „zniesławiacze” nie zgadzają się na opublikowanie filmu ze „zlotu”: „Dziwi Cię to, że ludzie, którzy są na filmach chcą ich autoryzacji zanim się pojawią? DZIWI CIĘ TO? Ja tam byłem filmowany bez uprzedzenia, nie założyłem najlepszej koszulki, nie uczesałem się, więc jasne, że chcę autoryzacji...” Warto tu jeszcze przytoczyć kłamliwą i dwulicową wypowiedź pseudonima „wuxia” 29 października 2009 23:41 na temat „OloKK” i drugiego „zniesławiacza” o pseudonimie „Jodan”: „Olek stał i był gotowy do walki, tak samo zresztą jak Jodan....nie podpisali oswiadczenia i dlatego walki się nie odbyły”. Wówczas te brednie pseudonima „wuxia” błyskotliwie obnażył niejaki „Swiatły”, tak odpisując mu na te słowa 29 października 2009 23:43: „Acha. No tak, to zmienia postać rzeczy. Stał ze zmierzchwionymi włosami w wyciągniętej koszulce i dlatego nie będzie filmiku na youtube?” W „zlocie” uczestniczyły jeszcze dwie inne osoby, których nie mamy na myśli, używając tu określenia „zniesławiacze”, ponieważ w odniesieniu do nich faktu takiego jeszcze nie odnotowaliśmy. Jeden przedstawił się jako uczeń wspomnianego „wuxia” - ..., a drugi jest prawdopodobnie przedstawicielem yong chun, którego „zniesławiacze” również wyszydzali na sfd.pl To chyba o nim pseudonim „cynik75”, który sam zaprezentował niewielkie umiejętności, napisał jadowicie 25 października 2009 11:52: „Z rzeczy dziwnych był jeszcze obecny na zlocie przedstawiciel yongchun. Niestety nadawanie stopnia mistrzowskiego komuś po 4 latach treningu jest porażką, a pokazane założenia techniczne były niestety tragiczne, zaś braki w lekceważonym przez adeptów WT przygotowaniu atletycznym katastrofalne. Wielki szacunek za wylamanie się z yongchunowego kanonu i wychylenie nosa poza, ale w realnej walce z kimś kto bić się potrafi niestety szans nie daję”.
Z kolei obecny na „zlocie” „Tenshin” sprytnie uniknął przedstawienia się imieniem i nazwiskiem, a przynajmniej taki fakt nie został zarejestrowany na filmie, choć nie ma na nim żadnych przerw. UZUPEŁNIENIE: Jednak „Tenshin”, o którym w dalszej części artykułu stwierdziliśmy, że jest mądry, kiedy się nie odzywa, już po opublikowaniu naszego artykułu stracił panowanie nad sobą i 2 listopada 2009 19:09 napisał do soke Ryszarda Murata 10 dan e-maila, ujawniając w nim swoje imię i nazwisko, z zapytaniem w jaki sposób mógłby otrzymać kopię nagrania i zdjęć ze „zlotu”. W ten sposób sam ujawnił, że nazywa się ..., choć dotychczas tak je ukrywał, obawiając się procesów za popełnione czyny karalne. Soke Ryszard Murat 10 dan odpisał mu krótko: „Proszę podać, pod jaki adres Pańskiego zamieszkania mielibyśmy je wysłać”. W tym momencie ... pseudonim „Tenshin” zesztywniał, ponieważ zorientował się, jaki błąd popełnił i że faktycznie lepiej wychodzi, gdy w ogóle nie odzywa się. Odpisał na to w sposób rozbrajający:
„Niestety odczuwam dziwną niechęć do podawania prywatnego adresu”. Takie zachowanie (sprzeczne samo w sobie i obnażające żałosny poziom myślenia) jest typowe dla „zniesławiaczy”. Przebieg treningu - ćwiczenia najbardziej podstawowych technik Karate Tsunami W pierwszej części treningu shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan przedstawiał najbardziej podstawowe i najłatwiejsze techniki Karate Tsunami, a następnie kierował ćwiczeniem ich przez wszystkich obecnych. Dodać należy, że techniki te są najczęściej używane na ulicy przez wszystkich, zarówno tych, którzy ćwiczą różne style, jak i tych, którzy nie ćwiczą żadnej sztuki walki: oi-choku-zuki, czyli w nazewnictwie ulicznym „cios prosty”, mawashi-zuki, czyli „cios sierpowy”, mawashi-empi-uchi, czyli „uderzenie łokciem po okręgu”, age-empi-uchi, czyli „uderzenie łokciem w górę”.
TU BYŁA FOTOGRAFIA, USUNIĘTA NA ŻĄDANIE PSEUDONIMÓW | Na filmie widać wyraźnie, jak stojący w pierwszym rzędzie „cynik75”, „wuxia” i „Jodan” te podstawowe przecież techniki wykonują wyjątkowo niemrawo i że po prostu nie radzą sobie z tymi technikami. Naprawdę więc lepiej dla nich będzie, jeśli film z tymi ich występami nie zostanie opublikowany. Ta fotografia nie kłamie. Widać na niej uczestników „zlotu”, jak na sygnał wykonują cios sierpowy (mawashi-zuki). Stojący na pierwszym planie pseudonim „cynik75” (prawdopodobnie ..., brazylijskie jiu-jitsu, w zaparowanych ze stresu okularach) nie potrafi nawet prawidłowo zacisnąć pięści przy tym ciosie. Być może jednak znów – swoim zwyczajem – siedząc przy klawiaturze będzie on wymądrzał się w Internecie, że zaciśniętą w ten żałosny sposób pięścią skutecznie trafi ciosem sierpowym w głowę przeciwnika, zwłaszcza takiego jak Furman 5 dan czy Parfieniuk 7 dan. Za nim w całej krasie widać innego bohatera sfd.pl pseudonima "ziutalka” (prawdopodobnie ...), jak przerażony i bezradny nawet nie może załapać, o co chodzi w tym ciosie sierpowym. Jednak na stronie sfd.pl obaj ci bohaterowie zamieszczają wypowiedzi, jakby pozjadali wszelkie rozumy na temat sztuk walki, wszelkich stylów, no i oczywiście warunków skuteczności w walce. Niestety, jest też kilkunastu innych, wierzących, że to wielcy znawcy i autorytety. Po prostu żenada! Żenada. |
Ciekawostką jest, że wspomniany „cynik75” (tak wymądrzający się przy klawiaturze i zniesławiający innych) nawet nie zorientował się, że age-empi-uchi jest zupełnie inną techniką niż mawashi-empi-uchi. Z tego powodu na treningu – gdy inni wykonywali age-empi-uchi – on nadal próbował wykonywać, a raczej naśladował mawashi-empi-uchi, choć przed chwilą shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan dokładnie pokazywał tę technikę, jej zastosowanie, a nawet ją objaśniał. Jednak pomimo takich kompromitujących umiejętności „cynik75” już po „zlocie” - cynicznie i zgodnie ze swoim pseudonimem – opluwał tsunamistów, że rzekomo to oni nie posiadają żadnych umiejętności. Jest zadziwiające, jak można tak kłamać w żywe oczy. Jeśli natomiast chodzi o „OloKK” i „ziutalka”, to na filmie widać, że oni już zupełnie nie radzili sobie z tymi podstawowymi technikami, tak jakby po raz pierwszy byli na treningu sztuki walki, obojętnie jaka ona byłaby. Obaj oni zaprezentowali ten sam poziom umiejętności, a polegający na zupełnym braku tych umiejętności. Jak to trafnie ujął sam „ziutalek” - są to więc „totalni amatorzy”. Jednak ów zupełny brak umiejętności i kompetencji nie powstrzymuje ich obu od zamieszczania zniesławiających wypowiedzi o różnych stylach, zwłaszcza o Tsunami, i przedstawianiu się w swoich „wypowiedziach” w Interncie jako wybitni znawcy niemal każdego tematu z zakresu sztuk walki (odnosi się to szczególnie do pseudonima „OloKK”). Z uwagi na widoczne nie radzenie sobie „zniesławiaczy” z tymi czterema podstawowymi technikami shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan zarządził jedno z typowych dla Tsunami ćwiczeń oddechowych, które poprowadził sensei Jacek Łukawczyk 2 dan. Następnie shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan zademonstrował soto-ude-uke - najbardziej podstawowy blok w Tsunami, występujący także niemal we wszystkich stylach karate, kung-fu czy taekwon-do (naturalnie pod różnymi nazwami). Objaśnił go i pokazał jego zastosowanie, a potem zarządził jego ćwiczenie przez wszystkich obecnych. I znów na filmie widać, że obecni „zniesławiacze” mają kłopoty z wykonaniem tego bloku i prezentują niemal zawsze spóźnione reakcje, nie mówiąc już o szczegółach technicznych. Z blokiem tym zwłaszcza nie radzili sobie „Jodan” i „Tenshin”, a „Ziutalek” i „OloKK” znowu pokazali techniczną żenadę. Wówczas na filmie widać, że na salę przyszła kobieta, która następnego dnia po „zlocie” 25 października 2009 16:46 tak z charakterystycznym dla siebie jadem opluła w Internecie Tsunami pod pseudonimem „ziemon”. „...lekkie spóźnienie zaowocowało tym że obejrzałam : 1. kawałek karate Tsunami - i na te zajęcia się nie zapiszę, styl wydaje mi się przerysowany, momentami nieekonomiczny - zbyt dużo, zbyt długich i niepotrzebnych ruchów, brak timingu i pilnowania dystansu, brak jakiegokolwiek parteru ...” W Profilu Forumowicza www.sfd.pl kobieta ta „ziemon” przedstawiła się jako „samotna”, „dieta: bezustannie”, a miejsce zamieszkania „Dzielnica: Dzikie Pola”. Następnie przez cały czas treningu technik kobieta ta „ziemon” stała koło worka i próbowała stosować na nim w kółko „kombinację” złożoną tylko z trzech tych samych technik: kopnięcia okrężnego na wysokość uda i dwóch ciosów rękoma. Siła, szybkość i jakość wykonania tej jednej jedynej „kombinacji” „ziemon” była zbliżona do zera, co również widać na filmie. Ponadto kobieta ta założyła na piąstki specjalne czarne rękawiczki, aby broń Boże nie uszkodzić ich sobie w trakcie owych uderzeń, których siła – jak już wspomnieliśmy – i tak była nikła. Nic więc dziwnego, że w jej przytoczonej wypowiedzi z 25 października 2009 16:46 owa „ziemon” napisała od razu: „Co do zdjęć i nagrywania - przedstawiciele Tsunami na moje pytanie w tej sprawie powiedzieli że nie pojawią się na stronie i mam nadzieję że tego będą się trzymać. Był to towarzyski event więc wykorzystywanie wizerunku kogokolwiek bez ich zgody w celach promowania własnego stylu byłoby naruszeniem nie tylko dobrych obyczajów ale również prawa”. Do tak dramatycznego wezwania przychylimy się łaskawie i nie zamieścimy tu fotografii owej „ziemon”, na czym zresztą nasz artykuł tylko skorzysta. Faktycznie – jak ona chce – lepiej będzie, jak żaden z tsunamistów nie obejrzy jej wyglądu. Później shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan w podobny sposób zademonstrował i objaśnił podstawowe kopnięcie mae-geri-keage. Jest to również jedno z najczęściej używanych na ulicy kopnięć, nazywane „kopnięcie przodem w górę”, zwykle w krocze lub brodę. Na filmie widać wyraźnie, jak w trakcie ćwiczeń z tym kopnięciem nie radzą sobie szczególnie „cynik75” i „Tenshin”. Następnie shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan zademonstrował, objaśnił i pokazał zastosowanie kolejnego kopnięcia mae-geri-fumikomi. Warto dodać, że jest to jedno z najłatwiejszych kopnięć, a stosowane jest często na ulicy, zwłaszcza przez napastników, którym uda się przewrócić ofiarę. Z tym kopnięciem nie radzili sobie szczególnie „Tenshin”, „Jodan” i „cynik75”, choć ten ostatni przechwalał się, że uprawia brazylijskie jiu-jitsu, w którym jest wielki nacisk na walkę „w parterze”, czyli po przewróceniu. Z kolei „wuxia” (..., styl ...), którego inni „zniesławiacze” przedstawiają jako rzekomo wielkiego mistrza, gdyż ćwiczy on od 1982 roku, nawet nie mógł się zorientować przy tej technice, o co chodzi, nie mówiąc już o jej wykonaniu. Na filmie wyraźnie widać te jego żałosne występy. Ćwiczone w trakcie tego treningu techniki Karate Tsunami tak opisał „OloKK” tuż po „zlocie” 25 października 2009 roku 00:18: „Techniki wykonywane bardzo silnie, mocno. Tak mocno, że podłoga na której stali mistrzowie nie chciała z nimi współpracować wprawiona w drganie. Cieszę się, że pokazali nam techniki w zwolnionym tempie, byśmy mogli zobaczyć ile ciosów Tsunamista może wyprowadzić kiedy przeciwnik stoi. Dodatkowo dowiedziałem się, że najbardziej naturalnym miejscem dla dłoni podczas wykonywania kopnięcia są biodra. Techniki Tsunami były dla mnie nowością, trochę się w tym nie odnajdywałem”. Dalej shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan zademonstrował, objaśnił i pokazał zastosowanie podstawowego podcięcia de-ashi-barai. Podcięcie to służy – jak mówi jego nazwa – do przewracania przeciwnika i jako podstawowa technika