Przykładowo opluwając Ryszarda Murata 10 dan tenże "MarKos" wpadł już w prawdziwą obsesję, ponieważ – sądząc na podstawie godzin jego wpisów w Internecie – czyni to niemal bez przerwy, zarówno w dzień, jak i w nocy, tak jakby nawet nie spał, nie mówiąc już o tym, kiedy on pracuje na utrzymanie swoje i rodziny.
Sensacyjna SAMODEGRADACJA
jedyny przypadek takiej kompromitacji
w historii sztuk walki na świecie
Jakim zaś jest naprawdę "mistrzem" tenże "MarKos", świadczy sensacyjny przypadek jego pisemnej SAMODEGRADACJI ze stopnia mistrzowskiego, którym się przechwalał, że takowy posiada.
Jest to jedyny w historii sztuk walki nie tylko w Polsce, ale na całym świecie, przypadek SAMODEGRADACJI pseudomistrza ze stopnia mistrzowskiego. Takiej kompromitacji nie było jeszcze nigdzie na świecie.
Ten dokument o SAMODEGRADACJI "MarKosa" przedstawiony został we wspomnianym artykule: Mistrzowie Tang Soo Do: Józef Drozdowski i Marek Łagoda w Honbu Dojo w Warszawie: 3 stycznia 2010
Z kolei w artykule: Spotkanie soke R. Murata 10 dan z mistrzem Tang Soo Do Markiem Łogodą 3 dan 30-01-2010 w Dęblinie prawdziwy mistrz stylu Tang Soo Do Marek Łagoda 3 dan (Pionki), ktory jest nauczycielem tego "MarKosa" stwierdził, że taki uczeń jak "MarKos" jest największym nieszczęściem dla każdego nauczyciela w dowolnej dziedzinie. Wstydzi się za tego ucznia i jego zachowanie, którym kompromituje on wszystkie sztuki walki w Polsce.
Według mistrza Marka Łagody 3 dan uczeń ten, to jest "MarKos", zamiast ćwiczyć, na okrągło siedzi przy komputerze i szkaluje innych oraz wypisuje brednie na temat swoich rzekomych niebywałych umiejętności, a równocześnie opluwa innych.
W niniejszym artykule inny mistrz stylu Tang Soo Do, wspomniany już Józef Drozdowski 3 dan (Brodnica) przedstawia kolejne kłamstwa tego "MarKosa". Podkreślamy, że to nie koniec sansacji związanych z "działalnością" tego "MarKosa". Wydaje się, że ten uczeń dopiero się rozkręca w tej "aktywności" kompromitujacej sztuki walki w Polsce.
Artykuły o jego "aktywności" będą przedstawiane także na tej stronie, ponieważ z niewiadomych przyczyn "MarKos" opluwa również naszą Federację, a zwłaszcza prezesa Zarządu Głównego Federacji Ryszarda Murata 10 dan. W celu opluwania ów młodociany "MarKos" założył w Internecie nawet specjalny temat pt. "Polska Federacja Sztuk i Sportów Walk", w którym przechwala się, że założy taką samą Federację z jeszcze większą liczbą mistrzów. Być może założy, ale z "mistrzami", którzy tak jak on sam dokonają pisemnej SAMODEGRADACJI.
Oddajemy jednak głos przywódcy stylu Tang Soo Do w Polsce mistrzowi Józefowi Drzodowskiemu 3 dan (Brodnica).
 | Kolejne kłamstwa "MarKosa" – spotkanie w Warszawie |
W piątek 5 lutego 2010 roku przebywałem w Pionkach u mojego przyjaciela i współpracownika mistrza Marka Łogody 3 dan, który jest wiceprezesem Polskiego Stowarzyszenia Moo Duk Kwan Tang Soo Do.
Młodociany uczeń mistrza Marka Łogody, używający pseudonimu "MarKos", który tak szkaluje w Internecie nas obu, mieszka niedaleko, w jednej z podpuławskich wiosek.
Korzystając z mojego pobytu w Pionkach postanowiliśmy razem z Markiem Łagodą 3 dan spotkać się z tym uczniem - "MarKosem", by rozmówić się z nim i w końcu wyjaśnić kwestię bezpodstawnego szkalowania nas i naszego Stowarzyszenia.
