"Cavior" już nie zniesławia Tsunami –
skuteczne działania Policji i Sądu
(który będzie następny?)
Od wielu lat (dokładnie od 2003 roku) na internetowej stronie Mateusza Pazdana z Opola sfd.pl kilkanaście osób, ukrywając się pod pseudonimami, z niezwykłą uporczywością zniesławia Karate Tsunami i szczególnie jego założyciela soke Ryszarda Murata 10 dan.
Zniesławiają one zresztą nie tylko Karate Tsunami i soke Ryszarda Murata (choć tu wykazują niespotykaną uporczywość, prowadząc tak zwany cyberatak), ale także innych polskich przedstawicieli sztuk walki, zwłaszcza z Polskiej Federacji Dalekowschodnich Sztuk i Sportów Walki.
Zniesławiają nawet lidera stylu karate kyokushin Andrzeja Drewniaka, którego my nie darzymy sympatią z powodu jego działalności, ale zdecydowanie potępiamy nazywanie go przez tych zniesławiaczy na sfd.pl określeniami typu "podsrający" (zaś Ryszarda Murata "częścią odbytu").
Napisaliśmy o tym w artykułach:
Karate Tsunami - WYSZYDZANIE i FAKTY oraz uniżone PRZEPROSINY głównych sprawców z sfd.pl
Rewelacyjny „ZLOT” 24 października 2009 roku w Warszawie – relacja, która obnaża prawdę
Mistrzowie Tang Soo Do: Józef Drozdowski i Marek Łagoda w Honbu Dojo w Warszawie: 3 stycznia 2010
Spotkanie soke R. Murata 10 dan z mistrzem Tang Soo Do Markiem Łogodą 3 dan 30-01-2010 w Dęblinie
Szef stylu Tang Soo Do przedstawia kolejne kłamstwa "MarKosa" - obsesyjnego przeciwnika Tsunami
Osób tych jest zaledwie kilkanaście, o czym można łatwo zorientować się po ich wpisach (które ciągle powtarzają się), choć oni sami starają się za wszelką cenę stwarzać wrażenie, jakoby było ich tysiące. Tworzą swoiste kółko wzajemnej adoracji, a ich twórczość sprowadza się do tego, że jeden z nich wypisuje jakąś bzdurę, zaś inni skwapiliwie przytakują mu, że niby to prawda i chwalą go za tę bzdurę.
Osoby te stwarzają też wrażenie wielkich znawców Karate Tsunami, a także innych sztuk walki. Jednak często gubią się w swoich wypowiedziach i sami przyznają, że nigdy nie byli choćby na jednym treningu Karate Tsunami i nie wiedzą na jego temat niczego, poza głupotami wypisywanymi przez siebie samych na wymienionej stronie sfd.pl.
Nie bez powodu zniesławiacze ci ukrywają się pod pseudonimami. Dobrze bowiem wiedzą, że ich czyny są haniebne, podłe i zagrożone karami przez polskie prawo.
Wstydzą się też swoich prawdziwych nazwisk i podnoszą wielki rwetes (że niby dzieje się im wtedy krzywda), kiedy te ich nazwiska przy jakichś okazjach wychodzą na jaw.
W takich sytuacjach zawsze bowiem okazuje się, że osoby te są po prostu nieznane w sztukach walki, a wielkich znawców sztuk walki udają tylko wtedy, gdy siedzą przy klawiaturze i wypisują przeróżne brednie (wychwalając siebie i swoich koleżków z kółka wzajemnej adoracji z sfd.pl, a zniesławiając inne osoby).
Do niedawna główną - wiodącą rolę w tym zniesławianiu Karate Tsunami i soke Ryszarda Murata pełnił jeden z moderatorów działu "Style tradycyjne" na stronie sfd.pl, ukrywający się pod pseudonimem "Cavior".
Przypomnijmy, kim jest moderator według "Regulaminu" sfd.pl:
Moderator "jest to osoba, której zadaniem jest pilnowanie i kontrolowanie wypowiedzi innych użytkowników".