występuje również w judo i wielu stylach jiu-jitsu. Niestety i z tą techniką nie radził sobie szczególnie „cynik75”, choć – jak już była o tym mowa – uprawia brazylijskie jiu-jitsu, nastawione na sprowadzanie przeciwnika „do parteru”. Nie radzili sobie z nią także „Tenshin” i „wuxia”. Widać to wyraźnie na filmie. Z kolei „OloKK” i „Ziutalek” nawet nie mogą się połapać, o co chodzi w tej technice i jak w ogóle można ją wykonać. Żenada. Potem shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan wiedząc, że „cynik75” ćwiczy brazylijskie jiu-jitsu, a zatem powinno mu być łatwiej wykonywać podcięcie, zarządził ćwiczenie w postaci zastosowania de-ashi-barai w parach. „Cynik75” stanął w parze z sensei Jackiem Łukawczykiem 2 dan, „wuxia” z sensei Januszem Popiołkiem 1 dan, „Jodan” z kyoshi Markiem Furmanem 5 dan, a „OloKK” w swoich uroczych galotkach z shihan Włodzimierzem Parfieniukiem 7 dan. Na filmie widać wyraźnie ogromną różnicę w zakresie siły, szybkości i skuteczności pomiędzy tsunamistami a „zniesławiaczami”, którzy po prostu niewiele umieją. W tym ćwiczeniu w parach, polegającym na skutecznym zastosowaniu podcięcia de-ashi-barai, nie radzili sobie „wuxia” i „Jodan”, a szczególnie „cynik75”. U tegoż „cynika75” - wbrew jego buńczucznym „wypowiedziom” w Internecie – szczególnie wyraźnie widać, że sobie po prostu nie radzi z tym podcięciem. O „OloKK” lepiej nie wspominać, bo ten znów pokazał – co dokładnie widać na filmie - że nic nie umie. Żenada. Później shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan zademonstrował, objaśnił i pokazał zastosowanie podstawowego rzutu o-soto-gari. Jest to także podstawowa technika nie tylko w Karate Tsunami, ale również w judo i wielu stylach jiu-jitsu. I znów na filmie widać, że i tę technikę bardzo słabo wykonują „cynik75” i „wuxia”, a „Tenshin” i „OloKK” w ogóle sobie z nią nie radzą. Następnie shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan objaśnił i zademonstrował najprostsze, podstawowe w Tsunami zejście z linii ataku soto-nagashi-uke, którego zasady, podobnie jak innych rozwiązań taktycznych, opracował soke Ryszard Murat 10 dan. Później obecni zaczęli ćwiczyć to zejście w parach, imitując na przemian atak i obronę z kontratakiem. Na filmie widać, jak ćwicząca w parze z sempai Maciejem Rogoszem 1 kyu kobieta o pseudonimie „ziemon” nie może zorientować się, o co w tym zejściu chodzi i jak słabe umiejętności prezentuje. „OloKK”, który znów musiał stanąć w parze z shihan Włodzimierzem Parfieniukiem 7 dan, również w trakcie tego ćwiczenia pokazał, że nie ma jakichkolwiek umiejętności. Po prostu on nic nie umie. Na filmie widać to nader wyraźnie. Jedna z zamieszczonych tu fotografii też to przedstawia w całej okazałości. Żenada. Z kolei będący na takim samym poziomie „ziutalek” ustawił się w parze z kyoshi Markiem Furmanem 5 dan. Tenże „ziutalek” zaprezentował podobne umiejętności, jak „OloKK”. Na filmie zostało nawet zarejestrowane, jak wówczas „ziutalek” sam powiedział, że nie umie nic, a na to kyoshi Marek Furman odpowiedział mu błyskotliwie: „Najlepiej siedzieć przed komputerem i wypisywać jakieś bzdety”. To trafne stwierdzenie kyoshi Marka Furmana 5 dan doskonale charakteryzuje zachowanie się „zniesławiaczy” - brak jakichkolwiek umiejętności, a równoczesne oczernianie innych w Internecie i przedstawianie się, siedząc przy klawiaturze, jako rzekomi wielcy znawcy wszelkich niuansów sztuk walki. Gdy jednak przychodzi „chwila prawdy”, to taki „zniesławiacz” jak „ziutalek” piszczy, że nic nie umie i aby go nie podcinać i w ten sposób krzywdy mu nie robić, a potem znów – swoim haniebnym zwyczajem – opluwa tego, kto zlitował się nad jego brakiem jakichkolwiek umiejętności i go oszczędził. Dowód ? Oto w kilka dni po „zlocie” (29 października 2009 00:02) i tych kompromitujących go wydarzeniach ów „ziutalek” wypisał przytoczone dalej kłamliwe i jadowite treści. Ta wypowiedź jest typowym przykładem poziomu „ziutalka”, przy czytaniu której aż żal ogarnia: „Podczas treningu prowadzonego przez instruktorow tsunami byla czesc poswiecona podcieciom. Pan Marek Furman zaprosil mnie do cwiczenia w parze, z ktorego zrezygnowalem mowiac, ze mam rozwalone kolana. W tym momencie spytal sie, czy to dlatego ze sie boje, wiec mu głosno uszczegolowilem, bo mam pozrywane wiazadla i po prostu nie moge Okolo minuty pozniej bylo cwiczenie w parach: 1 osoba uderza reka, druga robi blok i w ten sam sposob kontratakuje. Cwiczymy techniki reczne, wiec jest to bezpieczne. Po wykonaniu mojego uderzenia, koyshi wykonal blok i kopnal mnie w kolano od tylu podcinajac tak, ze sie wylozylem na ziemi. (Szczesliwie to noga jest w lepszym stanie, bo pewnie druga by tego nie wytrzymala...) Po czym stanal nade mna i ironicznie zaczal sie smiac/usmiechac. Jak mu zwrocilem uwage, ze nie bede cwiczyl z nim, bo nie szanuje zdrowia drugiej osoby, to znow ze smiechem odpowiedzial, ze taka jest realna walka...” Na tę wypowiedź „ziutalka” tydzień po „zlocie” natychmiast, pomimo środka nocy zareagował przy swojej klawiaturze „OloKK”, który tak przechwalał się, że pokonałby nawet Bruce'a Lee. Teraz (29 października 2009 02:08) zaś napisał: „I ktoś się w kontekście Ziutalka dziwi, że walczyć nie chciałem?” TU BYŁA FOTOGRAFIA, USUNIĘTA NA ŻĄDANIE PSEUDONIMÓW | Fotografia przedstawiająca opisane z takim kwikiem przez „ziutalka” ćwiczenie tego typowego dla Karate Tsunami podcięcia de-ashi-barai oraz zejścia z linii ataku soto-nagashi-uke. Od lewej: kyoshi Marek Furman 5 dan, a z prawej bezradny „Jodan” i za nimi „ziutalek”, którego nawet poza ciała zdradza, że pomimo szczerych wysiłków nie jest w stanie pojąć, o co w tych technikach chodzi. W związku z tym w przytoczonej wyżej wypowiedzi „ziutalek” wybeczał się na brutalność zarówno tych technik Karate Tsunami, jak i kyoshi Furmana, który im je demonstrował. A mogliśmy to przewidzieć i wziąć dla nich lizaki, co na pewno udobruchałoby zarówno „ziutalka”, jak i „Jodana”. Następnym razem weźmiemy dla nich po 3 lizaki, a nawet czekoladkę. |
W dalszej kolejności shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan i renshi Konrad Urbanek 4 dan zademonstrowali inne podstawowe dla Tsunami zejście z linii ataku uchi-nagashi-uke, które również opracował soke Ryszard Murat 10 dan. Na filmie widać, jak imponujący w sensie ogromnej siły i szybkości, był ich pokaz. TU BYŁA FOTOGRAFIA, USUNIĘTA NA ŻĄDANIE PSEUDONIMÓW | Na tym rewelacyjnym „zlocie”, shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan demonstrował zastosowanie skutecznych i brutalnych technik Karate Tsunami, także podcięć na tsunamistach (na tej fotografii z renshi Konradem Urbankiem 4 dan). Obecni „zniesławiacze” przerażeni kwiczeli bowiem, że nie chcą, aby czynić to na nich, bo te podcięcia są dla nich zbyt brutalne. Nawet po „zlocie” lamentowali, jak w przytoczonych wcześniej wypowiedziach „ziutalek” i „OloKK”, jakimi to tsunamiści są brutalami, ponieważ ćwiczą te podcięcia w sposób normalny, a nie markowany, do czego ”zniesławiacze” są przyzwyczajeni. Na fotografii widać także stojącego bezradnie „wuxia”, który nawet nie mógł się zorientować, o co chodzi w tych podcięciach, a jego rozpaczliwe próby ich zastosowania wzbudzały politowanie tsunamistów. Oczywiście nie byłoby to wstydliwe dla osoby początkującej, jaką „wuxia” okazał się na „zlocie”, ale inni „zniesławiacza” podają go za „człowieka – fortecę”. Jeżeli więc ten „wuxia” jest fortecą, to „OloKK” i „ziutalek” - pancernikami i to najcięższego kalibru. |
Następnie obecni zaczęli ćwiczyć to zejście w parach, imitując na przemian atak i obronę z kontratakiem. I znów na filmie widać, że „zniesławiacze” nie radzą sobie z podstawowymi ruchami, szczególnie „Jodan” i „ziemon”. Widać, że to zejście jest ponad ich możliwości pojmowania. Z kolei „OloKK” - co też wyraźnie widać na filmie – znów nawet nie załapał, o co chodzi, choć bardzo starał się wysilić swój umysł. Widać, że po prostu nie umie nic, nie ma nawet najbardziej elementarnych umiejętności. W związku z tym naprawdę lepiej dla niego, podobnie jak i dla ”cynika75”, „Jodana” czy innych „zniesławiaczy”, aby film ten nie został upubliczniony. A oto, jak swoje wrażenia z tych ćwiczeń w parach przedstawił „OloKK” tuż po zakończeniu „zlotu” 25 października 2009 00:18: „W parze podczas ćwiczeń byłem raz z jednym sympatycznym brunetem, który uprzejmie nie podarł mi koszulki chwytając po mojej prośbie za bark podczas podcięć, za co jestem bardzo wdzięczny oraz z Panem Bestią. Pan Bestia też okazał się dla mnie bardzo wyrozumiały nie zabijając mnie pchnięciem ciosem prostym na tułów kiedy byłem na atak nieprzygotowany, oczywiście z mojej winy. Dalej ćwicząc ze mną nie pozwolił bym poczuł się gorzej, chociaż zazwyczaj czuję się niekomfortowo kiedy nie mogę się ruszyć gdy ciosy są kierowane naokoło mojej głowy”. TU BYŁA FOTOGRAFIA, USUNIĘTA NA ŻĄDANIE PSEUDONIMÓW | „OloKK” w trakcie opisanego sparringu z shihan Włodzimierzem Parfieniukiem 7 dan pokazał w pełni, co potrafi. Wystraszony, sparaliżowany i bezradny nie był w stanie wykonać nawet jednego sensownego ruchu. Nic więc dziwnego, że shihan Parfieniuk ulitował się nad tym „klawiaturowym wojownikiem”, który twierdzi, że „ma technikę lepszą od Bruce'a Lee”. W tle widać innych
„klawiaturowych wojowników” sfd.pl - „ziutalka” i „Tenshina”, jak bezradni podejmują rozpaczliwe próby zastosowania podstawowych ruchów. Następnym razem dla zachęty przywieziemy im po lizaku. I tak po raz kolejny okazało się, że „OloKK” imponuje nam tylko szałowymi galotkami i kształtnymi łydkami, co przyznać musi każdy oglądający tę fotografię. „OloKK” - jesteś naprawdę piękny, a ty „Tenshin” - mądry, gdy nic nie mówisz. Mamy nadzieję „OloKK”, że będziesz nam wdzięczny za zamieszczenie tej podniecającej fotografii. Na jej podstawie mogą Cię bowiem zakwalifikować do castingu i na jakiś wybieg. |
W tym momencie shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan doszedł do słusznego wniosku, że pokazywanie i ćwiczenie ze „zniesławiaczami” dalszych, bardziej skomplikowanych technik jest bezcelowe w sytuacji, gdy oni nie radzą sobie nawet z technikami podstawowymi. Na koniec sempai Maciej Rogosz 1 kyu zademonstrował podstawowe dla Tsunami kata Kumo, wymagane na stopień 8 kyu. Na filmie widać, jak wykonuje techniki z wielką siłą i szybkością, nieosiągalną dla „zniesławiaczy”. Łatwo się o tym przekonać, porównując na filmie ich wcześniejsze nieporadne próby wykonania najbardziej podstawowych technik. Po tym pokazie „Tenshin” zapytał, o co chodzi w kata, czy służą do nauki realnej walki z przeciwnikami, gdyż nawet tego nie wiedział, co jest po prostu kompromitacją. Jest bowiem kompromitacją, że „Tenshin” nie wie, o co chodzi i do czego służą kata, skoro – jak twierdzi – trenuje styl kyokushin, w którym przecież naucza się kata służących do tego samego celu. W związku z tym shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan cierpliwie próbował mu to wytłumaczyć. O tym, że „Tenshin” nadal nie rozumie, do czego służą kata, świadczy jego pytanie, które zadał publicznie w kierunku kyoshi Furmana już po „zlocie”, w dniu 31 października 2009 roku godz. 13:08 na stronie www.sfd.pl: „- czy uważasz że kata uczy walki z uzbrojonymi przeciwnikami w sytuacji realnego zagrożenia”.
To po prostu kompromitacja. Jak ten „Tenshin” mógł uzyskać stopień 3 kyu w kyokushin, skoro w stylu tym kata wymagane są już na niższe stopnie, a on ich nawet nie rozumie ?