Do spotkania tego skłoniła mnie też typowa "aktywność" tego "MarKosa" z ostatnich dni, kiedy to przysyłał mi na mój e-mail linki do różnych treści w Internecie, zniesławiających nas oraz inne osoby spoza naszego stylu.
 | Za pomocą SMS-a zapropnowałem "MarKosowi" spotkanie w Puławach, to jest blisko wioski, w której on mieszka, wychodząc z założenia, że ma on kłopoty z dojazdem w inne miejsce. Wykazując maksimum dobrej woli, postanowiliśmy z Markiem Łagodą pojechać tam z Pionek samochodem. Na marginseie dodam, że ja do Pionek dojechałem samochodem kilka godzin wcześniej z Brodnicy. |
Jednak "MarKos" odpowiedział, że przebywa w Warszawie. W związku z tym, znów wykazując dobrą wolę, zgodziłem się na spotkanie w Warszawie.
Tymczasem "MarKos" sądząc, że nie przyjedziemy do Warszawy, zaproponował spotkanie w Warszawie na Dworcu Centralnym, na peronie 4, ponieważ rzekomo z tego peronu miał jechać do Krakowa pociągiem o godz. 21:40. W międzyczasie wysyłał do mnie SMS-y o obraźliwej treści.
Naturalnie pojechaliśmy samochodem z Pionek do Warszawy i oczekiwaliśmy "MarKosa" we wskazanym miejscu na Dworcu Centralnym.
Oczywiście, jak można się było po nim spodziewać, nie stawił się na to spotkanie w Warszawie na Dworcu Centralnym na peronie, z którego odjeżdżał pociąg do Krakowa o godz. 21:40.
Następnie o godz. 21:41 przysłał do mnie SMS-a, jakoby "spóźnia mu się bus" i że "będzie za godzinę pod Palacem Kultury". Oczywiście i te oświadczenia "MarKosa" okazały się kłamstwami, ponieważ jak mu się "mógł spóźniać bus", skoro już był w Warszawie, jak stwierdził wcześniej ?
Zresztą nie było go także za godzinę pod Pałacem Kultury, a więc i ta informacja okazała się kolejnym kłamstwem "MarKosa".
Szczytem tupetu "MarKosa", tak charakterystycznego dla niego, była treść jego kolejnego SMS-a z 22:08, w którym kłamliwie zarzucił nam, że "nie ma nas w Warszawie i nigdy nie było, bo boimy się, a prawda nas boli".
Jest to taka hucpa, że aż nami zatrzęsło. Jak można tak kłamać w żywe oczy ? Jak można być tak zakłamanym ?
To tak charakterystyczne dla tego "MarKosa", który – jak widać - z takim talentem potrafi kłamać i opluwać innych, nawet swojego nauczyciela mistrza Marka Łogodę 3 dan.
To samo kłamstwo "MarKos" powtórzył publicznie jeszcze rano następnego dnia 6 lutego (w nocy, jak wynika z jego wpisów w Internecie, chyba znów nie spał). Konkretnie 6 lutego 2010 roku 7:28 na stronie www.sfd.pl w temacie "Tang Soo Do Brodnica ?" napisał on takie same kłamstwa:
"Wracając do tematu Brodnicy - chłopaki tak się poczuli sili i mocni, wierząc że pomoże im ktoś, by mi dokuczyć, że wydzwaniają do mnie, umawiają się na spotkania (podobno obaj chcieli usłyszeć w oczy to co ja tu piszę), zgodziłem się ale niestety nie przyjechali" (pisownia autentyczna).

Kłamstwa "MarKosa" na temat omawianego spotkania w Warszawie (dolny akapit), zamieszczone przez niego
w Internecie. W górnym akapicie "MarKos" kłamie na temat e-maili, które wysyłał do soke Ryszarda Murata 10 dan.
W tych e-mailach podszywając się pod kogoś innego wypisywał peany na swój temat i opluwał innych. Kiedy jednak
soke Ryszard Murat poinformował go, iż wie, że autorem tych e-maili jest właśnie "MarKos" i że zwróci się do Policji
o ustalenie autora tych e-maili do procesów sądowych, wówczas "MarKos" zaprzestał ich wysyłania jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. W tej "aktywności" też objawia się prawdziwy poziom umysłowo-intelektualny,
kultury oraz zdrowia tego "MarKosa".