Przypomnijmy jeszcze, jaka aktywność na stronie sfd.pl jest zabroniona – znów według "Regulaminu" tej strony:
"zabrania się zamieszczania wypowiedzi/materiałów wulgarnych, obraźliwych lub jawnie szydzących z jakiegokolwiek sportu/systemu walki/sztuki walki lub zrzeszenia/organizacji/osoby publicznej/osoby prywatnej ...",
"zabrania sie świadomego wywoływania obraźliwych dyskusji dotykających pośrednio lub bezpośrednio osoby publiczne/osoby prywatne/organizacje/zrzeszenia/stowarzyszenia ... jak również pomawiania ... innych osób lub instytucji o postępowanie lub właściwości mogące poniżyć je w opinii publicznej czy też narazić na utratę zaufania".
Tymczasem moderator "Cavior" nie tylko nie "pilnował i kontrolował" takich wypowiedzi innych użytkowników sfd.pl, ale sam zamieszczał wypowiedzi wulgarne, obraźliwe i jawnie szydzące z Karate Tsunami i soke Ryszarda Murata 10 dan.
Mało tego, moderator "Cavior" "świadomie wywoływał obraźliwe dyskusje", ponieważ właśnie w tym celu założył specjalny temat: "Karate tsunami i Ryszard Murat – patologia w sztukach walki" (którego sama treść nie pozostawia wątpliwości) i otwarcie publiczne wzywał w nim do zamieszczania treści szydzących z Karate Tsunami i soke Ryszarda Murata, zaś wszystko to czynił po to – co też otwarcie i publicznie ujawniał – aby jak najbardziej zaszkodzić Karate Tsunami.
Jak więc widać, moderator "Cavior" złamał wszelkie obowiązki moderatora strony sfd.pl, o przepisach prawa i dobrych zwyczajach już nie wspominając.
W tej sytuacji soke Ryszard Murat poinformował właściciela strony sfd.pl Mateusza Pazdana o zamiarze pociągnięcia go do odpowiedzialności sądowej za zniesławienia na jego stronie, popełnione zwłaszcza przez moderatora "Caviora".
Wówczas Mateusz Pazdan, wraz ze swoją adwokat Urszulą Feltynowską, bezzwłocznie zgłosił się do soke Ryszarda Murata 10 dan i 29 listopada 2008 roku zawarł z nim "Ugodę pozasądową".
W tej "Ugodzie pozasądowej" Mateusz Pazdan zobowiązał się do zamieszczenia na stronie sfd.pl oświadczenia swojego i trzech moderatorów o pseudonimach: "Cavior" "OloKK" i "searme", zawierających przeprosiny Ryszarda Murata i osób uprawiających Karate Tsunami za "wypowiedzi wulgarne, agresywne i obraźliwe", a także zapewnienie, "że takie treści nie pojawią się w przyszłości na wymienionym portalu SFD.PL".
Oświadczenia takie: Mateusza Pazdana oraz moderatorów "Caviora", "OloKK" i "searme" zostały zamieszczone na stronie sfd.pl i muszą być na niej utrzymywane "przez okres nie krótszy niż 4 lata".
Niestety, wbrew temu oświadczeniu, wbrew swoim przeprosinom i zobowiązaniu moderator "Cavior" znów w 2009 roku zaczął na stronie sfd.pl zamieszczać podobne zniesławiające treści, łamiąc nie tylko to swoje "Oświadczenie" i "Regulamin" sfd.pl, ale również przepisy obowiązującego prawa.
Soke Ryszard Murat znów wykazał miłosierdzie i wzywał go do zaprzestania takiej karalnej "aktywności" informując, że w przeciwnym wypadku uruchomione zostaną procedury pociągnięcia go do odpwiedzialności. Niestety, bezskutecznie, ponieważ do "Caviora" nie docierały żadne argumenty i czuł się całkowicie bezkarny.
Mało tego, "Cavior" zamieścił na stronie sfd.pl szereg wypowiedzi, w których przez szereg miesięcy otwarcie naigrywał się z polskiego prawa i ze skuteczności wymiaru sprawiedliwości, a także szydził, że Ryszard Murat zapowiedział pociągnięcie go do odpowiedzialności, a przez tyle miesięcy nic w tej kwestii się nie dzieje.
Nawet w związku z tym szydził i wyśmiewał się z Ryszarda Murata. Sądził bowiem, że pozostanie bezkarny, a nawet anonimowy, gdyż nikt nie będzie w stanie nawet ustalić, kim właściwie jest ów "Cavior". Jednak przeliczył się bardzo, tak jak przeliczy się każdy inny zniesławiacz.