Później shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan i renshi Konrad Urbanek 4 dan – na życzenie obecnych - dali imponujący pokaz walki na odległość, demonstrując nieosiągalną dla „zniesławiaczy” - co jednoznacznie widać na filmie - siłę i szybkość technik, a także poziom reakcji na ruchy przeciwnika. Wówczas wspomniany „Tenshin” ironicznie zapytał się, czy to samo i z taką samą siłą oraz szybkością są w stanie wykonać „na kontakt”. „Proszę bardzo” - odpowiedział shihan Włodzimierz Parfiebniuk 7 dan i z renshi Konradem Urbankiem 4 dan zademonstrowali to samo na kontakt z jeszcze większą szybkością i siłą. Wtedy „Tenshin” otworzył usta i nie wiedział, co powiedzieć. Zresztą zawsze, kiedy nic nie mówił, wyglądał na mądrego. Po zakończeniu tego pokazu „zniesławiacze” pytali, po co są krzyki, które wykonywane były w trakcie owych starć. W ten sposób, nie wiedząc nawet, po co są krzyki, jeszcze raz owi „zniesławiacze” udowodnili, jak zadziwiająco małą wiedzę mają o sztukach walki (36 minuta filmu). Następnie na filmie widać, jak ów „ziutalek”, który wykazał się całkowitym brakiem jakichkolwiek umiejętności i ponadto sam dwukrotnie przyznał to publicznie (co zostało wyraźnie zarejestrowane na filmie), a także tak później lamentował („mam pozrywane więzadla i po prostu nie moge”), przedstawił typowe dla „zniesławiaczy” zabawne zachowanie. Mianowicie „ziutalek” chciał sparringu z tsunamistami i to nawet koniecznie, przy czym dodawał, że chce „tylko poboksować się”. W tym miejscu przypomnijmy sobie przytoczoną wcześniej wypowiedź, w której ten sam „ziutalek” już po „zlocie” lamentował, że przy ćwiczeniu podcięć kyoshi Marek Furman 5 dan rzekomo kopnął go w nogę, podczas gdy było to ćwiczenie podcięcia, do którego zgłosił się ów „ziutalek” itd. Fakty te są kolejnym dowodem, w jak kompromitujący sposób zachowują się „zniesławiacze”. Kiedy więc na „zlocie” ów „ziutalek” - nie pomny już swoich „pozrywanych więzadeł”, o których tak lamentował w wypowiedzi z 29 października 2009 00:02 (przytoczonej wcześniej) - uporczywie żądał od tsunamistów sparringu z nim, obecni tsunamisci spojrzeli na niego z politowaniem i odrzekli, że jest to możliwe, jeśli podpisze zobowiązanie, iż nie będzie rościł do nich pretensji w razie uszkodzenia zdrowia. Na filmie zarejestrowane zostało wymowne zdanie skierowane do niego: „Czy u ciebie ze zdrowiem wszystko w porządku ?” Dopiero wówczas „ziutalek” zrozumiał, jaka przepaść umysłowa dzieli go od tsunamistów i odmówił podpisania takiego zobowiązania. UZUPEŁNIENIE: Już po zamieszczeniu tego artykułu na naszej stronie pseudonim „ziutalek” publicznie przyznał (2 listopada 2009 19:24, temat „Zlot Tradycyjnych vol. 2 – relacja” na stronie www.sfd.pl): „Przeczytałem wszystko od deski do deski i musze zgodzic sie z jednym stwierdzeniem: "Dopiero wówczas "Ziutalek" zrozumiał, jaka przepaść umysłowa dzieli go od tsunamistów". Wtedy do sparringu wyzwał tsunamistów „cynik75”, ale i on uporczywie nie chciał podpisać takiego oświadczenia. W trakcie tych dyskusji na filmie widać, jak sempai Maciej Rogosz 1 kyu pokazał na worku imponujący w sensie siły i szybkości, nieosiągalny dla obecnych „zniesławiaczy”, pokaz zastosowania różnych technik ręcznych i nożnych. A tak wyjątkowo szczerze co u niego jest rzadkością, ocenił ten pokaz Macieja Rogosza główny bohater „zlotu” „OloKK” w wypowiedzi 25 października 2009 00:18: „Makiwara kumite to był po prostu szok. Nikt by nie pomyślał, że można w takiej ilości i takie techniki wyprowadzić na worek bez przerwy. Kolega, który przedstawiał kata robił techniki na worku jeszcze szybciej”. Następnie na filmie zarejestrowano, jak sensei Janusz Popiołek 1 dan jasno i wyraźnie poinformował obecnych „zniesławiaczy”, że jak ktoś życzy sobie sparringu z tsunamistami, to zapraszamy do takich sparringów w konkurencji FULL-CONTACT KUMITE na Mistrzostwach Polski 14-15 listopada 2009 roku w Łowiczu. Jednak nikt ze „zniesławiaczy” nie podjął tego tematu, tylko w kółko powtarzali, że oni „chcieliby tylko poboksować” z tsunamistami. Dalej na filmie wyraźnie zarejestrowano wypowiedź jednego ze „zniesławiaczy”, prawdopodobnie „wuxia” lub „cynika75”, jak trafnie jednym zdaniem podsumował umiejętności obecnych „zniesławiaczy”: - „Do mistrzów to nam brakuje lat świetlnych !” I to właśnie jest najbardziej trafne określenie, doskonale oddające różnicę pomiędzy obecnymi na „zlocie” „zniesławiaczami” i tsunamistami. Krótko i trafnie. Ale niestety, po „zlocie” obaj wymienieni „zniesławiacze”: „wuxia” i „cynik75” swoim zwyczajem (tak, jak poprzednio różne style, zwłaszcza JKD – jeet kune do i jego przedstawicieli) opluli jadem w Internecie tsunamistów i napisali, że Tsunami i tak jest bezwartościowe, a tsunamiści niczego nie umieją. Oto dowody tych ich jadowitych i kłamliwych „wypowiedzi”:
Już 25 października 2009 roku siedząc bezpiecznie przy klawiaturze „cynik75” cynicznie napisał to, czego obawiał się wypowiedzieć na „zlocie”, choć miał do tego okazję: „Znam w samej Warszawie dziesiątki ludzi na poziomie uczniowskim, dla których nie jestem zbyt dużym wyzwaniem, a teraz widziałem mistrzowski poziom morderczego Tsunami. I niestety nie jest on wysoki”. Z kolei 31 października 2009 roku godz. 13:30 „cynik75” napisał jadowicie: „Dla Marka Furmana: Fred Ettish, w początkach UFC wyszedł do walki mając któryś tam dan w karate. To co pokazał było gorzej niż żałosne, a pozycja walki, garda itp dośc mocno przypominały Tsunami”. Szereg innych, podobnie jadowitych i kłamliwych wypowiedzi „cynika75”, „wuxia” i „Jodana” przedstawiamy w dalszej części tego artykułu. W takim przypadku nasuwa się pytanie, kiedy wymienieni „wuxia” i „cynik75” stwierdzali prawdę ? Czy na ”zlocie”, kiedy to w obecności tsunamistów publicznie (co zostało zarejestrowane na filmie) jeden z nich ogłosił, że „Do mistrzów to nam brakuje lat świetlnych !” ? Czy po „zlocie”, kiedy to siedząc przy klawiaturach znów zaczęli oczerniać i zniesławiać Tsunami i tsunamistów – wbrew oczywistym faktom ?
Na tym właśnie, na takim haniebnym zachowaniu, polega działalność owych „zniesławiaczy”. Po prostu hańba. Aż wymiotować się chce, kiedy się zapoznaje z takim haniebnym zachowaniem się tych „zniesławiaczy”. Na podstawie tego zachowania wnioskować można, że nic im nie pomoże. Oni już po prostu mają taki charakter. Dalej „cynik75” koniecznie chciał sparringu z tsunamistami. W kółko powtarzał, niczym w jakimś amoku, że chce się bić, co zostało zarejestrowane na filmie, choć wcześniej, w trakcie treningu nie wykazał się jakimikolwiek umiejętnościami w zakresie walki. W końcu, choć bardzo niechętnie zgodził się podpisać oświadczenie. Na przeciwnika sam wybrał sobie sensei Jacka Łukawczyka 2 dan. Nie przewidział jednak ów „cynik75”, że spotka go w tym sparringu totalna kompromitacja, o czym dalej. Następnie na filmie widać, jak „OloKK”, który wcześniej przy klawiaturze komputera tak uporczywie wyzywał tsunamistów na sparring (tylko 14 października 2009 roku aż dwukrotnie), zakłada rękawice. Wtedy kyoshi Marek Furman 5 dan zwrócił się do niego, że właśnie ma możliwość ziścić swoje ogłaszane wcześniej publicznie „marzenia” o sparringach z tsunamistami, ale „OloKK” udał, że nie słyszy. Wtedy M.Furman mówi do niego jeszcze wyraźniej: „Słyszysz, Olo ?” i dwukrotnie wzywał go, aby napisał oświadczenie, że „nie będzie rościł pretensji prawnych w przypadku jakiegokolwiek uszkodzenia ciała”.
Ale „OloKK” uporczywie odmawiał spełnienia swych „marzeń”, które wcześniej tak uporczywie i z tupetem ogłaszał. Na filmie zarejestrowano, jak w końcu „OloKK” wyraźnie powiedział – wbrew temu, co wcześniej 14 października 2009 roku tak buńczucznie wypisywał przy klawiaturze: „Nie, bo ja tu przyszedłem poćwiczyć, a nie zabijać się”. „Czyli nie chcesz stanąć do sparringu ?” - dopytywał się kyoshi Marek Furman. „Nie. I możecie tak na stronie napisać” - wyraźnie odrzekł „OloKK” i schował się w kąt sali (43 minuta filmu).
Później (co widać wyraźnie na filmie) w tym kącie sali „OloKK” z „ziutalkiem” „boksując się” w rękawicach demonstrowali żenujący poziom swoich „umiejętności”. Po prostu żenada. Obaj zresztą są dokładnie na tym samym poziomie, to znaczy nie prezentują żadnych umiejętności. Wówczas na sparring wyzwał kyoshi Marka Furmana pseudonim „Tenshin”. Na filmie zarejestrowano ich wypowiedzi, że pierwszy ma 45 lat, a drugi 26 i że „Tenshin” jest 20 kilogramów cięższy. Po długiej dyskusji „Tenshin” zgodził się w końcu, choć bardzo niechętnie, podpisać to zobowiązanie. Kiedy pisał to zobowiązanie, co sprawiało mu wyraźne kłopoty, na filmie (45-47 minuta filmu) widać, jak w tle – w kącie sali – kompromitują się swymi umiejętnościami „OloKK” „boksując” z „ziutalkiem”, a także „Jodan” z „ziemon”. W 48 minucie widać walkę kyoshi Marka Furmana z „Tenshinem”. Już na początku starcia kyoshi Marek Furman rezygnuje z miażdżącego uderzenia przeciwnika pięścią w nos, choć mógłby to zrobić z łatwością, a „Tenshin” nawet o tym nie wie, ponieważ w sparringach w stylu kyokushin, który on ćwiczy, nie wolno przecież uderzać pięścią w twarz, odwrotnie do sytuacji, jakie występują na ulicy. „Tenshin” wykonał gedan-mawashi-geri haisoku (w kyokushin nazywane low-kick) w udo przeciwnika, które jest bezskuteczne, a następnie drugie, które nie doszło do celu, po czym Furman trafia go gyaku-kara-zuki. Jednak i teraz Furman już po raz drugi oszczędza go i wtedy „Tenshin” wpada na Furmana i dochodzi do zwarcia. Wskutek ciężaru jego ciała (jest o 20 kg cięższy od Furmana) obaj przewrócili się, najpierw "Tenshin" na Furmana. Potem Furman znalazł się nad "Tenshinem", ale różnica wagi dała o sobie znać i znów "Tenshin" znalazł się nad Furmanem. Następnie "Tenshin" próbował uderzać prawą pięścią (w rękawicy) w głowę Furmana, ale było to bezskuteczne, gdyż trafiał tylko w jego rękawicę. O tym, że działania "Tenshina" były całkowicie nieskuteczne świadczy fakt, że właśnie wtedy i pomimo jego znacznie większej wagi Furman wyszedł spod niego, po czym sam go dosiadł jak to furman. Na filmie wyraźnie widać, jak Furman siedząc na "Tenshinie" wymierza mu następnie szereg precyzyjnych trafień w twarz i gardło, a także uderzenie głową mae-atama-uchi prosto w nos „Tenshina”. I znów widać, jak Furman nie chce „Tenshinowi” wyrządzić krzywdy, a jego przewaga nad „Tenshinem” jest przygniatająca. O tym, że zwyczajnie nie chciał „Tenshinowi” wyrządzić krzywdy, można się zorientować nawet po ich uśmiechach bezpośrednio po walce. Zaraz po tym sparringu kyoshi Marek Furman, jak przystoi na zwycięzcę, zwrócił się (49 minuta filmu) głośno do „OloKK”: „Olo, czy z kimś też walczysz ?” „Z sobą !” - odpowiedział „OloKK” i znów schował się w kąt. Faktycznie, „OloKK” powinien mozolnie „walczyć z sobą”, zwłaszcza ze swoimi skłonnościami do alkoholu i opluwania innych, bo strojenie się w ciuszki, golenie łydek i przeglądanie w lusterkach innym nie szkodzi. W 52 minucie filmu widać sparring sensei Jacka Łukawczyka 2 dan z „cynikiem75”. Walka ta składa się z dwóch starć. W obu sensei Łukawczyk od razu trafił „cynika75” potężnym frontalnym kopnięciem mae-geri-kekomi w splot, w wyniku których „cynik75” dwukrotnie aż się zwinął. I w tej walce widać, że tsunamista zwyczajnie lituje się nad przeciwnikiem, który po prostu niemal nic nie potrafi, a konkretnie nie potrafi zastosować choćby jednej swojej techniki. W drugim starciu, po drugim frontalnym kopnięciu „cynika75” w splot, po którym ten znów zwinął się, sensei Jacek Łukawczyk po prostu przycisnął go do podłogi i trzymał do końca walki jak w imadle, a „cynik75” leżał, a raczej siedział bezradnie do końca sparringu z głową między swoimi nogami. Po prostu widać, że „cynik75” nie miał żadnych szans. Nawet po przejściu do „parteru”, co przecież jest celem brazylijskiego jiu-jitsu, które ćwiczy, nie był w stanie niczego sensownego uczynić, w tym żadnej dźwigni, które później tak żarliwie próbował przedstawiać tsunamistom, a ci z politowaniem kiwali głowami. Kompromitacja „cynika75” była więc zupełna, zwłaszcza że to on wyzwał sensei Jacka Łukawczyka do sparringu, a nawet uporczywie domagał się „walki”, co zostało dokładnie zarejestrowane na filmie. Zresztą tenże „cynik75” w swoim opisie tego sparringu tuż po „zlocie” 25 października 2009 00:16 tak przedstawił swój całkowity brak umiejętności, brak skuteczności, bezradność i rozpacz, choć jak zwykle cynicznie usiłował wykrzywiać fakty: „Moja walka - podeszedłem na pełnym luzie i zaraz się dowiedziałem o swoich brakach w stójce uderzano-kopanej. Dostałem frontkicka na klatę, próbowałem na luzie wjechać w nogi, ale nei wyszło i wylkądowałem w żółwiu z przeciwnikiem kurczowo obejmującym mój tułów. Nie chiało mi się siłować (bo spiął się jak imadło), a an nie miał pojęcia co robić poza trzymaniem, więc przerwaliśmy i zzaczeliny od nowa. Drugi front na klatę, ale tym razem nieco się przyłożyłem, obaliłem, boczna i brak odruchów uderzanych dał o sobei znać, bo mogąc lutować łockiami czy czymkolwiek kombinowałem w bokserskich rękawicach co by tu zrobić i tak do końca minuty”. I tak ów „cynik75”: swój brak umiejętności i zainkasowanie od tsunamisty od razu potężnego kopnięcia mae-geri-kekomi nazywa pięknie: „zaraz się dowiedziałem o swoich brakach w stójce uderzano-kopanej”, przyznaje, że dostał dwa potężne frontalne kopnięcia w splot, po których zwinął się: „Dostałem frontkicka na klatę”, „Drugi front na klatę”, brak jakichkolwiek umiejętności walki w „parterze” (w czym podobno jest znakomity) i swoją bezradność: „próbowałem na luzie wjechać w nogi, ale nei wyszło i wylkądowałem w żółwiu z przeciwnikiem kurczowo obejmującym mój tułów. Nie chiało mi się siłować (bo spiął się jak imadło)” i dalej „brak odruchów uderzanych dał o sobei znać, bo mogąc lutować łockiami czy czymkolwiek kombinowałem w bokserskich rękawicach co by tu zrobić i tak do końca minuty”.