Po prostu ręce opadają, kiedy czyta się takie kłamstwa tego ucznia - "MarKosa". Trzeba nie mieć ani honoru ani inteligencji, aby wypisywać takie kłamstwa. Czy ten "MarKos" sądzi, że jego kłamstwa nie zostaną ujawnione ?
Jego nauczyciel mistrz Marek Łagoda 3 dan wstydzi się, że przytrafił mu się taki uczeń, co uważa za swoje największe nieszczęście.
Mnie z kolei ogarnia wstręt na myśl, że kiedykolwiek podawałem rękę temu "MarKosowi", nie wiedząc jeszcze wtedy, kim on jest. Rękę tę myję teraz dwukrotnie dłużej, aby zmyć z niej wszelkie wspomnienia o jej podawaniu "MarKosowi".
Dalej przytaczam treść tych SMS-ów,
które unaoczniają, kim jest ten "MarKos" i jaki poziom umysłowo-intelektualny oraz kultury prezentuje. Wstyd i żenada.
SMS J.Drozdowskiego 5 lutego 2010 15:14: "Jestem w tej chwili w Pionkach. Proponuję spotkanie w Puławach. Podaj miejsce spotania, a ja z Markiem przyjadę i się w końcu rozmówimy".
Odpowiedź "MarKosa" 5 lutego 2010 15:17: "Jestem w Warszawie".
Wyjaśnienie: Potem okazało się, że "MarKos" wcale nie był w Warszawie, gdy napisał, że "spóźnia mu się bus" do Warszawy.
SMS J.Drozdowskiego 5 lutego 2010 15:18: "Nie ma problemu. Pojedziemy do Warszawy. Powiedz gdzie i o której".
Odpowiedź "MarKosa" 5 lutego 2010 15:19: "Po co chcesz sie spotkać? Nie mam o czym z tobą rozmawiać ani z twoim kolegą".
Wyjaśnienie: pod określeniem "kolegą" "MarKos" miał na myśli mistrza Marka Łagodę, swojego nauczyciela.
SMS J.Drozdowskiego 5 lutego 2010 15:25: "Ale my mamy taki (powód). Jesteś mocny na forach inter. to miej odwagę to powiedzieć bezpośrednio prosto w oczy".
Odpowiedź "MarKosa" 5 lutego 2010 15:27: "Mogę ci powiedzieć. Mam być sam? Dacie radę wysłuchać to co wam powiem?"
Wyjaśnienie: w tych sformułowaniach "MarKosa" widoczny jest typowy dla niego tupet.
SMS J.Drozdowskiego 5 lutego 2010 15:34: "Dla nas bez różnicy. Podaj takie miejsce, aby było łatwo trafić".
Odpowiedź "MarKosa" 5 lutego 2010 15:39: "Będę dziś o g. 21.40 na Dworcu Centralnym na przy 4 peronie k. budki z pączkami. Mam wziąć ochraniacze na zęby?"
SMS J.Drozdowskiego 5 lutego 2010 15:45: "OK. Jeśli wracasz dzisiaj do domu, to lepiej będzie jak spotkamy się w Puławach. Podaj o ktorej będziesz tam. Ochraniaczy na zęby nie musisz brać".
Odpowiedź "MarKosa" 5 lutego 2010 15:56: "Akurat dziś w nocy jadę do Krakowa, jutro mam ważne spotkanie. Wybieraj dziś albo w ogóle, bo nie mam czasu dla takich jak wy. Załatwmy to od razu, chyba że boicie się, że to co ja wam chcę powiedzieć będzie dla was zbyt bolesne. To dajcie chłopaki sobie z tym spokój. Wybaczam wam".
Wyjaśnienie: w tych sformułowaniach "MarKos" znów objawił typowy dla niego tupet.
SMS J.Drozdowskiego 5 lutego 2010 15:59: "OK. W takim razie spotkajmy się dzisiaj i się przekonasz, kim my jesteśmy".
Odpowiedź "MarKosa" 5 lutego 2010 16:18: "A kim jesteście ? Chłopaki po zawodówce? Ale powiedz szczerze przegadałeś to z Łagodą? Może weźcie sobie Murata do pomocy? Mieszka blisko. Ja się nie boję".
Wyjaśnienie: w tych sformułowaniach "MarKos" znów objawił typowy dla niego tupet i talent do opluwania innych.