Nie będziemy zdradzać (przed innymi sprawcami podobnych czynów) zasad działania organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości i dlatego też bardzo krótko stwierdzimy, że jednak Policja skutecznie namierzyła, kim jest ów "Cavior" i z którego komputera zamieszczał treści zniesławiające Ryszarda Murata i Karate Tsunami. Następnie akt oskarżenia w sprawie karnej Policja przekazała do sądu właściwego miejscowo z tytułu popełnienia zarzucanych czynów, to jest do Sądu Rejonowego w Myślenicach (Wydział II Karny). |  |
Na początku lutego 2010 roku w Sądzie tym odbyła się pierwsza rozprawa w sprawie "Caviora". Okazał się nim być Wojciech D., młodociany człowiek zupełnie nieznany w środowisku sztuk walki.
W ten sposób po raz kolejny potwierdziło się, że zniesławianiem Karate Tsunami na stronie sfd.pl zajmują się osoby, które w Internecie stwarzają fikcję swoich rzekomych kwalifikacji i "znawstwa" sztuk walki, jak ów "Cavior" czy znani już z innych wydarzeń "OloKK" oraz "Jodan" i "MarKos".
Kolejna rozprawa w sprawie czynów "Caviora" wyznaczona została na drugą połowę marca 2010 roku. W związku z tym odnotujmy, że szereg osób, zwłaszcza zniesławiacze nie rozumie zasad funkcjonowania organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości i sądzi, że jeśli natychmiast nie są pociągnięci do odpowiedzialności za swoje karalne czyny, to znaczy, że pozostaną bezkarni, a wymiar sprawiedliwości jest nieskuteczny.
Podobnie, jak "Cavior", przekonają się jednak, że jest inaczej. Jak bowiem mówi popularne powiedzenie: "Młyny sprawiedliwości mielą wolno, ale dokładnie".
Podkreślić warto, że kiedy "Cavior" (Wojciech D.) zorientował się, że jednak Policja skutecznie namierzyła go, a jego sprawa trafiła do Sądu – wbrew jego naigrywaniom się – to natychmiast, niemal jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, opuściła go kozacka fantazja i od razu przestał kozaczyć.
Szybko zmienił swój "avatarek" (wizerunek swojej postaci na sfd.pl) i od razu zaprzestał zamieszczania na sfd.pl treści zniesławiających Karate Tsunami i soke Ryszarda Murata 10 dan. Od tego czasu już nie sposób znaleźć na tej stronie takich zniesławiających treści "Caviora".
Jak więc wymiar sprawiedliwości działa skutecznie! I jak szybko taki zdeklarowany zniesławiacz, jak "Cavior" potrafił zrozumieć zasady normalnego zachowania się w cywilizowanym społeczeństwie.
"Cavior" - kiedyś taki kozak, zakładający zniesławiające tematy jak "Karate tsunami i Ryszard Murat – patologia w sztukach walki", a także publicznie określający soke Ryszarda Murata takimi słowami, jak "kretyn" czy "hochtapler", nagle zamilkł zupełnie i teraz udaje, że go nie ma.
Tak właśnie działa wymiar sprawiedliwości!
Nie jest wykluczone, że "Cavior" obecnie nadal zniesławia Karate Tsunami i soke Ryszarda Murata ukrywając się pod innymi pseudonimami. Policja jednak znów ustali to i znowu sprawa ta trafi do właściwego Sądu (tym razem jako recydywa).
Taka sama sytuacja dotyczy innych zniesławiaczy, którzy poszli w ślady "Caviora" (zresztą publicznie wezwani przez niego) i nie wiedzą jeszcze, że ich dane również Policja ustali, a sprawy dotyczące ich karalnych czynów trafią do właściwych sądów.
W związku z powyższym wszyscy zniesławiacze zastanawiają się teraz, który z nich znajdzie się jako kolejny w objęciach polskich organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości.
My już wiemy, ale na razie nie będziemy tego ujawniać. Niech sprawa sama "dojrzeje", a organy te po raz kolejny wykażą zniesławiaczom swoją skuteczność.
W każdym razie podkreślamy, że – zgodnie z polskim prawem – nie pozostanie bezkarnym nikt, kto popełnił czyny karalne. Niech to potraktują jako przestrogę ci, którzy chcieliby pójść w ślady "Caviora".
"Caviorowi" zaś współczujemy, ale przebaczenia dla niego za jego skrajnie podłe czyny nie będzie. Deklarację tę usłyszał on już zresztą – ku swojemu zdziwieniu - na pierwszej rozprawie.