TU BYŁA FOTOGRAFIA, USUNIĘTA NA ŻĄDANIE PSEUDONIMÓW | W trakcie tego sparringu „cynik75” (prawdopodobnie ...) wykazał się zupełnym brakiem skuteczności w walce, w przeciwieństwie do skutecznego opluwania przez niego Karate Tsunami przy klawiaturze, co on potrafi najlepiej. Na fotografii widać, jak "cynik75" zwinął się po opisanym przez niego potężnym „frontkicku na klatę”, który wymierzył mu sensei Jacek Łukawczyk 2 dan. I w tym przypadku tylko dzięki wyjątkowemu miłosierdziu ze strony sensei Łukawczyka „cynik75” nie dostał kolejnych ciosów w głowę, zwłaszcza między oczy, na których wyjątkowo nie miał ciągle zaparowanych ze stresu okularów lub kopnięcia mae-geri-keage od dołu w twarz, jak to jest w standardzie w Karate Tsunami. W tle widać, jak sparring ten ogląda wymęczony i zrezygnowany "Tenshin". |
Być może to właśnie z powodu swojej tej kompromitującej porażki, którą sam przedstawił w tym opisie, „cynik75” tak nienawidzi i opluwa Tsunami ? Jednak – jak to udokumentowaliśmy do celów procesowych – to zniesławianie Tsunami przy pomocy kłamstw mocny w gębie „cynik75” prowadzi uporczywie już od dawna. To dlatego też w kilka dni później, siedząc przy klawiaturze, ów „cynik75” wbrew wszelkich faktom, które sam przedstawił w poprzednim opisie i które widać nawet na załączonych fotografiach, tak cynicznie i już zupełnie odwrotnie opisał swój sparring: „II (chyba) dan Tsunami z którym walczylem (skądinąd symatyczny człowiek) był ode mnie lżejszy i starszy, więc przewaga "atletyczna" była po mojej stronie. Techniką jednak nie był w stanie nadrobić. Zresztą ani ja jemu ani on mi krzywdy nie zrobiliśmy i walkę po piłkarsku oceniłbym na 0:0”. Już po tym sparringu ośmieszony, ale nadal cyniczny „cynik75” usiłował nieporadnie przedstawiać dźwignie, których nie udało mu się jednak zastosować w trakcie swojego sparringu, co już samo w sobie kompromituje jego wywody. Zaczął pokazywać dźwignię z brazylijskiego jiu-jitsu, nazywaną przez niego „balachą”, która jest po prostu skopiowaną dźwignią ude-hishigi-hiza-gatame z judo. Dźwignia ta pokazana jest na filmie „Wejście smoka”, a zastosować próbuje ją „Bolo”, którego przeciwnik gryzie w łydkę i w ten sposób ośmiesza zarówno „Bola”, jak i jego dźwignię. „Cynik75” pokazując tę dźwignię epatował się, że „jak ktoś uderza leżącego na ziemi, to ten może mu tą balachą złamać rękę”. Niby to prawda, ale tylko pod warunkiem, że ten pierwszy zrezygnuje ze skutecznych działań, a mianowicie nie wbije w tym czasie swoich palców w jego oczy lub gardło ani nie trafi go w genitalia, ani też – jak na filmie „Wejście smoka” - zwyczajnie nie ugryzie go w łydkę (to ostatnie byłoby prawdziwym nieszczęściem szczególnie dla „OloKK”). Na tym właśnie polegają sztuczne wymysły, którymi epatują się niezorientowane osoby bez realnego doświadczenia i wyobraźni. W 59 minucie filmu ów „cynik75”, epatując się pokazywaniem skuteczności swoich dźwigni, sam się niebywale skompromitował, ale nawet tego nie zauważył, już nie mówiąc o zrozumieniu tej sytuacji. Dźwignię demonstrował on bowiem na nieruchomym kyoshi Furmanie, ale mu nie wychodziła, więc wzywał go: „rozluźnij się”, a później jeszcze raz „rozluźnij się, mówiłem ci”, i dopiero wtedy mu ta dźwignia wyszła. I tak to jest z tymi „umiejętnościami” „cynika75”. Wychodzą mu one wtedy, gdy jego partner, najlepiej gdyby to był „ziutalek” lub „Jodan”, współpracuje z nim, to jest gdy rozluźnia się, kiedy „cynik75” tego chce, nie usztywnia kończyn, no i gdy nie robi żadnych technik dla niego niebezpiecznych, zwłaszcza gdy nie trafia go w oczy, gardło i krocze, a także nie gryzie w łydkę. Tego typu techniki są bowiem według „cynika75” niehonorowe i niedopuszczalne, bo jakże tak można ? Trafić w oczy, genitalia czy ugryźć w łydkę ? Nie można. Po prostu zasady, które wyznaje „cynik75” i za których obowiązywaniem na sparringu tak gardłował przed jego rozpoczęciem, nie pozwalają na stosowanie takich technik. Niemniej sensei Jacek Łukawczyk, choć świadomie i z litości zrezygnował z zastosowania tych nadzwyczaj skutecznych technik (a wiadomo, że dobrze umie je zastosować, podobnie jak kyoshi Marek Furman), i tak po prostu zmiażdżył i totalnie skompromitował „cynika75” i jego teorie. Nic więc dziwnego, że po tych pokazach owych dźwigni i objaśnieniach ze strony „cynika75” kyoshi Marek Furman, na którym epatując się „cynik75” usiłował demonstrować te dźwignie, podsumował te jego starania jednym trafnym zdaniem, które wyraźnie słychać na filmie: „To, co pokazujesz, nie ma zastosowania”.  Na fotografii: kyoshi Marek Furman 5 dan (u góry) na „zlocie” w trakcie ćwiczenia dźwigni, pokazywanych przez „cynika75”. „Cynikowi75”, który ledwo co widzi przez swoje okulary, nawet te dźwignie – jak wykazał sparring i jego pokazy – zupełnie nie wychodzą, chyba że partner „współpracuje” z nim, zachowując się tak, jak on chce i „rozluźniając się” tak, jak on chce. Ale Furman znany jest z tego, ze trudno mu coś narzucić, zwłaszcza aby „rozluźniał się”, kiedy on tego nie chce. To prawdziwa tragedia dla „cynika75”, że próbuje innym pokazywać to, czego sam nie potrafi zastosować. Naucz się najpierw „cyniku75” tego, co chcesz innym pokazywać, to może za 30 lat będziesz w stanie to pokazać. A teraz nie kompromituj siebie i tych technik (dźwigni), które są przecież „niewinne” temu, że je tak skompromitowałeś. | |
Na koniec warto tu przytoczyć jeszcze następujące wypowiedzi, bardzo charakterystyczne i doskonale oddające istotę danego systemu – ustami samych przedstawicieli tych systemów. „Cynik75” stwierdził wyraźnie (1 godzina i 4 minuta filmu), że w brazylijskim jiu-jitsu trzeba bardzo uważać, gdyż są w nim techniki bardzo kontuzjogenne (dla ćwiczących te techniki, zwłaszcza owe dźwignie). Na to kyoshi Marek Furman odpowiedział w sposób znamienny: „A ja już 30 lat ćwiczę Tsunami i żadnej kontuzji nie odniosłem”. I w tym też, oprócz prawdziwej, a nie pozorowanej skuteczności, zawiera się użyteczność danego systemu. Bo jeśli system zawiera techniki kontuzjogenne dla samych ćwiczących, to po co w ogóle ćwiczyć ? W Tsunami uważamy, że ćwiczymy nie po to, aby na treningach odnosić kontuzje i tym samym tracić zdrowie, tylko za pomocą tych ćwiczeń i zdobytych dzięki nim umiejętności chronić nasze zdrowie w razie napaści. Na koniec filmu (1 godzina i 5 minuta filmu) na kilkakrotne pytania tsunamistów, czy ktoś ze „zniesławiaczy” chce coś jeszcze pokazać, nikt z nich nie chciał niczego pokazywać, ponieważ zorientowali się, że po prostu nie mają czego pokazywać, a ich „umiejętności” są po prostu kompromitacją. W tej sytuacji tsunamiści opuścili ten „zlot”. Tymczasem „zniesławiacze” swoim zwyczajem po „zlocie” zamieścili na stronie sfd.pl cały szereg skrajnie kłamliwych wypowiedzi, w którym wbrew oczywistym faktom, które łatwo udowodnić za pomocą tego filmu, że oni mieli i chcieli coś tsunamistom pokazać. Nawet w takiej kwestii nie powstrzymali się od jadowitych kłamstw. Oto przykłady: 30 października 2009 16:30 bohaterski (ale jak podejrzewamy na podstawie jego wypowiedzi tylko w piciu „pifka”) mistrz modliszki „wuxia” (...) napisał o tsunamistach: „...bardzo źle się stało, że nie mogliście być z nami na całym zlocie i wspólnie poćwiczyć inne style a potem iść z Nami na symboliczne pifko...” 31 października 2009 roku godz. 17:09 wspominana już kobieta o pseudonimie „ziemon”, która na „zlocie” popisała się jedynie brakiem jakichkolwiek umiejętności i nie miała niczego do powiedzenia, napisała do tsunamistów: „I tak jak napisał wuxia - wielka szkoda że nikt z Was nie został aby potrenować z nami później inne rzeczy. Przykro mi tylko że to się robi takie żenujące, że wśród ludzi uprawiających sporty walki pojawiają się sprawy sądowe, oskarżenia z paragrafów, grożenie i wyzwiska. Bo nie o to przecież w tym wszystkim chodzi...” Na podkreślenie zasługuje fakt, że opuszczając ów rewelacyjny „zlot” tsunamiści zapłacili „ziutalkowi” połowę kwoty za wynajem przez „zniesławiaczy” sali, choć przybyli do niej jako zaproszeni goście, a jak wiadomo od zaproszonych gości zapłaty za gościnę się nie wymaga. Ale „zniesławiacze” zwyczajnie nie znają przysłowia „Gość w dom, Bóg w dom”, będącego podstawą polskiej gościnności i w ogóle kultury i ogłady. Wobec tego, gdy „ziutalek” zaczął lamentować, że jest ich mało, że oni są biedni i że nie mają pieniędzy na opłacenie tej sali, którą przecież sami wynajęli, sensei Janusz Popiołek 1 dan ulitował się nad nimi i przekazał temu „ziutalkowi” połowę kwoty, jaką mieli zapłacić za to wynajęcie. I nawet w takim drobnym zdarzeniu widać ogromną różnicę pod każdym względem: ogłady, kultury, organizacji, a nawet posiadania pieniędzy miedzy „zniesławiaczami” a tsunamistami. O totalnej kompromitacji „zniesławiaczy” pod każdym względem świadczy kolejny fakt, który warto tu przytoczyć dla ukazania żenującego poziomu ich organizacji i możliwości. Otóż przed „zlotem” umawiali się oni buńczucznie (zamieszczając swoje „wypowiedzi” na stronie sfd.pl), że po jego zakończeniu będą wspólnie świętować „zwycięstwa” pijąc piwo i oglądając w telewizji walkę bokserów Gołoty z Adamkiem, którą zaplanowano właśnie na ten wieczór. Jednak potem „zniesławiacze” ci ujawnili, że nawet to im się nie udało, ponieważ „ukradli telewizor” (dosłownie!), w którym mieli oglądać wspomnianą walkę. Po prostu żenada. Tak żenującą końcówkę tego rewelacyjnego „zlotu” opisał „OloKK” zaraz po jego zakończeniu 25 października 2009 00:18: „Jodan pokazywał trochę technik zapaśniczych, ale nikt go nie zrozumiał i ostatecznie na sparingi zostało nam pięć minut i tyle sobie posparowaliśmy. Gołoty też nie oglądaliśmy, bo ukradli telewizor”. A tak tę samą końcówkę „zlotu” opisał inny „zniesławiacz” „Jodan” 24 października 2009 22:07: „Potem tsunamiści się pożegnali i se poszli, nieciekawi widać dalszych punktów programu zlotu. Trochę smutno nam się zrobiło, że nie chcą nas bliżej poznać. Ale tymczasem wzięliśmy się cichutko i bez krzykania do dalszej pracy. Swoje hopki pokazywali po kolei Wuxia, po nim Tenshin i Olek, ale to po pokazie niszczycielskiej mocy wyszło jakoś blado i nieprzekonująco. Potem jeszcze ja się produkowałem, ale to już była*****nia z grzybnia, bo nikt i tak nic nie skumał. A potem czas minął i se poszliśmy na Gołotę z Adamkiem. Nie obejrzeliśmy, bo telewizor ukradli, więc tylko zjedliśmy po megaschaboszczaku i na tym się skończyło”. W tej sytuacji „zniesławiacze” rozeszli się załamani i zrozpaczeni wszystkimi nieszczęściami, które się im tego pamiętnego dnia przydarzyły: ujawnieniem, że na tym buńczucznym „zlocie” owych „zniesławiaczy” było zaledwie kilku i to jeszcze mocno wypłoszonych i zdezorientowanych, pojawieniem się tsunamistów na tym „zlocie”, czego nawet nie wyobrażali sobie, całkowitym skompromitowaniem się tych „zniesławiaczy” w trakcie ćwiczeń i sparringów, ujawnieniem, że „zniesławiacze” w zasadzie niczego nie umieją – szczególnie odnosi się to do „OloKK” i „cynika75”, utrwaleniem ich żenująco niskiego poziomu „umiejętności” za pomocą dowodów nie do zbicia: fotografii i filmu, a w końcu nawet niemożnością obejrzenia walki Gołoty z Adamkiem z powodu „kradzieży telewizora”.