SMS J.Drozdowskiego 5 lutego 2010 16:28: "To że po zawodówce to się mylisz. Konkretnie spotkasz się czy nie ?"
Odpowiedź "MarKosa" 5 lutego 2010 16:33: "No ale na pewno nie jesteście mistrzami Tang Soo Do. Dobrze wiesz, że Łagoda ma taki sam 1 i 2 dan w karate jak i ja".
Wyjaśnienie: w tych sformułowaniach "MarKos" znów objawił typowy dla niego tupet i talent do opluwania innych.
SMS J.Drozdowskiego 5 lutego 2010 16:40: "Więc spotkasz się dzisiaj czy nie? Odpowiedz tak czy nie ?"
Odpowiedź "MarKosa" 5 lutego 2010 16:48: "Bardzo chętnie. Dziś 21.40 Dworzec Centralny 4 peron. Tylko ja i dwu samozwańczych mistrzów po zawodowce, ktorzy nie znają sztuk walki. Nie mogę się doczekać".
Wyjaśnienie: w tych sformułowaniach "MarKos" znów objawił typowy dla niego tupet i talent do opluwania innych.
SMS J.Drozdowskiego 5 lutego 2010 16:50: "OK. Tylko bądź".
Odpowiedź "MarKosa" 5 lutego 2010 17:00: "Ty też".
SMS J.Drozdowskiego 5 lutego 2010 17:01: "Też, a kto niby inny?"
Odpowiedź "MarKosa" 5 lutego 2010 17:09: "Mam nadzieję, że dasz radę wysłuchać co myślę o was choć już wiesz to, że uważam was za chłopów o niskim poziomie etycznym".
Wyjaśnienie: w tych sformułowaniach "MarKos" znów objawił typowy dla niego tupet i talent do opluwania innych.
Należy zwrócić uwagę, że w użytym sformułowaniu nazywa "chłopem" swojego mistrza Marka Łagodę 3 dan, choć mieszka on w mieście Pionki, zaś sam "MarKos" w niewielkiej podpuławskiej wiosce.
Fakt ten świadczy, jak ten "MarKos" haniebnie używa określenia "chłopy" do obrażania innych osób.
Warto też zwrócic uwagę, z jakim spokojem i godnością obaj prawdziwi 55-letni mistrzowie znoszą obelgi ich młodocianego ucznia "MarKosa".
SMS J.Drozdowskiego 5 lutego 2010 17:12: "Powiedz czy będziesz na pewno".
Odpowiedź "MarKosa" 5 lutego 2010 17:16: "Nie bądź jak dziecko. Jak nie macie odwagi to napisz mi to, nie będę zrywał się wcześniej ze spotkania z kolegami. Mogą popatrzeć, jak będę z wami gadał?"
Wyjaśnienie: w tych sformułowaniach "MarKos" znów objawił typowy dla niego tupet i talent do opluwania innych.
SMS J.Drozdowskiego 5 lutego 2010 17:18: "My na pewno będziemy".
Odpowiedź "MarKosa" 5 lutego 2010 17:20: "Ilu was będzie? Weź może kogo do pomocy ? Starsi chłopaki z was, a ja dziś mam dobry dzień".
Wyjaśnienie: w tych sformułowaniach "MarKos" znów objawił typowy dla niego tupet i talent do opluwania innych.
Warto też zwrócić uwagę, jak ów młodociany uczeń "MarKos" buńczucznie przechwala się, że "dziś ma dobry dzień", niemal identycznie jak jego równie młodociany kolega pseudonim "OloKK", co przedstawione zostało w artykule: Rewelacyjny „ZLOT” 24 października 2009 roku w Warszawie – relacja, która obnaża prawdę
Jak już wiedzą wszyscy zainteresowani, obaj ci "słynni wojownicy" potrafią się przechwalać jedynie przy klawiaturze, kreując się na największych "mistrzów": "MarKos" podaje się bowiem za największego "mistrza" Tang Soo Do w Polsce, zaś "OloKK" za mistrza większego od Bruce'a Lee ! Autentycznie !
Zapoznaj się więc ze wskazanym artykułem, a będziesz zrywał boki. Naprawdę warto, bo obaj ci "słynni wojownicy": "MarKos" i "OloKK" dopiero zaczynają swoją karierę w "sztukach walki przy klawiaturze" i bez wątpienia jeszcze będzie o nich głośno.