Nic więc dziwnego, że „OloKK” niemal natychmiast pobiegł do klawiatury i napisał do soke Ryszarda Murata 10 dan e-maila o dramatycznej treści (24 października 2009, 20:43): From: "..." <olokk@poczta.fm> To: <ryszard.murat@neostrada.pl> „Witam, informuję, że nie wyrażam zgody na umieszczanie moich zdjęć na Pańskiej stronie. W przeciwnym wypadku postaram się by zastosowane zostały odpowiednie środki prawne zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych z 29.08.1997 r, art. 23 i 24 kodeksu cywilnego oraz Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych, art 81. Pozdrawiam, ...” W odpowiedzi soke Ryszard Murat 10 dan, śmiejąc się do rozpuku, odpisał mu (godz. 21:18): „Co tak bardzo nerwowo Pan reaguje, Panie ... ? Jeszcze nikt nie zamieścił Pańskich fotografii, a Pan już tak wyjątkowo nerwowo reaguje ? Czy to oznacza, że Pan na tych fotografiach niekorzystnie wypadł ? A może przedstawiają one Pana, jak Pan coś narozrabiał ? O co w ogóle Panu chodzi, Panie ... ? Widać, że dręczy Pana jakiś poważny problem natury egzystencjalnej. Czy ma Pan problem ze swoją osobą i z fotografiami przedstawiającymi Pańską osobę ? Bardzo się Pan, Panie ..., teraz denerwuje. Cóż to tak Pana zdenerwowało, Panie ..., na tych Pańskich zdjęciach ? Czy te zdjęcia przedstawiają Pana w niekorzystnej sytuacji, na przykład jak Pan publicznie wymiotuje albo wypróżnia się ? A może publicznie zwymiotował Pan albo wypróżnił się na jakąś osobę ? Czy to prawda ? Czego więc się Pan obawia i tak denerwuje ? Wreszcie, czy sądzi Pan, że Pańskie zachowanie w miejscu publicznym to Pańska prywatna sprawa ? I wreszcie, Panie ..., czy ja Pana w ogóle znam, że się Pan do mnie zwraca tym listem ? Jeśli chce Pan ze mną korespondować, to niech Pan najpierw przedstawi się jak cywilizowany człowiek, kim Pan jest i wyjaśni, co Pan takiego narozrabiał, że się tak obawia umieszczenia Pańskich zdjęć na mojej stronie ? I jakich zdjęć ? Ryszard Murat” Zrozpaczony „OloKK” odpisał na to (godz. 21:51): „Pańscy ludzie, którzy mnie z nazwiska od razu poznali, sfotografowali mnie parę razy. Pewnie te zdjęcia do Pana za jakiś czas dojdą i znając Pana, Panie Ryszardzie Murat i tylko informuję Pana o tym, że nie życzę sobie, by moje zdjęcia widniały na Pańskiej stronie, to wszystko. Niczego więcej od Pana nie oczekuję jak uszanowania tego. ...” Po prostu żenada. „OloKK” i jego „wielkość” w całej krasie. Pomimo takiej kompromitacji pod każdym względem „OloKK” nadal wykazuje niebywałą bufonadę. Na przykład tydzień po tej żenadzie w jego wykonaniu, 31 października 2009 roku godz. 10:46 tak napisał o pokazywaniu swoich „umiejętności” tsunamistom na kolejnym „zlocie”: „Żądzą spotkania Tsunamistów jeszcze raz nie pałam, ale pół godziny prezentacji tych technik przeżyję. Tym większa satysfakcja będzie jak Furman będzie ćwiczył rzeczy, które pokażemy z Tenshinem. Może zobaczy, że też się może jeszcze sporo nauczyć I to od takiego dna jak ja”. Na to od razu odpowiedział mu inny „zniesławiacz” ukrywający się pod pseudonimem „Spartan13” (31 października 2009, godz. 11:08), z którym wspólnie nakręcają się: „po Twoim pokazie pan Furman Fajter może jeszcze stać się niezłym zawodnikiem”. W dalszej części tej korespondencji ci dwaj „zniesławiacze”: „OloKK” i „Spartanem13” sami ujawniają, czym się dawkują i jak na to reagują. Konkretnie chodzi im o środek o nazwie „BCAA Olimp”, który w Internecie reklamowany jest jako najtańsze, a równocześnie najsilniejsze i najbardziej skoncentrowane aminokwasy. „OloKK” napisał 31 października 2009 11:31 jak prawdziwy znawca tematu: „Tu nie chodzi o to co piszą w dawkowaniu, bo i tak każdy bierze jak chce... mnie to rozpjerdala. U Polaków chyba tańsze wątroby, że większe dawki polecają”. Jak widać, tsunamiści na tym rewelacyjnym „zlocie” za wszelką cenę nie chcieli uszkodzić żadnego ze „zniesławiaczy” i obchodzili się z nimi jak z jajkiem, zwłaszcza w trakcie sparringów – zgodnie z zaleceniem soke Ryszarda Murata 10 dan. Przyznał to nawet „OloKK” w swoich kilku wypowiedziach. W jednej, z 30 października 2009 15:56 „OloKK” przyznał, że tsunamiści nawet dla niego byli „milutcy”, tylko nie wie, z jakiej przyczyny, i interpretuje to przez pryzmat swoich narcystycznych upodobań: „Furman, tylko czemu w realu taki milutki byłeś dla mnie? Czy to kwestia mojej ładnej buźki?” „OloKK” kontynuuje temat miłosierdzia, okazanego przez tsunamistów, w tym kyoshi Marka Furmana 5 dan w innej wypowiedzi, z 30 października 2009 15:29, pisząc pod jego adresem: „To czemu taki milutki byłeś widząc się ze mną w cztery oczy? Uśmiechałeś się, dziękowałeś za wspólny trening, życzyłeś powodzenia... Zmanipulowałem piątego dana?” Oczywiście „znieslawiacze” takie miłosierne stanowisko tsunamistów wobec nich interpretują jako ich słabość. Nawet wypisują takie bzdury, że skoro Tsunami jest tak skuteczne, to tsunamiści powinni wręcz pozabijać na tym „zlocie” pozostałych. W ten właśnie sposób przedstawił tę kwestię pseudonim „Tenshin” w wypowiedzi 29 października 2009 09:22, w której zawarł szereg kłamstw: „to nie my wykazaliśmy się brakiem podstawowej kultury i przy okazji okazało się że szumne zapowiedzi o super (czy też jakiejkolwiek) skuteczności pewnego stylu okazały się nic nie warte, więc z naszego punktu widzenia pełen sukces”. Opisując 28 października 2009 23:00 swój sparring z kyoshi Furmanem, który okazał mu w nim wyjątkowe miłosierdzie i nie uczynił krzywdy - „Tenshin” zasugerował, że to jakoby świadczy o nieskuteczności Tsunami, bo przecież Furman „nie zagrażał jego życiu i zdrowiu”. Tym samym, wywnioskował z tego „Tenshin”, Furman jakoby „przegrał” z nim w tym sparringu. Równocześnie w tej samej wypowiedzi, nie rozumiejąc podstawowych sprzeczności w tym, co twierdzi, „Tenshin” przyznał, że jest „słabym zawodnikiem”: „nie byłeś w stanie nawet na chwile mi zagrozić (tego że w końcowej fazie walki znalazłeś się na górze nie bierz absolutnie za przewagę ... Nie startuję w zawodach bo jestem zbyt słabym zawodnikiem. Przegrałeś więc (wg większości obserwującej walkę) z bardzo przeciętnym przedstawicielem bardzo ograniczonego, sportowego stylu”. W tej swojej wypowiedzi "Tenshin" oficjalnie przynał więc, że kyokushin, który uprawia, jest "ograniczonym, sportowym stylem". Pozostawiamy to bez komentarza. Swój prawdziwy poziom „Tenshin” ujawnił jeszcze bardziej w wypowiedzi 27 października 2009 08:036, szczerze pisząc o sobie: „Przytyłem sporo ostatnio, musiałem ograniczyć ilość treningów, i tak szczerze mówiąc to wcale nie jestem i nie byłem taki super dobry w tym co robię. Mam bardzo słabą wytrzymałość (spowodowaną kilkoma czynnikami), nie jestem zbyt silny jak na swoją wagę, technicznie też nie należę do czołówki. Nie jestem nawet na poziomie który kwalifikowałby mnie do startu w jakichkolwiek zawodach i doskonale zdaję sobie z tego sprawę”. Tak się też składa, że „większość” obserwująca ten sparring, wcale nie podziela wniosku „Tenshina”, że on „wygrał”, a sparring ten widać na filmie. Może to dlatego, wbrew swoim buńczucznym wypowiedziom, „Tenshin" nie chce opublikowania tego filmu bez jego „zgody” i „autoryzacji”. Jednoznacznie bowiem napisał dwukrotnie: 29 października 2009 09:03: „po mojej wcześniejszej autoryzacji”, 29 października 2009 22:50: „Co do filmu to obowiązuje chyba ustawa o ochronie wizerunku”.
„Tenshinowi” pomogła w tym „zniesławiaczka” o pseudonimie „searme”, która 28 października 2009 21:51 w imieniu „Tenshina” i pozostałych „zniesławiaczy” obecnych na „zlocie” wypowiedziała się jednoznacznie do właściciela filmu kyoshi Marka Furmana, który ogłosił chęć opublikowania tego filmu: „Kyoshi co prawda ignoruje niewygodne osoby/pytania ale dla porzadku przypominam, że osoby uczestniczące w zlocie nie wyraziły zgody na publikowanie ich danych oraz wizerunków, z konsekwencji czego pan Furman jako policjant powinien sobie zdawać sprawę”. Aby ukazać, jak „Tenshin” zwyczajnie kłamie, przytaczamy teraz jego inny, tym razem bardziej zgodny z faktami, choć nadal jadowity opis jego sparringu z 25 października 2009 02:17: „...z tego co pamiętam nie zebrałem żadnego czystego ciosu, więc zapewne zostałem potraktowany ulgowo przez Mistrza. Tutaj moje małe pytanie do obserwujących: ile pokazywanych wczśniej technik kyoshi zastosował podczas walki ze mną? Czy walczył w pokazywanej wcześniej pozycji i z taką gardą? Dlaczego nie zostałem dobity w parterze przy pomocy jednej ze słynnych technik kończących?” Podnieść warto, że na przytoczone wyżej pytanie „Tenshina”: „Tutaj moje małe pytanie do obserwujących: ile pokazywanych wcześniej technik kyoshi zastosował podczas walki ze mną?” najważniejszy bohater „zlotu” „OloKK” otwarcie i trzeba przyznać błyskotliwie wyłożył mu to w wypowiedzi 25 października 2009 02:41: „No z bani wyłapałeś w parterze”. TU BYŁA FOTOGRAFIA, USUNIĘTA NA ŻĄDANIE PSEUDONIMÓW | „Tenshin” w tym sparringu „wyłapał z bani w parterze” w nosa od Furmana. Nawet jego przyjaciel „OloKK” jasno wyłożył ten fakt „Tenshinowi”, ale on i tak nie może tego pojąć. W związku z tym zamieszczamy tu fotografię, przedstawiającą „Tenshina”, jak aż się odchylił po tym „wyłapaniu z bani”. Ma on wielkie szczęście, że Furman ulitował się nad nim i nie trafił go tą techniką w nosa zbyt mocno. Dopiero wtedy „Tenshin” i jego przyjaciele z sfd.pl podnieśliby rwetes, jakie to Tsunami jest brutalne, a zwłaszcza ten Furman. Wystarczający przykład niesłychanego kwiczenia na temat tej brutalności (tym razem w podcięciach i zejściach z linii ataku) Tsunami dał inny przyjaciel „Tenshina” - „ziutalek”, a jego płaczliwą wypowiedź przytoczyliśmy. Tymczasem uderzenie mae-atama-uchi (nazwane przez „OloKK” - „z bani”) jest jedną z podstawowych technik, ćwiczoną z upodobaniem na treningach Karate Tsunami, a Furman jest w tej technice wyjątkowo sprawny. |
W ten sposób „OloKK” szczerze potwierdził nasz opis tego sparringu, w którym podaliśmy, że „Tenshin” otrzymał od kyoshi Furmana czyste uderzenie głową mae-atama-uchi prosto w nos, ale w taki sposób, aby nie stała mu się krzywda, bo dopiero wówczas zacząłby się skowyt „zniesławiaczy”! „Tenshin” w ogóle jednak nie zrozumiał tego ani faktu, że kyoshi Furman po prostu litował się nad nim, w tym nad jego poziomem umysłowym. W tej samej wypowiedzi „Tenshin” opisuje daleki od zwycięskiego nastrój, jaki zapanował wśród „zniesławiaczy” po opuszczeniu „zlotu” przez tsunamistów: „...po sympatycznym pożegnaniu zostaliśmy sami. Coś tam niby pokazywaliśmy, jakieś kyokushiny, thaie i inne owadzie style, ale po takich przeżyciach nie mieliśmy szans się już wzajemnie zainteresować”. W przeciwieństwie do „zniesławiaczy”, którym na „zlocie” nic nie wyszło, nawet oglądanie walki Gołoty z Adamkiem (bo „ukradli telewizor”), zadowoleni i rozluźnieni tsunamiści wrócili do Honbu Dojo (Centralnej Szkoły Karate Tsunami) w Warszawie. Następnie pili kawę i herbatę i śmiali się do rozpuku z przebiegu tego rewelacyjnego „zlotu”. Oto różnica pomiędzy tsunamistami i „zniesławiaczami”. Wyluzowani, uśmiechnięci, radośni i zadowoleni z siebie tsunamiści po powrocie z tego rewelacyjnego „zlotu” do Honbu Dojo w Warszawie, 24 października 2009. Takie jest zachowanie i miny prawdziwych zwycięzców, którzy obnażyli nicość „zniesławiaczy”. Porównaj te radosne miny z przedstawionymi wcześniej smutnymi opisami końcówki „zlotu” w wykonaniu samych „zniesławiaczy”, którym nie udało się nic, nawet obejrzenie walki Gołoty z Adamkiem, bo „ukradli telewizor”. Od lewej: sensei Jacek Łukawczyk 2 dan, kyoshi Marek Furman 5 dan, sempai Maciej Rogosz 1 kyu, shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan, sensei Janusz Popiołek 1 dan i renshi Konrad Urbanek 4 dan. I jak tu widać, w przeciwieństwie do „zniesławiaczy”, oni nie wstydzą się ani nie ukrywają swoich nazwisk. Normalnemu człowiekowi już tylko to wystarczy, aby wyrobić sobie właściwe zdanie na temat obu stron. Zatem, jeśli czytasz tę relację, po której stronie chcesz stanąć ? Czy po stronie osób wykształconych, mogących wykazać się wyrazami uznania ze strony dostojników i odznaczeniami państwowymi, zorganizowanych, mających pieniądze na opłacenie sali, a nawet telewizory (których „nie kradną”), spokojnych, rozluźnionych i uśmiechniętych ? Takimi w tym konkretnym przypadku są tsunamiści.