SMS J.Drozdowskiego 5 lutego 2010 17:21: "Nie musimy. Będziemy we dwujkę".
Odpowiedź "MarKosa" 5 lutego 2010 17:25: "We dwojke [pisze sie przez o z kreską]. No nie wiem możecie być w ciężkim szoku po tej rozmowie. Zatka was obu że się zdegradujecie do 8 gup".
Wyjaśnienie: w tych sformułowaniach "MarKos" znów objawił typowy dla niego tupet i talent do opluwania innych.
Przy tej okazji warto dodać, że "MarKos" (taki skrupulatny w wytykaniu literówki z SMS-a, w którym nawet nie ma znaku ó) sam robi elementarne błędy językowe nie tylko w swoich tekstach, ale nawet w tytułach swoich tematów, zakładanych przez niego w Internecie głównie do opluwania innych osób.
Tak jak kultury, nie był on w stanie nauczyć się podstawowych reguł języka polskiego od swojej nauczycielki jęz. polskiego ze szkoły średniej, starszej od niego o 8 lat, z którą się ożenił. Gratulujemy mu z tego powodu, bo to naprawdę bardzo rzadki przypadek i już odpowiednia kara.
Z kolei w stwierdzeniu o "zdegradowaniu się" "MarKos" naigrywa się ze swoich mistrzów, choć to przecież on dokonał SAMODEGRADACJI na piśmie, o czym była mowa wyżej.
SMS J.Drozdowskiego 5 lutego 2010 17:28: "Już wiecej nie pisz, jak się spotkamy to się wygadasz".
Odpowiedź "MarKosa" 5 lutego 2010 17:30: "Nie mów mi, co mam robić chłoptasiu".
Wyjaśnienie: w tych sformułowaniach "MarKos" znów objawił typowy dla niego tupet i talent do opluwania innych.
SMS J.Drozdowskiego 5 lutego 2010 21:41: "Gdzie jesteś. Czekamy na ciebie".
Odpowiedź "MarKosa" 5 lutego 2010 21:44: "Spóźnia mi się bus Joziu. Będę za godz. pod Palacem Kultury".
Kolejny SMS "MarKosa" 5 lutego 2010 21:50: "A ty gdzie jesteś ? Gdzie czekasz ? Jak cię poznam ?"
Kolejny SMS "MarKosa" 5 lutego 2010 21:59: "No dziewczynki, gdzie jesteście ?"
Wyjaśnienie: w tych sformułowaniach "MarKos" znów objawił typowy dla niego tupet i talent do opluwania innych.
Kolejny SMS "MarKosa" 5 lutego 2010 22:08: "Nie ma was i w ogóle nie było, bo bałeś się. Prawda was boli".
Ja nie odpisywałem już więcej na SMS-y od "MarKosa", gdyż było wiadomo, że od początku kłamał i oszukiwał w sprawie tego spotkania na Dworcu Centralnym w Warszawie.
W wyraźny sposob stchórzył i nie miał odwagi przyjechać na spotkanie, nawet ze swoimi kolegami, o których tak buńczucznie pisał. Wydaje się, że ci koledzy zachowują się tak samo tchórzliwie, skoro nie przybyli z nim na to spotkanie.
Zresztą wszystko wskazuje na to, że on ma tylko takich kolegów, którzy tak samo jak on "ćwiczą sztuki walki" głównie przy klawiaturze komputera, wypisując brednie o sztukach walki i opluwając innych.
A my z Markiem Łagodą byliśmy na Dworcu Centralnym i czekaliśmy na tego "MarKosa" na peronie, z którego odszedł pociąg do Krakowa o godz. 21:40. Czekaliśmy na "MarKosa" kilka godzin. I mamy na to niepodważalne dowody w postaci fotografii, które tu przedstawiamy.
Jednak "MarKos" już po raz któryś z kolei ze strachu ma pełno w porach, jak to się mówi kolokwialnie. Tylko jak siedzi przy klawiturze komputera, to wtedy czuje swoje "mistrzostwo".
Jest to człowiek, ktory podczas rozmowy z nami (mną i jego nauczycielem Markiem Łagodą 3 dan) ze strachu zrobiłby wszystko, by tylko nie ponieść konsekwencji swoich haniebnych czynów.