Czy może chcesz być po stronie osób, którym na ich własnym „zlocie” nic nie wyszło, którzy skompromitowali się brakiem umiejętności, brakiem organizacji, brakiem pieniędzy na opłacenie wynajętej przez nich samych sali, a nawet niemożnością obejrzenia walki Gołoty z Adamkiem (bo ”ukradli telewizor”) ? O tym, że nie mają odznaczeń państwowych czy wyrazów uznania ze strony dostojników już nie piszemy, bo jest to oczywiste. Takimi osobami w tym konkretnym przypadku są „zniesławiacze”. Oni jedynie – jak się dowodnie okazało – potrafią z wściekłością opluwać jadem wszystkich dookoła, zwłaszcza tsunamistów, naturalnie ukrywając się pod pseudonimami i siedząc przy klawiaturze. Ale – na co też zwracamy uwagę – nawet plując tym jadem nie potrafią pisać poprawnie po polsku, o czym łatwo się można przekonać zapoznając się z ich oszczerczymi, pełnymi wszelkich błędów językowych oraz wulgaryzmów „wypowiedziami” w temacie: „Zlot Tradycyjnych vol.2 – relacja”: Dobrym przykładem jest publiczna wypowiedź „OloKK” 30 października 2009 20:04, pełna wulgaryzmów i z treścią, która świadczy tylko o jego umyśle: „sęk w tym, że ja o Tsunami pisałem mając lat 16 i potem miałem temat totalnie w dupie. ... jakobym pisał intensywnie o czymś co mnie gówno obchodzi, bo zacząłem pisać dopiero jak to się zwróciło do mnie”. Ale tuż po zakończeniu „zlotu”, gdy „OloKK” był jeszcze przerażony - świeżo pod wrażeniem tego, co widział, na pytanie pseudonima „Yang32” (25 października 2009 01:30), który styl na zlocie okazał się najskuteczniejszy? - „OloKK” 25 października 2009 01:036 szczerze przyznał, że Tsunami, pisząc: „Najskuteczniejszy był ten najbardziej brutalny. A wiadomo jaki styl walki jest najbardziej brutalny i nie mówię tu o swoim”. A tak opisał swoje wrażenia z treningu z tsunamistami „Jodan” 24 października 2009 22:07, co nie przeszkodziło mu później wykrzywiać te fakty i opluwać Tsunami: „...przyszli mili, acz nieoczekiwani goście: delegacja karate tsunami pod przewodem W. Parfieniuka i M. Furmana (nazwisk innych nie zapamiętałem, za co przepraszam). Od razu zaznaczam, uprzedzając spekulacje choć nie zapowiedzieli się oni na forum, mieli pełne prawo przyjść - zaproszenie zamieszczone w publicznym wątku było dla WSZYSTKICH - i byli mile widzianymi uczestnikami, tak samo jak wszyscy inni. Na początku p. Parfieniuk ustawił nas w równych rządkach komenderując gromko - OK, tak oni trenują, a my nie bardzo wiedzieliśmy, co powiedzieć. Potem było całkiem fajnie, tyle że trochę mata drżała od okrzyków bojowych, a ja nie mogłem się doczekać końca lania, jakie dostawało powietrze do wtóru wyjaśnień że to właśnie jest bardzo niebezpieczne. Zdziwiło mnie ździebko nagrywanie wszystkiego kamerą, ale cóż, widać chłopaki chcieli mieć pamiątkę. Nie wiem jak inni, ale ja się poczułem całkiem swojsko, kiedy p. Parfieniuk pokazywal techniki - toczka w toczkę tak samo się ruszali moi koledzy, kiedy zaczynaliśmy za moich dawnych karateckich czasów, tylko on krzyczał trochę głośniej. Ale co tam, widać oni tak trenują i to nam chcieli pokazać. Potem były sparingi - tu się nie wypowiem. Za cienki byłem, żeby podpisać oświadczenie że zrzekam się prawa do wszelkich pretensji za uszczerbek na zdrowiu i wymiękłem na tym etapie”. Jednak „cynik75”, który wyróżnił się na „zlocie” nie tylko nieumiejętnością wykonywania ćwiczonych technik, ale nawet radzenia sobie w „parterze” w sprowokowanym przez siebie sparringu z sensei Jackiem Łukawczykiem 2 dan, swoimi wyjątkowo kłamliwymi, cynicznymi i dwulicowymi wypowiedziami nakręcił akcję wykrzywiania faktów, rzucania kłamstw i opluwania Tsunamistów. Już w kilka godzin po „zlocie” (25 października 2009 00:16) ów „cynik75” zaczął opluwać jadem Tsunami, a następnie (25 października 2009 11:52), siedząc bezpiecznie przy klawiaturze „cynik75” tak jadowicie opisywał Tsunami i tsunamistów: „... dla mnie Tsunami wyglada jak "tradycyjnie tradycyjne" karate i niestety ma poważne braki z tym związane. Aspirując do miana uberskutecznej szkoły walki jest tylko i wyłącznie przeciętnym "tradycyjnym" stylem uderzanym bez walki w klinczu i parteru... Podczas walki widać u przedstawicieli Tsunami dążenie do jak najszybszego zakończenia walki (co z punktu widzenia "ulicy" jest jak najbardziej pożądane, a Tsunami jest z założenia stylem "ulicznym") - atak od pierwszej sekundy, ciągła młócka i napór na przeciwnika, ale skutkuje to w/w klinczem i pojawiają się problemy. ... chyba się nie pomylę, jeżeli napiszę, że ich szkoła walki nie wywołała zachwytu. Żadna z pokazanych technik nie była nowością, żadna nie została zastosowana w walce, ludzie z tak wysokimi stopniami powinni takich początkujących w zasadzie jak Tensin i ja zlać bezproblemowo, a w najlepszym wypadku walki zakończyły się remisem”. „Cynik75” 30 października 2009, godz. 22:18 tak wyszydził Tsunami, prowokując kyoshi Furmana: „Niestety słowo jakiego użył Jodan czyli "skansen" dobrze oddaje prawdę o Tsunami. Ale każdemu wolno skansen pielęgnować, tylko niech nie nazywa furmanki maybachem”. Ten sam „cynik75”, który wykazał się brakiem umiejętności nie tylko przy ćwiczeniach technik, ale zwłaszcza sparringu, w którym był tak bezradny, 1 listopada 2009 17:07 napisał z niezwykłym jadem: „Po prostu Tsunami zatrzymało się jako styl w 1979 roku ...Tsunami nie pozostanie niczym więcej jak rekreacją.” Wtórował mu „wuxia” (..., styl ...), który też nie popisał się na „zlocie” niczym poza bezradnością i nie radzeniem sobie z podstawowymi technikami. Już po „zlocie” w sposób tak dwulicowy napisał o tsunamistach (31 października 2009, godz. 00-57): „w moim widzeniu tematu to należy oddać szacunek tsunamistom....bo widać było , że Ci ludzie moc serca włożyli w to co robią.....( chodzi mi o to, że masę potu wylali aby być tym kim są )....a że zatrzymali się 30 lat temu....to też zrozumiałe bo wtedy tylko shotokan i kyok był.... ...bo sam nie chciałbym wierzyć, że te 30 lat tak łatwo poszło się ***ać”. Podobnie 29 października 2009 22:49 pseudonim „Jodan”, który na „zlocie” wykazał się żenującym poziomem umiejętności, nie mówiąc o wyglądzie, po którym widać nieszczęścia, które go spotkały (wielka szrama na głowie i aparat słuchowy w uchu), tak opluł tsunamistów i kyoshi Furmana: „panie Furman, weź się pan nie ośmieszaj do końca. cyrk paralityków, który pokazaliście.. smutne to i żałosne - chcieliście nas sprowokować, żeby zdobyć obciążające Olka materiały potrzebne wam w sądzie ale nie wyszło. wyszedł za to żałosny pokaz niekompetencji, chamstwa, braku jakichkolwiek umiejętności walki a nawet zwykłej ludzkiej przyzwoitości. mam nadzieję, panie Furman, że więcej żaden z was nie pojawi się między nami, bo zostanie wyśmiany i wyproszony z sali. sztuki walki to za poważne rzeczy, aby plątali nam się pod nogami ludzie tego pokroju”. Na koniec przytoczymy tu jeszcze jedną charakterystyczną dla „zniesławiaczy” wypowiedź „cynika75” z 2 listopada 2009 13:57. W wypowiedzi tej „cynik75”, który na tym rewelacyjnym „zlocie” udowodnił, że niemal niczego nie potrafi, zwłaszcza walczyć w „parterze”, przedstawił typowe dla „zniesławiaczy” opinie o Tsunami. Są one wyjątkowym zbiorem sprzeczności i zwykłych bzdur, a w przypadku „cynika75” z jego kompromitującym poziomem wiedzy i umiejętności, które sam przedstawił na „zlocie”, świadczą tylko o niezwykłym poziomie tupetu i cynizmu: „niewątpliwą zaletą tsunami jest jej niewielka kontuzyjność wynikajaca z bezkontaktowej metodyki treningowej. Bezkontuzyjnośc pozwala na rekreacyjne trenowanie długie lata Niestety coś co jest rekracją nie jest zabójczą szkoła walki. walczyć mozna się nauczyc tylko i wyłącznie szlifując to czego się nauczyło podczas nauki techniki w walce. A jak do tej pory najlepsze szlify uzyskuje się w pełnokontaktowym sparingu (z zachowaniem zasad "BHP" o których pisałem wcześniej), który niestety zawsze jest obarczony ryzykiem kontuzji. Ale jak mawiał W.I.Lenin "nie da się zrobić omletu nie tłukąc jajek" . A wasza szkoła niestety jeszcze niedawno całkowicie odrzucała ideę sparingu. Zresztą nie chodzi tylko o metodykę nauki poprzez sparing. Brakuje Wam elementarnej wiedzy o bardzo ważnych aspektach walki 1:1 jakimi są walka w klinczu i w parterze. Dzisiaj nikt, kto chce się liczyć w świecie SW nie może nazywać swojego stylu skutecznym jeżeli po zmianie płaszczyzny walki nie wie co robić.” Te kłamliwe i jadowite wypowiedzi „zniesławiaczy”” po tak rewelacyjnym dla nich „zlocie” po raz kolejny przekonują, jak wielka przepaść dzieli ich od tsunamistów. Dosłownie „lata świetlne”, jak to nieopatrznie wyraził w chwili szczerości i przerażenia na „zlocie” jeden z tych „zniesławiaczy”, prawdopodobnie ów tak cyniczny „cynik75”. Na koniec przytaczamy tu kilka cytatów z pisemnych relacji niektórych uczestników tego „zlotu” od strony tsunami. Renshi Konrad Urbanek 4 dan (Warszawa) napisał: „Celem doskonalenia się w sztukach walki jest nabywanie umiejętności, które umożliwiają właściwe rozumienie rzeczywistości i okazywanie współczucia dla istot ułomnych, do jakich należą twórcy negatywnych treści na temat Tsunami. Widoczne było, iż potraktowaliśmy uczestników zlotu z chrześcijańskim miłosierdziem (zgodnie z życzeniem SOKE), ale krew we mnie się gotuje, kiedy śledzę brednie, które wypisuje „Cynik” na temat starcia z Tsunamistą, który był od niego o wiele lżejszy i niższy i który w przeciągu kilku sekund potrafił udowodnić kreującemu się na wielkiego znawcę brazylijskiej odmiany jiu-jitsu, że walka w parterze nie jest jego mocną stroną, a widać to na filmie. Sparring Marka Furmana to potwierdzenie pozytywnych intencji naszej wizyty. Pomimo niebezpiecznie wyższego poziomu Marka młodemu i nieprzygotowanemu do walki realnej zawodnikowi nic się nie stało, zgodnie z zaleceniem”. Renshi