Spotkałem tego "MarKosa" na Mistrzostwach Świata Tang Soo Do w marcu zeszłego roku w Rotterdamie. Przepraszal mnie wtedy za opluwanie i przyrzekał, że już nigdy więcej nie będzie wygadywal bzdur na moj temat i na temat naszego Stowarzyszenia. Ale jak widać nie zaprzestał tej "działalności" – jego "ćwiczeń sztuk walki" w postaci opluwania innych.
Dla porównania, z naszej strony żadnych negatywnych informacji pod jego adresem nie umieszczaliśmy w Internecie, mimo że bardzo dobrze wiemy, co ten "MarKos" naprawdę sobą reprezentuje, jak "uzyskiwał" stopnie i jak kompromitującą nasz styl Tang Soo Do działalność prowadzi.
W przypadku "MarKosa" i jego stopni nie zachowno podstawowych standardów. Z tego powodu jego stopień jest tyle wart, co i jego" wielki mistrz", jak go "MarKos" nazywa.
Uczeń ten – "MarKos" już tyle szkody wyrządził rozwojowi Tang Soo Do w Polsce i tyle już naurągał bezpodstawnie autorytetom - ludziom dażącym do rozwoju sztuk walki w naszym kraju, że już w niedługim czasie zbierał będzie coraz większe żniwo tej swojej "działalności".
My z mistrzem Markiem Łagodą 3 dan – jego nauczycielem już zaczęlismy proces ścigania "MarKosa" za jego opluwanie, kłamstwa i różne kombinacje. Za wszelką cenę będziemy dażyć do bezpośredniego spotkania z nim, aby porozmawiać z nim na temat jego opluwania, kłamstw i kombinacji. Będziemy jeździć wszędzie tam, gdzie będzie możliwość, by go spotkać, zarówno w Polsce, jak i zagranicą.
Dodaję, że jak go spotkałem na wspomnianych Mistrzostwach Świata w Rotterdamie i gdy obiecywał i przyrzekał mi, że już nie będzie nas szkalował, to odpuściłem mu i nie powiedzialem prezydentowi EMTF Theo Salm, że ów "MarKos" nawet jego obrażał na internetowym forum u nas w kraju.
Teraz żałuję, że tego nie zrobiłem, ponieważ obiecywał poprawę, choć jak zwykle kłamał, a tak raz na zawsze byłby skompromitowany w Europie. Ale i tak prezydent EMTF Theo Salm zostanie o tym poinformowany, jak nawet on był przez tego "MarKosa" oczerniany.
I taki uczeń, oczerniający pod pseudonimem "MarKos" zarówno mistrzów polskich, jak i międzynarodowych, podaje się w Internecie (oczywiście pisząc sam o sobie) za największego "mistrza" stylu Tang Soo Do ! Wstyd i żenada. Że też taki uczeń, który jest prawdziwym nieszczęściem, musiał przytrafić się naszemu stylowi Tang Soo Do !
Józef Drozdowski 3 dan
prezes Polskiego Stowarzyszenia Moo Duk Kwan Tang Soo Do
Fotografie, udowadniające kolejne kłamstwa "MarKosa".
Przedstawiają one mistrzów stylu Tang Soo Do:
Marka Łagodę 3 dan i Józefa Drozdowskiego 3 dan
bezskutecznie oczekujących na ich ucznia "MarKosa"
na Dworcu Centralnym w Warszawie, także na peronie przy pociągu
do Krakowa o godz. 21:40 w dniu 5 lutego 2010 roku.

Zegar nad głównymi kasami na Dworcu Centralnym wskazuje, że mistrzowie Tang Soo Do: Marek Łagoda 3 dan (od lewej)
i Józef Drozdowski 3 dan (od prawej) oczekiwali na ich ucznia "MarKosa" już od godz. 21. Fotografia ta świadczy
o kłamstwach "MarKosa", kłamiącego, jakoby to oni ze strachu przed nim nie pojawili się na Dworcu Centralnym.