Konrad Urbanek 4 dan apeluje, aby w przypadku każdego stwierdzonego naruszenia dóbr osobistych, znieważenia i zniesławienia Tsunami i tsunamistów przez „zniesławiaczy”, a tym samym poniesienia przez nich szkód - z roszczeniami o odszkodowania występowały nawet osoby prywatne związane z Karate Tsunami, jak i kluby z całego kraju, bo przecież ich dobra zostają naruszane. Ponadto, jak to wykazał „zlot”, na imprezach tego typu i wszelkich innych można z powodzeniem po kolei identyfikować „zniesławiaczy”, którzy naruszają nasze dobra osobiste ukrywając się pod pseudonimami. Na koniec renshi Konrad Urbanek 4 dan (który jest z wykształcenia prawnikiem) przytoczył uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 19 czerwca 2007 r. (sygn. akt III CZP 54/07) na temat kumulacji roszczeń ze strony wielu podmiotów wobec tego samego „zniesławiacza”: „Gdy dochodzi do naruszenia dobra osobistego dopuszczalna jest kumulacja roszczeń określonych w art. 448 k.c., a więc w razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez niego cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia ..." Shihan Włodzimierz Parfieniuk 7 dan napisał: „Jak powiedziałem po zlocie na spotkaniu, Ci osobnicy, którzy niby się zachowywali w miarę poprawnie, co innego mówili na zlocie, a co innego teraz robią - jak „wilki w owczej skórze” (chodzi o plucie jadem i kłamliwe relacje na stronie sfd.pl zwłaszcza przez „cynika75”, „Tenshina” i „wuxia”). Sprawa następna: osobnicy ci podjęli z nami walkę sami ją inicjując, chociaż nikt z naszej strony ich nie zaczepił. Nie zdają sobie sprawy z konsekwencji swoich czynów. Nie rozumieją, czym jest Tsunami i jak wygląda realna walka i jakie koszty są jej podjęcia, jak również nie rozumieją, z jak potężną międzynarodową organizacją zadarli. Nie rozumieją, jakie konsekwencje prawne ich czekają, chociaż w całym cywilizowanym świecie jest to zrozumiałe...” Z kolei mistrz systemu czerwonego feniksa Jarosław Duczmalewski 7 dan tak napisał: „Nasunęła mi się taka konkluzja: - Tego typu pojedynki nie mają absolutnie żadnego sensu!!! Dlaczego??? Bowiem zasady tych walk (prawdziwa walka nie ma żadnych zasad!!!) są z gruntu korzystne dla tzw. "chwytaczy". Z przykrością stwierdzam, że nie widziałem sparingów tsunamistów, bo z pewnością mógłbym wtedy powiedzieć więcej w tym temacie, ale widziałem przepychanki w parterze "cynika" z kolesiem z wing tsun, którego strasznie zjechali na forum. "Cynik" ustawiał sobie nieświadomego gościa na modłę bjj, natomiast tamten niczym zahipnotyzowany zapomniał całkowicie o stosowaniu efektywnych technik ataku na punkty witalne. Piszę, że tego typu pojedynki są bez sensu, bo w ten sposób można np. udowodnić wyższość i skuteczność technik bjj w realnej walce z człowiekiem uzbrojonym w broń palną!!! Oczywiście pod warunkiem, że pistolet będzie naładowany ślepymi nabojami. Nie ma to natomiast żadnego przełożenia na tzw. walkę uliczną, gdzie dozwolone jest absolutnie wszystko, a używane przede wszystkim to co najbardziej skuteczne!!! Jak pisałem wcześniej: nie było szału -- żaden z userów nie dysponował ani wspaniałą muskulaturą, ani wyśmienitym przygotowaniem fizycznym. A technika... no coments!!! Wracając jeszcze do dywagacji na temat efektywności technik w realnej walce, to gdyby faktycznie owe dźwignie i duszenia były tak fenomenalne, to stanowiłyby one podstawę wyszkolenia wszystkich służb interwencyjnych, a ponadto stałyby się też pewnie podstawowym arsenałem ulicznych wojowników. Myślę, że wszystkich nas zwiodła pozorna życzliwość, ze strony organizatorów („zniesławiaczy”), na którą daliśmy się nabrać. Z drugiej strony, koledzy z Tsunami Karate, będąc bądź co bądź w gościach, zachowali kurtuazję wobec gospodarzy. Myślę, że nie jest to ujmą na honorze, iż potraktowali swoich przeciwników nie powodując uszczerbku na ich zdrowiu czy życiu. Widząc poziom swoich przeciwników, tsunamiści nie musieli za wszelką cenę udowadniać swojej wyższości. Świadczy to dobrze o ich kulturze i odpowiedzialności”. Dodatkowo mistrz Jarosław Duczmalewski 7 dan przekazał następującą uwagę do przedstawionej tu relacji: „Odstąpiłbym w przypadku OloKK od napiętnowania jego galotek (notabene śmiesznych, bo jak od piżamki), bo nie strój czyni mistrza!!! Kimono, dobok, chiński mundurek, czy kontusz nie dodałyby OloKK-owym umiejętnościom splendoru, bo on potrafi tyle ile potrafi, czyli nic!!! Natomiast zamiast galotek zwróciłbym uwagę na fakt, że większą cześć waszego treningu gość stał, co uwidoczniłem na swoich zdjęciach. Stał, bo nie jarzył, o co chodzi”. Z kolei sensei Janusz Popiołek 1 dan (Warszawa) tak ocenił zachowanie się słynnego „OloKK” na tym „zlocie”: „Niestety wspomniany OloKK był zainteresowany głównie swoim wizerunkiem w lustrze. Nie radził sobie z najprostszymi technikami Tsunami i sprawiał wrażenie, że patrzy się na jakiś obraz science fiction, którego do końca nie rozumie. Niestety nie miał też nic do pokazania ze swojej strony, a na propozycję sparringową po prostu uciekł w kąt. Niestety zabrakło mu też tej odwagi, którą OloKK popisuje się na forum i zaprezentował swoją totalną ignorancję. Ale dzięki wizycie u fryzjera zyskał bardziej chłopięcy wygląd”. Przy okazji dodajemy, że niebawem zamieścimy tu kolejny artykuł o wyzwaniu owego „OloKK” na publiczny sparring (na oczach wielu ludzi) na Mistrzostwach Polski 14-15 listopada 2009 roku, na jaki zdecydował się sensei Janusz Popiołek 1 dan. W ten sposób „OloKK” będzie miał kolejną okazję publicznie pokazać nie tylko swoje szałowe ciuszki, ale na co go stać i jakie ma faktycznie „umiejętności”, skoro tyle razy wyzywał wszystkich tsunamistów na sparring z nim i głosił, że byłby zdolny pokonać samego Bruce Lee! Dla zachęcenia „OloKK” ogłaszamy, że jeśli stawi się na ten sparring, to już tylko za to otrzyma od nas w nagrodę trzy lizaki i lustereczko w kształcie serduszka z wymalowaną z tyłu figurką Narcyza. Na taki publiczny sparring wyzwał też „OloKK” inny tsunamista – sempai Łukasz Szczepanik 3 kyu (Łowicz), medalista Mistrzostw Polski w konkurencji FULL-CONTACT KUMITE. UZUPEŁNIENIE: Oczywiście, jak można się było tego spodziewać, ów bohaterski „OloKK”, który – jak sam się przechwalał, a inni podobni mu poziomem „zniesławiacze”, zwłaszcza „Cavior”, skrzętnie mu przytakiwali – jakoby „jest lepszy od Bruce'a Lee”, już publicznie ogłosił, że na te sparringi na Mistrzostwach Polski Karate Tsunami nie stawi się, mimo że tak bardzo wcześniej chciał sparringów z tsunamistami. 5 listopada 2009 15:48 na stronie sfd.pl „OloKK” ogłosił: „Nie wybieram się jednak na te zawody, mam inne plany na ten konkretny weekend”.
W związku z tym, aby go zanęcić, zwiększyliśmy zaoferowaną dla niego nagrodę, którą może się skusi: jak się stawisz na te zawody, „OloKK”, to od sensei Janusza Popiołka 1 dan otrzymasz nie 3, lecz 5 lizaków, a ponadto nowe różowe galotki z wydrukowanym ozdobnym napisem „OloKK ze ..., lepszy od Bruce'a Lee”. Tak się bowiem składa, że Janusz Popiołek jest właścicielem drukarni, która specjalizuje się w takich nadrukach na różnych ciuszkach. „OloKK”, zachęcamy Cię, przyjedź na te sparringi. Może Cię jednak te nagrody rzeczowe znęcą ?Otrzymasz nawet dodatkowo lustereczko z różowym napisem na odwrocie: „Lustereczko mówi przecie: jesteś najpiękniejszy w świecie (ale poza „BULMASTIFEM” i „Amazone”) i lepszy od Bruce'a Lee, od wszystkich tsunamistów,
w tym Furmana i Parfieniuka i nawet od Ryszarda Murata”. Przy okazji do stawienia się na takie sparringi wzywamy dwóch innych najwybitniejszych „zniesławiaczy” i przyjaciół „OloKK”: „wuxia”, który lubi brykać i kopać - w swoje ręce, a ponadto myśli, że może tym zaimponować, „cynika75”, który z kolei epatuje się pokazywaniem dźwigni, których nie potrafi zastosować.
Ci dwaj wielcy wojownicy internetowi, mający już duże osiągnięcia w zniesławianiu Karate Tsuunami przy klawiaturze, otrzymają – tylko za samo stawienie się na te sparringi – także po 3 lizaki i dodatkowo piękne przyrządy z żyletkami do golenia łydek. Niebawem – dla zanęcenia ich - zamieścimy tu fotografie tych nagród. W związku z powyższym „searme”, która jest co prawda „zwiędłą ale damą” (jak sama się o sobie wyraziła), i do tego – jak my zauważyliśmy – błyskotliwą, tak bardzo trafnie skomentowała te nasze nagrody dla „cynika75” i „wuxia”, przypisując ich sponsoring soke Ryszardowi Muratowi, co już nie do końca jest prawdą (sfd.pl, 5 listopada 2009 19:30): „Wuxia, Cynik - on Was chyba jednak lubi, skoro oferuje takie atrakcyjne nagrody rzeczowe”. Zatem „wuxia” i „cyniku75”, może jednak znęcą Was te nagrody, a także wielki rozgłos, jaki przy okazji uzyskacie ? Na obu tych „zniesławiaczy” już czekają tsunamiści, a także fotoaparaty i kamery do utrwalenia ich wiekopomnych występów. Niebawem w kolejnym artykule ogłosimy też, co stanie się ze sławnym filmem, który na „zlocie” nakręcił kyoshi Marek Furman 5 dan. Film ten wywołuje bowiem tyle emocji, stresów i napięcia ze strony „zniesławiaczy”, że mało nie doprowadza ich do szału, o czym świadczą ich nerwowe „wypowiedzi” na stronie sfd.pl Oto przykład wypowiedzi, w której jeden z czołowych „zniesławiaczy” sam potwierdza swoją depresję. Na stronie sfd.pl w dniu 31 października 2009 roku godz. 18:20 „wuxia” (..., styl ...) napisał wymownie: „ja wczoraj totalnie "zryty beret" miałem i dopadła mnie depresja ale już jest dużżżżżoooo lepiej”. Tak więc, jak to widać, pomimo kłamstw, nerwowego ujadania i wściekłego plucia jadem przez „zniesławiaczy”, to my jesteśmy spokojni i dyktujemy warunki pod każdym względem. Bo prawda, przyzwoitość i sprawiedliwość zawsze w końcu zatriumfują. I my się o to postaramy, a kłamstwa, plucie i jad obnażymy w sposób miażdżący, podobnie jak w tym artykule. I to tak teraz trwoży „zniesławiaczy”.
UZUPEŁNIENIE: Projekt tego artykułu konsultowany był z wieloma osobami, w tym z szeregiem prawników. Opinia, jednego z nich, renshi Konrada Urbanka 4 dan, została już przedstawiona wcześniej. Z kolei uprawiający Karate Tsunami meijin Sławomir Graff 3 dan (prawnik, wykonujący zawód prokuratora) po zapoznaniu się z nim stwierdził: „Tekst jest rewelacyjny. Nie widzę w nim żadnych treści naruszających dobra osobiste kogokolwiek, gdyż zlot miał charakter publiczny. Uważam, że powinien zostać zamieszczony na naszej stronie, a także na stronie Polskiej Federacji Dalekowschodnich Sztuk i Sportów Walki”. UZUPEŁNIENIE: Po zamieszczeniu tego artykułu na naszej stronie główny bohater sfd.pl i rewelacyjnego „zlotu” „OloKK” był początkowo przez dwa dni (2 i 3 listopada 2009) zrozpaczony i załamany, o czym świadczyły jego depresyjnej wypowiedzi. Jednak, jak się okazało, i on docenił w pełni wartość naszego artykułu w swojej kolejnej wypowiedzi (3 listopada 2009 17:49, temat „Zlot Tradycyjnych vol. 2 – relacja” na stronie www.sfd.pl) o następującej treści: „Im więcej piszą tym lepsze branie mam. Wczoraj podchodzę do laski przy barze i mówię: -Jesteś piękna, ja też... Czytasz blog Tsunami? -Oczywiście, że czytam! Przecież ta strona regularnie rejestruje rekordy oglądalności pomimo niewypozycjonowania jej w wyszukiwarkach! -OloKK to ja. -Boże drogi, to Ty? Jesteś jeszcze przystojniejszy i jeszcze bardziej uroczy niż opisywali! Szkoda, że masz na sobie spodnie i nie mogę oglądać Twoich kolan i łydek. -Chodźmy więc do mnie. No co się działo dalej nie będę pisał, bo forum czytają dzieci, ale powiedzieć mogę, że dobrze wyszedłem na ostatnim artykule” Nie ma wątpliwości, że przed napisaniem przytoczonego tekstu „OloKK” znów najadł się „BCAA Olimp”, o którym to środku w przytoczonej już wcześniej jego wypowiedzi (sfd.pl, 31 października 2009 11:31) sam napisał: „mnie to rozpjerdala. U Polaków chyba tańsze wątroby...”. Naprawdę nie chcemy komentować tych jego obu „wypowiedzi”, ani tej ani zacytowanej wyżej, ani użytych w nich określeń. To tylko jest sprawa „OloKK”, jakie on środki bierze i czy one mają takie działanie, jak sam napisał, tylko na jego wątrobę, czy również na mózg. Cieszy nas jednak, że – dzięki temu naszemu artykułowi - „OloKK” ma takie wzięcie, jako że cieszy nas szczęście każdego człowieka, nawet "zniesławiacza" Karate Tsunami. Nareszcie zatem łydki i kolana i nie tylko te części ciała „OloKK” są coraz bardziej doceniane. W związku z tym sugerujemy temu "OloKK", aby zaprzestał tak nieudolnie naśladować Bruce'a Lee i udawać wielkiego wojownika, który jest jakoby w stanie pokonać wszystkich w sparringach, tylko aby wziął się za karierę modela lub jeszcze lepiej striptizera, bo w tej roli będzie mógł w pełni uwydatnić swoje łydki, kolana a nawet uda. A przecież o to mu w gruncie rzeczy chodzi. Takie samo poważne zajęcie się karierą modeli sugerujemy „cynikowi75” i „wuxia”, póki jeszcze nie są tacy starzy i nie zezgrzytają sobie do końca wszystkich zębów siedząc przy klawiaturze. Duże szanse w tym zakresie ma też „searme” (czyli „zwiędła”), bo w jej przypadku to jeszcze kilka miesięcy złorzeczenia innym osobom, głównie tsunamistom przy klawiaturze, a już będzie za późno. W zasadzie to nawet "Jodan" pomimo widocznych na jego głowie nieszczęść, które go spotkały, jeszcze miałby takie szanse. Gdy sobie założył szałowe ciuszki i perukę (zwłaszcza z uciętych pięknych włosów "OloKK"), umalował się i zażył BCAA Olimp, to mógłby zrobić wielkie wrażenie na każdym castingu i wybiegu. Jeśli poważnie weźmie się za takie przygotowania, to na pewno więcej na tym zarobi, niż na zniesławianiu Tsunami. Bo do tej pory "Jodan” pieniędzy nie zgromadził, gdyż zamiast normalnie pracować przez kilka lat tracił czas przy komputerze na zniesławianie soke Ryszarda Murata 10 dan i innych tsunamistów wymyślaniem różnych „sag” i „opowieści”, które nie przyniosą mu zysku, a dokładnie odwrotnie – duże straty na grzywny, nawiązki i odszkodowania. Ogromne natomiast szanse na karierę modeli, nawet dorównujące pięknemu „OloKK”, mają inni bohaterowie sfd.pl: „ziutalek” - ze swoim delikatnym ciałem i pięknym wyglądem aniołka, „BULMASTIF SOKE 12,5 DAN” - ze swoimi mięsistymi muskułami, „Amazone” - ze swoimi pięknymi włosami, uroczo i dumnie rozpuszczonymi na wzór skrzydeł orła.
Nie ulega żadnej wątpliwości, że na takim ukierunkowaniu ich wysiłków i karier skorzystaliby zarówno oni sami, jak i sztuki walki. Chyba z naszą radą trafiliśmy w samo sedno prawdziwych marzeń „zniesławiaczy” Karate Tsunami, gdyż w odpowiedzi jeden z z nich, piękny jak aniołek „ziutalek” 5 listopada 2009 23:17 na sfd.pl zaapelował do pozostałych „zniesławiaczy”: „Musimy sie umowić na wspólną sesję zdjeciowa na poczatek naszych karier jako modele xD”. Jak widać, wysiłki „zniesławiaczy” stopniowo zaczynają iść w dobrym kierunku. Procesy sądowe jeszcze skuteczniej naprowadzą ich na właściwą drogę. My zaś znów wyciągamy do nich pomocną dłoń zachęcając: Przyjdźcie do Honbu Dojo Tsunami w Warszawie, to tu zorganizujemy Wam „wspólną sesję zdjęciową na początek Waszych karier jako modele”, a może nawet przekażemy te zdjęcia do „Playboya”. Na pewno jednak każdy z Was za dobre chęci otrzyma od nas lizaka, a ten, kto będzie miał ogolone łydki – nawet trzy lizaki. TU BYŁA FOTOGRAFIA, USUNIĘTA NA ŻĄDANIE PSEUDONIMÓW Czołowi „zniesławiacze” Karate Tsunami z sfd.pl i wielcy wojownicy klawiaturowi są rzeczywiście piękni i mają wielkie szanse na zrobienie nowej kariery. Od lewej: piękny „cynik75” z ciągle zaparowanymi okularami, który tak po męsku napiął mięsiste bicepsy; uroczy niczym aniołek „ziutalek”; bohaterski „wuxia”, który zestresowany na treningu patrzy w ziemię, ale siedząc przy klawiaturze zawsze wojowniczo w ekran, bo wtedy jest silny i potężny jako „człowiek forteca”; najpiękniejszy w świecie „OloKK”, na wszelki wypadek stojący za plecami innych; i widoczny na dalszym planie „Tenshin” z charakterystyczną dla niego miną bardzo mądrego człowieka. TU BYŁA FOTOGRAFIA, USUNIĘTA NA ŻĄDANIE PSEUDONIMÓW Po przeczytaniu tego tekstu „Tenshin” poważnie zdenerwował się, że jego „powabów” nie eksponujemy tu, jak należy. Na sfd.pl 6 listopada 2009 12:43 napisał o nas z wyrzutem: „ziemon jako jedyna kobieta na zlocie nie spodobała się tsunamistom. O moich powabach też ani słowa...” Jako litościwi uchronimy go więc przed krańcową frustracją zamieszczając tę oto fotografię ze „zlotu”,
która przedstawia „Tenshina” w całej jego krasie. Widać na niej, jak obecni ćwiczą na sygnał uderzenie oi-zuki, jak stojący z tyłu „OloKK” próbuje je naśladować, zaś „Tenshin” nawet nie może zrozumieć, o co tu chodzi, choć bardzo stara się myśleć. Jednoznacznie wyraża to jego mądra mina. W związku z tym dla uspokojenia starganych nerwów „Tenshina” jeszcze raz zapewniamy, że on także –
jak to widać na tej fotografii – jest piękny, podobnie jak „OloKK”, ale ponadto jest jeszcze mądry, co też widać. Mało tego, „Tenshin” jest tak mądry, że na pewno nie zaniża średniego poziomu intelektualnego stylu kyokushin. Swoją drogą należałoby zapytać : czy w stylu kyokushin, który podobno uprawia „Tenshin”, nie ćwiczy się oi-zuki ? Bo w Karate Tsunami ten cios, zwłaszcza w twarz, ćwiczony jest z wielkim naciskiem. Na zajęcia Karate Tsunami zapraszamy więc wszystkich, którzy chcą nauczyć się tego ciosu, tak często używanego na ulicy. Na pierwszym planie widać tsunamistów z Warszawy: renshi Konrada Urbanka 4 dan i sensei Janusza Popiołka 1 dan. Po zamieszczeniu tej fotografii i przyznaniu, że on też jest piękny, „Tenshin” wyraźnie się ucieszył. Dlatego uradowany na sfd.pl 6 listopada 2009 17:05 napisał: „Ale w końcu przyznali że jestem piękny. Ale o prezentach dalej ani słowa, bo jednak ... lizak od soke...” Odpowiadamy więc „Tenshinowi”: publiczne przyznanie, że jesteś piękny, mądry i nie zaniżasz średniego poziomu intelektualnego stylu kyokushin jest i tak wielkim prezentem od nas, więc lizaka musisz sobie już sam kupić. Gdy czytał te słowa "Tenshin" bardzo zmartwił się, że tego lizaka od nas nie otrzyma, w związku z czym „ziutalek” pocieszał go tak: „Oddam swojego Tenshinowi za lyk piwa” (sfd.pl, 6 listopada 2009 22:52). Wówczas „Tenshin” zamieścił wypowiedź, która rozbroiła nas zupełnie (sfd.pl, 6 listopada 2009 22:54), ponieważ znów wykazał się wyjątkową inteligencją, a zwrócił się w niej bezpośrednio do soke Ryszarda Murata 10 dan takimi słowami: „Trzeba przyznać sokowi że pilnuje tego tematu chyba uważniej niż my. Aktualizacje pojawiają się w zastraszającym tempie. Wziąłbyś tylko soku zaznaczał je na inne kolorki, bo teraz już nie wiadomo co nowe a co stare”.
W związku z tak szczerą i rozbrajającą prośbą postanowiliśmy odpowiednio wynagrodzić „Tenshina” za jego inteligencję. Podaj nam więc „Tenshinie” swój adres e-mailem, a wyślemy Ci już całą paczkę tych lizaków i dodamy jeszcze kilka cukierków.
Ale wystarczająco nazrywaliśmy boki i czas zakończyć ten temat, bo już nawet inteligentny „Tenshin” się w nim gubi, a zaznaczać na inne kolorki nie będziemy. KONIEC.
ZAKOŃCZENIE Artykuł ten z oczywistych względów wywołał ogromne zainteresowanie. Z jego powodu licznik odwiedzin na naszej stronie wręcz szaleje. Spływa też na nasze ręce wiele opinii na temat zarówno rewelacyjnego „zlotu”, jak i naszej relacji. Są to wyrazy poparcia dla naszej sprawy, a w wielu przypadkach zapytania o możliwość uprawiania Karate Tsunami. W związku z tym informujemy, że zainteresowani uprawianiem Karate Tsunami mogą zgłaszać się do naszych ośrodków (klubów, sekcji, kół) na obszarze całego kraju. Z kolei osoby z Warszawy i okolic mają unikalną możliwość ćwiczyć ten styl w Honbu Dojo (Centralnej Szkole Karate Tsunami) w Warszawie pod kierunkiem soke Ryszarda Murata 10 dan.
Adres i kontakt:
Centralna Szkoła Karate Tsunami Warszawa Radość, ul. Patriotów 247 e-mail: ryszard.murat@neostrada.pl tel./fax. 022 615-71-46
Informujemy także, że przygotowujemy kolejny artykuł na temat opisanego rewelacyjnego „zlotu” i naszej relacji. Zawierał on będzie wybrane, co ciekawsze fragmenty Waszych opinii na te tematy.
W związku z tym, jeśli jesteś zainteresowany, aby i Twoja opinia (a raczej jej fragment) miała szansę znaleźć się w tym artykule, to prześlij ją bezpośrednio na ręce prezesa naszej Federacji soke Ryszarda Murata 10 dan na podany już adres e-mailowy: ryszard.murat@neostrada.pl Jednak uprzedzamy, że zgodnie z dobrymi obyczajami czytane będą tylko te wypowiedzi, które ich autorzy podpiszą swoim imieniem i nazwiskiem, a nie będą ukrywać się pod jakimś pseudonimami lub niepodpisani, jak bohaterowie „zlotu” i sfd.pl. Takich, którzy boją się, w tym zwłaszcza podpisania swoim nazwiskiem, nawet nie chcemy mieć za sprzymierzeńców. Bo jaką wartość ma taki sprzymierzeniec ?
Na zamieszczenie fragmentów ich wypowiedzi – opinii liczyć zaś mogą tylko ci autorzy, którzy podadzą w nich podstawowe dane: imię i nazwisko, miejscowość zamieszkania i wiek. Serdecznie zapraszamy więc zarówno tsunamistów, jak i inne osoby do wyrażania opinii, najlepiej krótkich na wymienione tematy. UWAGA: Teksty tych przeprosin, wraz z imieniem i nazwiskiem głównego bohatera, które on z wiadomych powodów stara się za wszelką cenę ukryć, znajdziesz na stronie www.sfd.pl w dziale "Sztuki walki", w rozdziale "Style tradycyjne", a w nim w artykule "K A R A T E T S U N A M I". Początkowo zamieściliśmy tu tylko link odsyłający do tego artykułu, jak to się czyni w takich przypadkach. Jednakże jeden z głównych sprawców cyberataku na Tsunami, kierujący tym przestępczym cyberatakiem i inspirujący do zamieszczania zniesławiających nas tekstów, w ostatnim czasie po raz kolejny dopuścił się manipulacji. Zarządzając tą stroną www.sfd.pl kilkakrotnie – w ramach wskazanej manipulacji - zamieniał ten link na inny, aby wprowadzić czytających w błąd. Czynił tak specjalnie, ponieważ wskazany artykuł obnaża haniebne postępowanie sprawców słowami ich samych i to na stronie www.sfd.pl, którą zarządzają. Jest to treść tak wstydliwa dla nich, że za wszelką cenę, także za pomocą takich manipulacji, starają się ją ukryć. W związku z powyższym także o tej kolejnej manipulacji poinformujemy kierownictwo AGORY S.A., która – jak wynika z ogólnodostępnych dokumentrów (WHOIS) – stała się właścicielem domeny www.sfd.pl Z kolei w trakcie procesów sądowych złożymy wnioski o podanie wyroków do wiadomości publicznej, wskutek czego nazwiska sprawców przedstawionych haniebnych czynw opinia publiczna pozna w pełnej aureoli prawa, pomimo ich manipulacji. Tymczasem wszystkich zainteresowanych tym frapującym tematem informujemy, że ów niebywały tekst przyznania się sprawców do winy i unizonych przeprosin za to znajdziecie wyłącznie w artykule „K A R A T E T S U N A M I” w rozdziale „Style tradycyjne” w dziale „Sztuki walki” na stronie www.sfd.pl
|