Także zegar na peronie na Dworcu Centralnym, z którego odchodził pociąg do Krakowa o godz. 21:40 wskazuje,
że mistrzowie Tang Soo Do: Marek Łagoda 3 dan (od lewej) i Józef Drozdowski 3 dan (od prawej) oczekiwali na ich
ucznia "MarKosa" już długo wcześniej. Fotografia ta świadczy o kłamstwach "MarKosa", kłamiącego,
jakoby to oni ze strachu przed nim nie pojawili się na Dworcu Centralnym.

Mistrz Marek Łagoda 3 dan (Pionki) oczekuje na swojego ucznia "MarKosa" (z podpuławskiej wioski) na peronie
na Dworcu Centralnym przy wskazanym przez "MarKosa" pociągu do Krakowa o godz. 21:40 w dniu 5 lutego 2010 roku.
Fotografia ta świadczy o kłamstwach "MarKosa", kłamiącego, jakoby to on - wraz z Józefem Drozdowskim 3 dan -
ze strachu przed nim nie pojawił się na Dworcu Centralnym.

Mistrz Marek Łagoda 3 dan (Pionki) na peronie na Dworcu Centralnym przy odjeżdżającym pociągu do Krakowa
o godz. 21:40 w dniu 5 lutego 2010 roku. Jego uczeń "MarKosa" wskazał to miejsce na spotkanie, naturalnie kłamiąc
od początku. Gesty mistrza Marka Łagody świadczą o jego stosunku do tak bezczelnie kłamiącego "MarKosa",
wyrażając krańcowe zniesmaczenie i wstręt. W tym momencie mistrz Marek Łagoda jeszcze nie wiedział, że "MarKos" publicznie wysunie jeszcze kolejne kłamstwa, że to właśnie M.Łagoda nie stawił się we wskazanym miejscu.
Fotografia ta świadczy o kłamstwach "MarKosa", kłamiącego, jakoby to on - wraz z Józefem Drozdowskim 3 dan -
ze strachu przed nim nie pojawił się na Dworcu Centralnym.
Fotografia od lewej: mistrzowie Tang Soo Do Marek Łagoda 3 dan (od lewej) i Józef Drozdowski 3 dan (od prawej)
na peronie na Dworcu Centralnym, przy nabierającym szybkości pociągu do Krakowa o godz. 21:40, którym rzekomo -
według zapewnień kłamiącego "MarKosa" miał on jechać z Warszawy Centralnej do Krakowa. Fotografia od prawej:
mistrzowie Tang Soo Do Marek Łagoda 3 dan i Józef Drozdowski 3 dan bezskutecznie oczekiwali na "Markosa"
w Warszawie także po odjeździe tego pociągu. Fotografie te świadczą o kłamstwach "MarKosa",
kłamiącego, jakoby to oni ze strachu przed nim nie pojawili się w Warszawie.
Polskie Stowarzyszenie Moo Duk Kwan Tang Soo Do ma siedzibę w miejscowości Osiek koło Brodnicy, a zrzesza szereg sekcji Tang Soo Do funkcjonujących w Brodnicy i jej okolicy oraz w Pionkach i okolicach tego miasta.
Podkreślić należy, że w sekcjach tych naprawdę uprawiany jest styl Tang Soo Do, a nie kick-boxing, mma czy taekwondo, jak to się dzieje w przypadku opisywanego ucznia z podpuławskiej wioski i grupki jego uczniów.
Szczegółowe informacje o tym stowarzyszeniu znaleźć można na internetowej stronie www.mdktangsoodo.pl
W przyszłości będziemy zamieszczać dalsze artykuły na temat stylu Tang Soo Do i jego organizacji, a także o ciekawych aspektach "aktywności" wspomnianego ucznia TSD z podpuławskiej wioski.
Tymczasem mistrzom: Markowi Łagodzie 3 dan i Józefowi Drozdowskiemu 3 dan oraz innym mistrzom i osobom zrzeszonym w Polskim Stowarzyszeniu Moo Duk Kwan Tang Soo Do życzymy wszelkich sukcesów w rozwoju prawdziwego stylu Tang Soo Do.
Wszystkim zaś instruktorom wszelkich stylów, a także wszystkim nauczycielom (wszelkich specjalności) życzymy, aby nigdy nie trafił im się taki uczeń, który następnie będzie ich opluwał, jak ten "MarKos" z podpuławskiej wioski.
Artykuł ten zamieszczony został także na internetowej stronie Polskiej Federacji Tsunami www.karatetsunami.eu